Kurier Związkowy
Numer 98  2000-03-14
KZ
TYGODNIK SPOŁECZNY KOMISJI KRAJOWEJ WZZ SIERPNIEŃ 80
Ssanie ,,trupa''

W opinii wielu górnictwo jest już trupem. Wielu jednak na tym trupie nieźle zarabia. Tak się dziwnie składa, że są to ci sami, którzy w szlachtowaniu górnictwa nieźle się zasłużyli.

Kolejna kopalnia ma być zamordowana wskutek polityki solidaruchów. Tym razem likwidacji ma ulec kopalnia "Dębieńsko" należąca do GSW S.A. Zdominowany przez solidaruchów Zarząd GSW S.A. podjął decyzję o postawieniu kopalni w stan likwidacji z dniem 1 lipca br. Likwidatorem ma być dotychczasowy dyrektor kopalni, który ponosi całkowitą odpowiedzialność za taką sytuację ekonomiczną.

W nagrodę, za doprowadzenie kopalni do likwidacji, ma być jej likwidatorem. Przygotował się do tego odpowiednio wcześnie. Już półtora roku temu zrobił sobie kurs likwidatora. W czasie tak zwanego monitoringu, robiono wszystko, aby wykazać, że kopalnia musi być zlikwidowana. Logika wskazywałaby na to, że skoro dotychczasowy dyrektor kopalni nie umiał uchronić jej przed likwidacją, to powinien podać się do dymisji lub zostać odwołany.

Jednak w przypadku solidaruchów logika nie obowiązuje. Wprost przeciwnie, za doprowadzenie do likwidacji kopalni, w nagrodę dyrektor otrzymuje stanowisko likwidatora. Trudno również liczyć na to, aby miał on na tyle przyzwoitości, że skoro zawiódł swoich pracowników, sam poda się do dymisji. Solidaruchów nie obowiązuje ani logika ani poczucie honoru. Ich obowiązuje służalcze wypełnianie dyktatu Szlązaka.

W tym samym czasie kiedy załoga kopalni ,,Dębieńsko" walczyła o swój byt, Szlązak podpisywał w Waszyngtonie zobowiązanie o likwidacji tej kopalni. W kwietniu 1999 roku, w zamian za pożyczki z Banku Światowego, zobowiązał się on - jako Minister rządu polskiego - do likwidacji kilku kopalń. Na tej liście była już zlikwidowana kopalnia "Siersza". Była również kopalnia "Dębieńsko". Cyrk z tzw. monitoringiem miał służyć za podkładkę, pod decyzje o likwidacji kopalni, które już zapadły. Oszukani zostali nie tylko górnicy z KWK ,,Dębieńsko". Burmistrz gminy Czerwionka wstrząśnięty postępowaniem Zarządu GSW S.A. krzyczał do Śliwy ,,Oszukiwaliście przez rok górników i mieszkańców gminy. Mówiliście, że kopalnia może się uratować".

O ustaleniach Szlązaka z Bankiem Światowym wiedział Zarząd GSW S.A., wiedział dotychczasowy dyrektor KWK "Dębieńsko". Ich działanie ograniczało się wyłącznie do usprawiedliwienia decyzji o likwidacji, którą Szlązak zagwarantował przedstawicielom Banku Światowego. Miliard ton węgla wydobywanych w USA musi znaleźć swój rynek zbytu. Tym rynkiem dla amerykańskiego węgla jest Europa, gdzie Amerykanom bardzo przeszkadza polski węgiel. Szlązak likwidując w krótkim czasie kilkanaście kopalń, bardzo im się przysłuży. Kiedyś takie decyzje podejmowano w Moskwie. Dziś rolę Moskwy przejęły na siebie Waszyngton i Bruksela. Mechanizmy nie uległy zmianie. Tak jak kiedyś kacyki z PZPR-u jeździły po instrukcje na Kreml, tak dzisiaj ich następcy w rodzaju Szlązka, decyzje dotyczące polskich kopalń, podejmują w stolicach innych mocarstw.

