Ustawowy termin negocjacji podwyżek płac pomiędzy związkami i pracodawcą upłynął ostatniego lutego.
Nie zauważył tego żaden związek. Tylko WZZ "Sierpień 80" 28 lutego, złożył do Zarządu Huty pismo informujące o tym, że nie przyjmuje propozycji Zarządu ( podwyżka o 5,7%) zawiadamiając o tym, że podtrzymuje postulat podwyżki o 12% i wszczyna procedury sporu zbiorowego, jeśli Zarząd nie spełni tego postulatu, w terminie do 6 marca.
Jednocześnie skierowaliśmy do wszystkich działających w Hucie organizacji związkowych, wystąpienie o podtrzymanie wspólnego stanowiska, z dnia 21 lutego i podjęcie uchwał o wejściu w spór zbiorowy z Zarządem Huty.
Do dnia dzisiejszego, żaden ze związków zawodowych nie podjął takiej decyzji. Jedynie WZZ "Sierpień 80" konsekwentnie dąży do realizacji postulatu płacowego - podwyżki o 12%. Różnica pomiędzy działaniami WZZ "Sierpień 80" a pozostałymi związkami jest taka, że my rzeczywiście dążymy do wywalczenia tej podwyżki, a pozostałe związki, podobnie jak miało to miejsce już nie raz, tylko udają takie działania. Tak zwana koalicja (Solidarność, PHK, Ruch Ciągły) nie miała nawet odwagi, aby zagrozić Wróblowi wejściem w spór zbiorowy.
Ponieważ pracownicy Huty masowo wypisywali się z tych związków, powszechnie zarzucając im, że nic nie robią, podpięli się pod nasz postulat podwyżki o 12% ale jak się okazuje, nigdy realnie nie mieli zamiaru dążyć do jego realizacji. Konsekwencją stanowisk Zarządu i strony związkowej zawartych w protokóle z negocjacji w dniu 21 lutego, wobec nie dojścia stron do porozumienia w sprawie ustalenia wskaźnika, powinno być wejście w spór zbiorowy. Dla Solidarności, PHK i Ruchu Ciągłego okazało się to być zbyt trudne. Wcale nas to nie dziwi.
Jeśli się jest na smyczy z kolczatką, trudno się szarpać. Spółki, które żerują na Hucie (Stalprofil, Maritex, Unitech) i hutnikach (Consensus) to bardzo mocna smycz. Te uwikłane w spółeczki związki musiały wybierać, co jest dla nich ważniejsze: byt ich geszeftów w tych spółkach, czy byt pracowników Huty.
Zdecydowali się szybko. Ważniejszy jest dla nich spółkowy geszeft. Wielu pracowników domagało się wspólnego działania. Propozycję takiego wspólnego działania, w sprawie realizacji podwyżki płac o 12% złożyliśmy. Pozostało to bez żadnej odpowiedzi. Jednak w tym przypadku brak odpowiedzi to też odpowiedź.
Jeśli pozostałe związki zawodowe, chcą realnie walczyć o podwyżkę płac powinny wejść za przykładem WZZ "Sierpień 80" w spór zbiorowy z Zarządem Huty i przystąpić do realizacji wynikających z tego faktu procedur. Jeśli tego nie robią, to niech przestaną mamić i oszukiwać ludzi. Oszukiwanie załogi Huty, to główne osiągnięcia Wróbla i koalicji związkowej. W poprzednim Kurierze pisaliśmy o tym, że z wyliczeń Zarządu wynika, że w ubiegłym roku pracownicy Huty dostali podwyżkę o 19%. Przepraszamy! Pomyliliśmy się!
Oto bowiem w biuletynie "Solidarności" nr 4/2000 z 1 marca, Wróbel chwali się: "zwiększyliśmy w stosunku do 1998 roku wydatki na płace dla pracowników o 24%". I dalej mówi "Pieniędzy tych pracownicy nie widzieli ..." I w tym jesteśmy zgodni. Statystyki Zarządu mogą wykazywać, że wzrost płac w 1999 roku wynosił 19%, 24%, czy nawet 150%.
