Rządzące palanty po tym jak zabrały się za likwidację naszego hutnictwa i górnictwa, postanowiły dobrać się do skóry kolejarzom.
I znów, jak miało to miejsce w poprzednio niszczonych branżach zdaniem palantów, za dużo kolejarzy, za dużo torowisk, za dużo taboru kolejowego.
Naczelny wampir naszej gospodarki Nosferatu Balcer doszedł do wniosku, że trzeba oskubać kolej, a ściślej drastycznie ograniczać dopłaty budżetu do przewozów pasażerskich.
W całym cywilizowanym świecie do przewozów pasażerskich dopłaca się z pieniędzy publicznych. Polska pod rządami obecnej koalicji AWS UW bardziej przypomina dziś Iran z ajatollachem Krzaklewskim na czele, a jak wiadomo Iranu do państw cywilizowanych nie sposób zaliczyć.
Dzięki zaprzestaniu dotowania przewozów pasażerskich Polskie Koleje Państwowe wciąż zwiększają swoje zadłużenie i tak w 1998 roku strata ta wynosiła 4,5 miliarda złotych a pod koniec roku ubiegłego już osiągnęło kwotę 5 miliardów złotych.
Stan kolei zmusił prawie wszystkie działające w przedsiębiorstwie związki zawodowe do zawiązania Forum na Rzecz Obrony Narodowego Transportu Kolejowego. Nie trudno się oczywiście domyśleć, że transportu narodowego nie chcą bronić solidaruchy. Przeciwnie, to one właśnie obecnie zarzynają kolej. W skład forum wszedł oczywiście działający w PKP WZZ "Sierpień 80".
Związki zawodowe skierowały do parlamentarzystów i Buzka szereg zapytań. W piśmie związków między innymi czytamy:
1. Czy infrastruktura państwowa winna przejść w obce ręce?
2. Czemu są winne społeczności lokalne, pozbawione z dnia na dzień transportu publicznego, na skutek likwidacji linii kolejowych?
3. Czy tak powinno być traktowane przedsiębiorstwo, które przez lata finansowało zamiast rządu, z własnych dochodów wypracowanych przez przewozy towarowe, deficytowy przewóz osób? Przecież powstały zysk na przewozach towarowych można było inwestować w infrastrukturę unowocześniając PKP.
4. Czy Polska ma być królikiem doświadczalnym w zakresie prywatyzacji transportu kolejowego w Europie?
Kondycja polskich kolei jest rzeczywiście fatalna. Wynika ona jednak nie z winy przedsiębiorstwa ale właśnie jest skutkiem budżetowych cięć do przewozów pasażerskich. Autorem tej chorej koncepcji jest oczywiście Balcerowicz.
W powstałej, kryzysowej sytuacji związki zawodowe dnia 19 marca 1998 roku podpisały z pracodawcą pakt gwarancji pracowniczych. Pakt ten mówiąc najogólniej miał zabezpieczyć pracowników przed ewentualną samowolą państwowego pracodawcy. Pakty jednak mają tylko wówczas sens gdy są przestrzegane. Obecna koalicja znana jest jednak z tego, że niewielu rzeczy przestrzega. Do tych które przestrzega należy punktualne zgłaszanie się po kosmicznie wysokie wynagrodzenia, które sami sobie zresztą ustalają. Resztę mają w ... głębokim poważaniu. Zasada ta dotyczy również kolejarzy. To oni mają być masowo zwalniani w ramach redukcji zatrudnienia wywołanych likwidacją ogromnej ilości przewozów pasażerskich. Likwidacja zaś tych przewozów to skutek cięć budżetowych na tych przewozach i koło się zamyka. Balcerowicz z Krzaklewskim zawinili, a zapłacą za to zwolnieniem kolejarze.
Polska leży na szlaku komunikacyjnym wschód zachód i na możliwym do wykorzystania szlaku łączącym Skandynawię z południem Europy. Po co jednak inwestować w naszą kolej, skoro można ją zlikwidować, a część najatrakcyjniejszych szlaków kolejowych sprzedać obcym przewoźnikom. Można także zrobić niemieckim kolejom "prezent" i zrezygnować trwale na ich rzecz z przewozów północ - południe. Przewozy o które możemy się ubiegać są niezmiernie atrakcyjne a to oznacza, że mamy marną szansę na ich przejęcie kosztem np. Niemców dokąd Balcerowicz może decydować o losie naszych kolei. Minister finansów Niemiec Theo Weigel powiedział onegdaj o Balcerowiczu że jest ON najlepszą niemiecką inwestycją w Polsce. Sprawa walki o przewozy i eliminowanie PKP z tych zmagań, za pomocą ekonomicznych represji, pogrąża nasze perspektywy na rywalizację o intratne przewozy północ - południe. Jak rozstrzygnie się sprawa wykorzystania tranzytu wschód - zachód też właściwie można sobie już dziś wyobrazić. Nie tylko konsekwentnie nie wykorzystano faktu, że tzw. szeroki rosyjski tor kończy się nie na naszej wschodniej granicy ale w centrum Polski, obok Huty Katowice. Nic nie zrobiono by ten atut wykorzystać. Przeciwnie, grozi nam wobec obecnej polityki koalicji AWS-UW zdegradowanie już istniejących możliwości. Za parę lat, gdyby ta polityka utrzymała się, okaże się, że tory te będą zarastać trawą, a obecni kolejarze będą byłymi kolejarzami.
Koleje mogą być istotnym, naszym atutem na gospodarczej mapie Europy. Potrzeba jednak aby własny rząd nie sabotował i nie przeszkadzał w wykorzystaniu tych szans. Tymczasem obecna koalicja robi wszystko, aby zaszkodzić PKP i na dodatek usiłuje przerzucić odpowiedzialność na barki przedsiębiorstwa. Skoro jest deficytowe trzeba je sprzedać lub zamknąć. To, że jego zapaść jest spowodowana przez rząd, nie jest już dla nich ważne.