Wstrząśnięty starosta
W Mielcu pielęgniarki i położne należące do WZZ "Sierpień 80" zorganizowały demonstrację przed Starostwem Powiatowym. Demonstracji wsparcia udzieliło kilkunastu górników ze Śląska. Blisko 200 pielęgniarek i położnych przyszło przed siedzibę starostwa, które jest organem nadzorującym powiatowy szpital. Pielęgniarki i położne chciały wyrazić swoje oburzenie sposobem rozdziału pieniędzy na podwyżki płac.
Starosta wyszedł do protestujących i powiedział, że generalnie je popiera, ale pieniędzy nie ma i nie będzie. Potem opowiadał o tym, jak to on wiele dla poprawy losu pielęgniarek i położnych zrobił oraz obiecał, że dalej będzie troskliwie pochylał się nad losem pielęgniarek i położnych. Protestujące pracownice szpitala odpowiedziały krótko "nie wierzymy". I zapytały, gdzie są ich pieniądze. Usłyszały od starosty równie krótką odpowiedź "w Warszawie". Pan starosta nie był zachwycony przyjęciem, jakie spotkało go ze strony pielęgniarek i położnych. Rozżalony skarżył się, jak to on wiele zrobił, a tu spotyka go taka czarna niewdzięczność. Niestety pielęgniarki i położne też nie były zachwycone tym, co miał im do powiedzenia starosta.
Żadnych konkretów. Okrągłe frazesy i puste obietnice. Zaraz po pikiecie w Mielcu zawrzało. Starosta i dyrektor szpitala zorganizowali konferencję. Niektóre z lokalnych mediów piały z oburzenia, jak można było tak potraktować takich ważnych ludzi, jak dyrektor szpitala i starosta, którzy tak wiele dla poprawy losu pielęgniarek i położnych zrobili. Niestety, niewiele zrobili. Po demonstracji "Sierpnia 80" starosta i dyrektor rozgadali się na całego. Że żądania pielęgniarek i położnych, choć słuszne, zrealizowane być nie mogą, bo to zagraża sytuacji finansowej szpitala. Że jak pielęgniarki i położne będą dalej podtrzymywać swoje żądania, to szpital trzeba będzie sprywatyzować, a pracowników zwolnić. Że nie godzi się, aby pielęgniarki i położne źle mówiły o swoim dyrektorze, a już absolutnym skandalem jest to, że jacyś górnicy ze Śląska pomagają im w walce o wynagrodzenia. Bo zawód pielęgniarki to "służba i godność", a wiadomo górnik to cham i chuligan, który kilofem straszył starostę. Tyle obłudy i hipokryzji, ile prezentowali w swych wypowiedziach starosta i dyrektor szpitala, dawno nie słyszano.
Czemu to starosta nie płakał, kiedy lekarze zrobili skok na kasę i zawłaszczyli dla siebie większość pieniędzy na podwyżki. Jak mógł starosta i dyrektor szpitala dopuścić do rozdziału pieniędzy, w ramach którego na podwyżki dla 100-osobowej grupy lekarzy przeznaczono 1,8 miliona złotych, a dla blisko 600 pozostałych pracowników zostało 2,2 miliona złotych. Pielęgniarki i położne miały dostać po niewiele ponad 170 złotych podwyżek, a na każdego lekarza wypada po około 15 tysięcy więcej rocznego dochodu. Wtedy nie było oskarżeń, odwoływania się do odpowiedzialności, grożenia. Wprost przeciwnie, to lekarze grozili. Doszło do ewakuacji szpitala i wtedy pielęgniarki i położne trwały na swoich stanowiskach, wierząc, że obietnice wobec nich będą dotrzymane. Przecież w początkowej fazie sporu płacowego w szpitalu obiecywano podział podwyżek w taki sposób, że lekarze mieli otrzymać podwyżki w wysokości około 1000 złotych, a pielęgniarki i położne po około 500 złotych.
Była zgoda na takie rozwiązanie. Tylko dlatego, że pielęgniarki i położne nie eskalowały swoich żądań i nie zaostrzyły form protestu trwając przy chorych, uznano, że można je oszukać i zamiast 500 złotych dać zaledwie 170 złotych netto. Gdzie byli ci oburzeni dziś postawą pielęgniarek i położnych moraliści, kiedy pozwalali, aby jedna mała grupa zawodowa zgarnęła dla siebie większość pieniędzy przeznaczonych na podwyżki w tym roku? Nie słyszeliśmy wtedy głosów oburzenia. Pieniądze dla lekarzy znalazły się natychmiast i nikt wtedy nie próbował się zasłaniać tym, jakie konsekwencje finansowe się z tym wiążą i jak trudna jest sytuacja szpitala. Pielęgniarki i położne podczas pikiety i innych spotkań podkreślały "nie chodzi tylko o pieniądze, chodzi o to jak nas potraktowano. Daje się nam ochłapy jakbyśmy w tym szpitalu nie były nikomu potrzebne, jakby ten szpital funkcjonował tylko dzięki lekarzom".
Cynizmem i hipokryzją jest dziś oskarżać pielęgniarki i położne o egoizm i zarzucać im, że chcą doprowadzić do prywatyzacji szpitala. Nie chcą. A kto tego chce, pan starosta i dyrektor szpitala doskonale wiedzą, lecz udają Greka, bo boją się narazić temu potężnemu lobby, któremu już raz zresztą ulegli obdarowując ich podwyżkami kosztem innych pracowników szpitala. Trochę odwagi i odpowiedzialności zamiast świętego oburzenia, że ktoś ośmiela się mówić o tym, jak wygląda prawda o stosunkach panujących w mieleckim szpitalu. A pana starostę zapewniamy, że górnicy ze Śląska nie inspirowali wznoszenia żadnych okrzyków pod jego adresem, lecz wynikały one z odczuć zatrudnionych w szpitalu pielęgniarek i położnych, które dość mają już pustych frazesów i obietnic. To, co mówiły w prywatnych rozmowach na temat swojego dyrektora, nie nadaje się natomiast ani do powtórzenia na żadnej demonstracji, ani tym bardziej do napisania. Może więc trochę więcej pokory Panowie i uderzenia się we własne piersi, bo jeśli ktoś tu zawinił, to przede wszystkim wy.
Roman Zawadzki

Ponadto w numerze

Pielęgniarki z ulicy Barskiej

Nie damy się zastraszyć

Górnicy Kompanii mówią dość

Skok na kasę KGHM  

Cierpliwość się skończyła!

Pacjenci dodali nam otuchy

Wstrząśnięty starosta

Strajk w "Budryku"" 

Na ratunek ratownikom 

Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!