Cóż z tego, skoro ani grosza z tych pieniędzy nie dostali pracownicy zatrudnieni w Hucie. Pomimo tego, że jak twierdzi Wróbel, wzrost płac wynosił 24%, pracownicy nie mieli w ubiegłym roku żadnej podwyżki płac. Gdyby udał się manewr z firmą Zurich, także w tym roku statystyka wykazywała by wzrost płac o 20 %, a pracownicy dostaliby zero podwyżek.
Statystykami można żonglować na wszelkie możliwe sposoby. Można mówić o wzroście płac o 24%. Można mówić o wzroście średniej płacy z 2321 zł w roku 1998 do 2762 zł w roku 1999. Jednak nie można wmówić pracownikowi Huty, któremu brakuje na życie, że zarabia coraz więcej i coraz lepiej mu się żyje.
Wróbel zarabiając 32 krotność średniego wynagrodzenia, pobierając różne premie kwartalne, czy roczne, nie musi rozumieć tego, że przedstawianą przez Zarząd statystyką, pracownik Huty ani rachunków nie zapłaci, ani dzieci nie nakarmi.
Trudno też mu wytłumaczyć rodzinie, że w tym roku muszą zaciskać dalej pasa, bo trzeba finansować HPS, albo, że lepiej będzie za 30 lat, a teraz zamiast na utrzymanie musi przeznaczyć pieniądze na Zurich. Oburzającym jest publiczne stwierdzenie reprezentującego Zarząd Jarosława Zwolińskiego, który w ,,Trybunie Śląskiej - Dzień" z 3 marca ewentualne podwyżki płac dla pracowników Huty nazywa ,,szastaniem pieniędzmi".
Prezentowany jako sukces koalicyjnych związków "Pakt Gwarancji Pracowniczych" okazał się być przekleństwem dla Załogi. Oto w ubiegłym roku pracownicy Huty w ramach "Paktu" sfinansowali z własnej kieszeni zwolnienia w Hucie. Każdy z zatrudnionych zapłacił za "Pakt" od 400 do 500 złotych średnio licząc z własnej kieszeni. Taką daninę co miesiąc płaci każdy z pracowników Huty.
W tym samym czasie kiedy ogromne pieniądze wyciekają z Huty na HPS, na ryczałty, na miliardowe wynagrodzenia dla Zarządu, załodze wmawia się, że Huty nie stać na podwyżki płac. Pracownicy Huty mają zrozumieć trudną sytuację. Dlaczego trudnej sytuacji nie chce zrozumieć Prezes Wróbel, pobierając 32 krotność średniego wynagrodzenia co miesiąc. Trudną sytuacje Huty mają zrozumieć pracownicy, godząc się na to, aby po raz kolejny nie było podwyżek. Wróbel ma swoją 32-krotną pensję. Nanuś, Molęcki i Zub swoje spółki i Rady Nadzorcze. Wybrani ryczałty. A co z resztą? Co z ponad 7 tysięczną załogą Huty. Co z kilkoma tysiącami pracowników wydzielonych spółek. Pracownik ryczałtowy, członek zarządu wydzielonej spółeczki, zatrudniającej 150 pracowników zarabia więcej niż Prezydent RP. Dodatkowo dostaje po 20 tysięcy kwartalnej premii. Jest to zjawisko powszechne i pleniące się w Hucie i spółkach niczym zaraza. Czy to jest normalne ? Czy można się z tym godzić?
WZZ "Sierpień 80" wszedł w spór zbiorowy z Zarządem Huty, żądając podwyżki o 12%. Wobec bizantyjskiego rozpasania panującego wśród menadżmentu Huty i wydzielonych spółeczek, jest to skromne żądanie. W spór zbiorowy z Zarządem o taki postulat powinny wejść pozostałe związki zawodowe. Niestety schowały się pod biurko Wróbla.
Apelujemy do wszystkich pracowników, szeregowych członków pozostałych związków zawodowych o wywieranie presji na zarządy pozostałych związków. Jeśli autentycznie chcą walczyć o interesy pracowników, powinny one podjąć uchwały o wejściu w spór zbiorowy z Zarządem i przyłączenie się do protestu.
Jeśli tego nie chcą robić, niech przestaną udawać, że zależy im na Załodze.