TRYBUNAŁ DLA KOMOŁOWSKIEGO
Minister Longin Komołowski jest kolejnym członkiem rządu, który może wkrótce stanąć przed Trybunałem Stanu.
OPZZ zarzuca Komołowskiemu "rażące naruszenie prawa nazywając go kłamcą. Irytację OPZZ wzbudził fakt, że rząd najpierw przyjmuje określone akty prawne, a później jak chce to wysyła je do konsultacji związkowych. W ten sposób, konsultacje te są czystą fikcją i udawaniem, że dialog społeczny trwa. Tak było w przypadku przyjęcia projektu ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Rada Ministrów nie czekając na opinię związków już 5 października przyjęła projekt w tej sprawie, przesyłając go do Sejmu. Rząd był zobowiązany do przedstawienia związkom zawodowym propozycji dotyczących podniesienia płacy minimalnej. Zamiast tego minister Komołowski oświadczył, że rząd nie ma zamiaru podnosić płacy minimalnej bo spowoduje to ... zwiększenie bezrobocia!
Komołowski gładko powtarza frazesy, które są stałym elementem w repertuarze wicepremiera Balcerowicza. Według Balcerowicza wszystko co służy pracownikom zwiększa bezrobocie. Zaś wszystko co wymyśli Leszek Balcerowicz bezrobocie ma zmniejszać. To, że w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie dla Balcerowicza nie ma żadnego znaczenia. Longin "Masbauer Komołowski dobry uczeń Unii Wolności, obecnie powtarza śpiewkę Balcerowicza.
Płaca minimalna jest ustawową gwarancją dla wszystkich pracowników dającą pewność otrzymania wynagrodzenia na tym minimalnym poziomie. Jednak nie tylko. Od jej wysokości oblicza się liczne pochodne. Wzrost płacy minimalnej oznacza więc dla milionów pracobiorców wzrost różnego typu świadczeń, liczonych od wysokości ustawowo określanej płacy minimalnej. Decyzja rządu w tej sprawie oznacza więc, że każdy zatrudniony odczuje to na własnej kieszeni.
Fakt, że rząd Jerzego Buzka odstąpił od ustalenia ze związkami zawodowymi wzrostu gwarantowanej płacy minimalnej oznacza iż rzeczywiście całość rządzenia, sprowadza się do wypełniania przez poszczególnych ministrów dyspozycji, które płyną z Ministerstwa Finansów. Komołowski, który jako minister pracy uśmiercił jakikolwiek dialog społeczny nie pierwszy raz odstąpił od ustawowego wymogu prowadzenia konsultacji ze związkami zawodowymi spraw ważnych dla środowisk pracowniczych. Widocznie bardziej boi się Balcerowicza niż Trybunału Stanu, którym grozi mu OPZZ. Jego spolegliwość wobec Leszka Balcerowicza świadczy o tym, że jest on kolejnym solidaruchem, który dawno już zjadł swoją legitymację związkową i przeszedł na stronę Balcera. Trudno mu się zresztą dziwić. Los jego związkowego kolegi Alota, który haniebnie poległ w starciu z Ministrem Finansów świadczy o tym, że Buzek jest ministrem - Balcerowiczowi wystarczy, że on rządzi.