Cierpliwość się skończyła!

Najpierw ostrzegawczo na dwie godziny pielęgniarki lubińskiego szpitala przerwały pracę. W razie braku realizacji ich postulatów płacowych zamierzają strajkować do oporu. - Już teraz niektóre koleżanki chciały przedłużenia strajku. Są zdeterminowane do walki o należne im podwyżki - mówi Małgorzata Siwoń, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy ZOZ w Lubinie.
W Lubinie (Dolny Śląsk) jest tak, jak w całej Polsce. Lekarze zastrajkowali i podwyżki otrzymali. Pielęgniarek nikt o zdanie nie pytał. Dano im nędzne ochłapy z lekarskiego stołu. Wiadomo bowiem, że siostry nie mają wyboru. Ponarzekają, ale w końcu im przejdzie. Co innego mogą zrobić? Nie otworzą przecież prywatnego gabinetu, ani nie zostawią swych rodzin i nie wyjadą pracować za granicę. W lekarskiej opinii pielęgniarki nie są nawet zdolne odejść od łóżek pacjentów.
Lekarze w swojej ocenie sytuacji niewiele się pomylili. Wywalczyli co mieli wywalczyć, a nielekarscy pracownicy służby zdrowia milczą. Na szczęście i tu wyjątek potwierdza regułę. Dość poniewieraniu i głodowym pensjom powiedziały pielęgniarki i położne ze szpitali w Mielcu, Częstochowie i Lubinie.
Po tym, jak lekarze wywalczyli podwyżki dla siebie, siostrom z lubińskiego Zespołu Opieki Zdrowotnej na pocieszenie i otarcie łez rzucono jednorazowe premie. - Premie te nie załatwiają problemu niskich zarobków - ocenia Małgorzata Siwoń, szefowa Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OZZPiP w Lubinie. I dodaje, że w tej chwili jedyną formą zwrócenia uwagi na ich sytuację jest tylko strajk. - Nie jesteśmy zadowolone ze swoich pensji, z podziału środków pieniężnych ustawowych, które przyszły dla ZOZ-u. Nie jesteśmy też zadowolone z braku propozycji wzrostu płac zasadniczych.
Czego chcą pielęgniarki? Zarabiać co najmniej 500 zł więcej, niż obecnie. - Zarabiam 900 zł netto. Jako zwykła pielęgniarka wykonuję też obowiązki, które w normalnej sytuacji powinny należeć do salowej, kelnerki, sekretarki czy księgowej - mówi jedna z lubińskich pielęgniarek.
Strajk ostrzegawczy, który 6 grudnia miał miejsce w Szpitalu im. Jonstona w Lubinie trwał 2 godziny. Wzięło w nim udział ok. 300 osób. Niektóre pielęgniarki przerwały pracę, a inne wsparły je w walce i mimo tego, że akurat miały wolne - przyszły wprost ze swych domów.
- Pielęgniarki są niezadowolone ze swoich zarobków, bo pieniądze które zarabiają, są niewystarczające w porównaniu do wykonywanej przez nas pracy - uzasadnia decyzję o strajku szefowa związku. Twierdzi, że została im przekazana informacja o kwocie przeznaczonej na podwyżki w ich placówce zdrowotnej. Ma to być 58 tys. zł na 735 pracowników ZOZ. - Dyrektor szpitala planuje jednak przeznaczyć te pieniądze na podwyżki dla lekarzy.
Protest strajkowy pielęgniarek nie spodobał się lekarzom. - Staramy się pracować normalnie. Wydaje nam się, że to się uda bez większych kłopotów, ale nie wyobrażamy sobie, aby takie sprawy, jak strajk, trwały dłużej, bo wtedy taka sytuacja bardzo skomplikowałaby sytuację na oddziale - mówi Andrzej Kaczyński, ordynator oddziału wewnętrznego lubińskiego szpitala. To właśnie lekarze i pielęgniarki oddziałowe zastępowały strajkujące kobiety. Doktorostwu nie w smak było wykonywanie obowiązków pielęgniarek. Jednak wtedy, gdy wywalczyli podwyżki dla siebie, ani przez myśl im nie przeszło, by zatroszczyć się o personel średniego i niższego szczebla.
Strajk rozumieli za to pacjenci. Wielu z nich popiera postulaty pielęgniarek i położnych. - Muszą protestować, bo mało zarabiają. Mamy tu dobrą opiekę pielęgniarską i gdyby panie nie musiały, to na pewno nadaremno by nie strajkowały - mówi jedna z pacjentek.
Dyrektor ZOZ strajk uznał za przedwczesny. Powiedział, że negocjacje dotyczące wysokości przyszłorocznych wynagrodzeń z Narodowym Funduszem Zdrowia dopiero się zaczną. Jego szpital zadłużony jest na 30 mln zł.
- Jeśli będziemy do tego zmuszone, to będziemy się zwalniać z pracy - mówiły dziennikarzom pielęgniarki podczas strajku. Zapowiedziały ponadto, że jeśli strajk ostrzegawczy nie przyniesie efektów i gdy, podczas ustalania wysokości płac na nowy rok znów się je wyroluje, to w styczniu zastrajkują na dobre. - Już teraz część koleżanek chciała, aby przedłużyć ten strajk i zrobić go ciągłym. Jest w nich duża determinacja do walki i narosła od dawna atmosfera strajkowa. Jednak zadecydowaliśmy, że w razie niespełnienia żądań zastrajkujemy, ale w styczniu - zapowiada dalsze działania Małgorzata Siwoń, przewodnicząca lubińskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Pielęgniarki strajkujcie! Nie dajcie ponownie nabrać się na czcze obietnice i zapewnienia bez pokrycia. Cierpliwość się skończyła.

Patryk Kosela

Ponadto w numerze

Pielęgniarki z ulicy Barskiej

Nie damy się zastraszyć

Górnicy Kompanii mówią dość

Skok na kasę KGHM  

Cierpliwość się skończyła!

Pacjenci dodali nam otuchy

Wstrząśnięty starosta

Strajk w "Budryku"" 

Na ratunek ratownikom 

Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!