Rola Szlązaka w stosunku do polskiego węgla jest oczywista. Pełni funkcję likwidatora polskiego przemysłu wydobywczego. Tak długo jak długo temu celowi służy i spełnia powierzone mu zdania może liczyć na bezkarność.

Ta bezkarność jest mu potrzebna. Zamieszany w aferę z firmą ASHSAND Ltd, której był udziałowcem, potrzebuje parasola ochronnego. Jego rola w tej zarejestrowanej na wyspie Man spółce nigdy nie została wyjaśniona. Według dokumentów spółki Szlązak posiadał w niej 20% udziałów. Zapomniał o tym poinformować w składanym oświadczeniu. Premier Buzek gładko przełknął tłumaczenie ministra Szlązaka, że został udziałowcem spółki bez własnej wiedzy. Sprawą nie zajmował się ani UOP, ani prokuratura.

Jak długo Szlązak realizuje swoją rolę likwidatora kolejnych kopalń jest nietykalny. Parasolem ochronnym objęto również rodzinne interesy Szlązaka. Spółki jego syna prowadzą rozległe interesy w branży węglowej. Dotyczą one między innymi handlu długami kopalń i tzw. kompensat węglem. Jest to eldorado dla wszelkiego rodzaju przekrętów, które powodują, że z górnictwa wyciekają miliardy. Mechanizm ten jest znany od lat. Pomimo tego nie ma sposobu na jego ukrócenie.

Tajemnicą poliszynela jest to, że potentatem na rynku handlu długami kopalń są firmy powiązane z rodziną Szlązaków. Po objęciu przez tatusia funkcji w Ministerstwie Gospodarki, firmy jego syna rozszerzyły pole swojego działania, także na długi hut. O powiązaniach tych wielokrotnie pisały gazety. Urzędnicy rządu Jerzego Buzka jednak chyba gazet nie czytają, ponieważ pomimo tych doniesień nikt sprawą podejrzanych interesów Szlązaków się nie zajął. "Super Ekspres" z dnia 7 marca donosił o tym, że reforma górnictwa realizowana przez Jana Szlązaka przyniosła wymierne korzyści. Na razie korzyści te dotyczą syna Jana Szlązka, który przejmuje firmy związane z branżą. Najprawdopodobniej za długi. Jak pisze "Super Ekspress" w ostatnich dniach firma należąca do syna ministra, przejęła kontrolę nad jednym z największych przedsiębiorstw produkujących na rzecz górnictwa. Wkrótce ma odbyć się zgromadzenie udziałowców, które sprawę przesądzi.

"Super Ekspress" sugeruje również, że do czasu przeprowadzenia tego przejęcia, wstrzymano kontrakty na sprzedaż urządzeń produkowanych przez tą firmę. Obecnie znajdująca się w trudnej sytuacji finansowej, przejęta za drobne, wkrótce może się okazać, że realizować będzie opłacalne kontrakty. Zyski będą już jednak udziałem nowego właściciela. Okaże się, że wejście do spółki nowego udziałowca, którym przypadkowo jest syn obecnego ministra odpowiedzialnego za górnictwo, spowoduje "cudowne" uleczenie firmy. Firma jest przygotowana do przejęcia. Zadłużona, nie może kosztować zbyt wiele. Przeszła kurację odchudzającą, zmniejszając w ostatnim okresie zatrudnienie o blisko połowę. Wyszykowana niczym panna młoda do ceremonii zaślubin. Nie jest to jedyne przedsiębiorstwo, które wkrótce może przejść w ręce syna obrotnego ministra. Minister Szlązak bez zmrużenia okiem skazuje kolejne kopalnie na likwidację. Tak było w przypadku kopalni ,,Morcinek" i ,,Siersza". Tak było w przypadku kopalni ,,Niwka - Modrzejów", która miała już przygotowaną nową ścianę do wydobycia. Szlązak zamknął kopalnię, w kilka dni po tym jak otwarcie tej ściany uroczyście pokropił biskup Śmigielski.

