Koniec 1999 roku i początek roku 2000 to okres wzmożonych nadziei, zwiększenie marzeń i oczekiwań,....
.... że wreszcie nasze życie będzie łatwiejsze, przyjemniejsze i spokojniejsze, że pieniędzy starczać nam będzie od wypłaty do wypłaty, że wszyscy będziemy mieli pracę, będziemy mieli więcej czasu dla siebie i dla rodzin, że będziemy zdrowsi. Taki był ton świątecznych i noworocznych życzeń, składanych rodzinom i znajomym. Jednak już w pierwsze dni nowego roku doniesienia mediów, wydarzenia z naszego najbliższego otoczenia każą zweryfikować nasze oczekiwania.
Rynek motoryzacyjny w Polsce jest nieprzewidywalny. Analitycy twierdzą, że w roku 2000 nie padnie już rekord sprzedaży, jak to miało miejsce przez ostatnich sześć lat. Ale rok temu także sceptycznie podchodzono do tego tematu - a rekord padł. Wiemy już, że warszawskie Daewoo na miesiąc wstrzymało produkcję wszystkich modeli - przyczyną jest spory zapas wyprodukowanych aut. Pracownicy mają płacony postój.
Rynek polski jest zadziwiający. Przy znacznych wzrostach kosztów utrzymania samochodu (ceny paliwa, ubezpieczeń) Polacy kupują coraz więcej samochodów. Najbogatsza część społeczeństwa, która m.in. kupiła cztery razy więcej Mercedesów niż w 1998, nie potrafi zamazać statystyki. Polacy kupują coraz więcej i statystycznie coraz lepsze auta - modne są samochody klasy średniej wyższej, w cenie powyżej 36.000 zł. I tu widać jedno z niebezpieczeństw dla FAP i pracowników. Opel i Daewoo maja takie modele w ofercie - Fiat Auto Poland nie.
Rządowe decyzje gospodarcze, budżet kraju nie napawają optymizmem. Czeka nas kolejny rok wyrzeczeń i zaciskania pasa. Już rok temu pisaliśmy na naszych łamach, że 1999 to trudny dla firmy i pracowników rok - i nasze obawy potwierdziły się. Udało się co prawda utrzymać poziom realnych płac. Udało się wybronić wielu ludzi przed zwolnieniem. Ale już teraz wiadomo, że kończy się za kilka miesięcy montaż 126, że Siena i Palio idą do Tychów - w Bielsku powstanie nadwyżka około 600 pracowników.
Część naszych kolegów i koleżanek już nie pracuje w spółkach Fiata. Ten fakt jest przykry - choć okazuje się, że nie dla wszystkich. Jedna z organizacji "związkowych" napisała (i tu cytuję dokładnie): "Padły zapowiedzi trudnych dni dla firmy i zwolnień pracowników. Mimo, że czarne scenariusze dla FAP nie sprawdziły się, zredukowano zatrudnienie w FAP o ok. 2000 osób". Czyli redukcja zatrudnienia o 2000 osób to nic złego? To nie jest czarny scenariusz? To ile osób musiałoby zostać zwolnionych, by ten "związek" zauważył problem?
Ten dyrekcyjny związek wymyślił ostatnio sposób na likwidację ruchu związkowego w Fiacie. Zaproponował zakładowym organizacjom przyłączenie się do niego, pod jakimś dziwnym szyldem Forum, przy jednoczesnym zrzeczeniu się wszystkich swoich statutowych i ustawowych uprawnień! Oczywiście na rzecz Forum! Ta próba rozrabiania wśród związków zawodowych zapewne została przyszykowana, w związku ze zbliżającymi się negocjacjami płacowymi.
Nic tak nie pomaga dyrekcji jak wzrost waśni pomiędzy związkami - a sądzę, iż brak powołania jakiegoś wymyślonego w chorych głowach Forum, stanie się przyczynkiem do kolportowania idiotycznej propagandy, atakującej głównie nasz Związek.
Będzie to zapewne pożywką dla tych nieudaczników, mieniących się związkowcami. Ale załoga widzi na co dzień, kto i jak działa.