Następne kopalnie znajdują się na liście do zamknięcia. Przygotowana przez Szlązaka korekta przewiduje kolejne kopalnie do likwidacji i skrócenie okresów ich likwidacji. W ekspresowym tempie usiłuje się doprowadzić do likwidacji kopalni ,,Dębieńsko", która została postawiona w stan likwidacji z dniem 1 lipca i ma zakończyć wydobycie do końca grudnia br.

Ten nadzwyczajny pośpiech i stachanowskie tempo likwidacji, uzasadnia się koniecznością ekonomiczną i trudną sytuacją branży. Na to niszczycielskie dzieło z budżetu państwa idą miliardy złotych. Likwidowane są kolejne miejsca pracy, choć poziom bezrobocia w Polsce osiągnął już niespotykanie wysoki wskaźnik.

Zlikwidowanie kopalni ,,Dębieńsko" oznacza wymazanie z mapy kraju kolejnych około 2,5 tysiąca miejsc pracy. Dla gminy na terenie której kopalnia jest jedynym dużym zakładem pracy oznacza to holocaust. Jak przewidują władze samorządowe likwidacja 2,5 tysiąca miejsc pracy na ,,Dębieńsku" oznacza zlikwidowanie co najmniej 4 razy tyle miejsc pracy w firmach, które funkcjonują wokół tej kopalni.

Likwidacja co najmniej 10 tysięcy miejsc pracy, w tak małej gminie, oznacza, tragedię dla lokalnej społeczności. Nędzę i upadek. W tym samym czasie jednak są tacy, którzy na likwidacji górnictwa doskonale prosperują. Upadek branży jest dla nich okazją do zbijania ogromnych rodzinnych fortun. "Uzdrawianie" górnictwa w wydaniu ministra Szlązaka przybrało bardzo specyficzny wymiar. Uzdrowienie przez przejęcie na własność.

Jak głoszą liderzy AWS, własne, czyli prywatne, jest zawsze lepsze. Tym lepsze będzie więc, jeśli to własne odnosić się będzie do prywatnej rodzinnej własności. Szlązak nie jest przybyszem z Marsa. Jest funkcjonariuszem AWS - owskiego rządu, który sprawuje swoją funkcję z rekomendacji NSZZ "Solidarność". Jest ministrem posiadającym pełne poparcie władz "Solidarności" i realizuje w górnictwie program NSZZ "Solidarność". Robi tylko to, co mu solidaruchy każą. Obsadza solidarnościową nomenklaturą spółki i rady nadzorcze. Likwiduje kopalnie. Ogranicza płace. Odbiera górnicze przywileje. Nie można się dziwić, że za ten trud odcina sobie i rodzinie kupony. I nikt z solidarnościowych bonzów temu się nie dziwi i nie robi mu żadnych przeszkód.

Z ostatniej chwili:

W dniu 13 marca WZZ ,,Sierpień 80" uczestniczył w nadzywczajnej sesji Rady Miasta Czerwionka-Leszczyny, która poświęcona była sytuacji gminy po ogłoszeniu decyzji o likwidacji kopalni. O sprawie szerzej napiszemy w następnym ,,KZ". WZZ ,,Sierpień 80" przystąpił również do zbierania wśród pracowników kopalni podpisów pod wnioskiem o odwołanie z zajmowanego stanowiska dotychczasowego dyrektora Janusza Bajorskiego.

Wśród pracowników Kopalni i mieszkańców gminy zbierane są również podpisy pod petycją do premiera Jerzego Buzka i Ministra Gospodarki Janusza Steinhoffa, w sprawie dalszego funkcjonowania kopalni. Petycja ta zostanie złożona 27 marca w biurze poselskim wyżej wymienionych.

Zbigniew Kowalski

Ponadto w numerze


KOALICJI NA RATUNEK

kosztowny prezent

Globalizacja Kontra Natura

Ssanie ,,trupa''

żywieniowe koryto

W AWS jak w rodzinie - szakali

Wypłaty rekompensat

Referendum w Eko-Grys

Spór w Hucie
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Nakład: 50 tysięcy egzemplarzy
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!