O CO PROTESTUJEMY 24 WRZEŚNIA
Trzy związki; OPZZ, "Samoobrona" i "Sierpień 80" w roku ubiegłym zawiązały porozumienie, którego celem jest doprowadzenie do zmiany polityki społeczno - gospodarczej rządu.
Podczas zawiązywania się Komitetu argumentowałem, że związki zawodowe nie mogą dziś pozwolić rządowi, by ten dzieląc i różnicując interesy poszczególnych grup zawodowych, bezkarnie, po kolei rozprawiał się z nimi niejako w "indywidualnych meczach". Nie możemy dopuścić aby rząd wciąż realizując filozofię "krótkiej kołdry" każdej reprezentacji osobno wmawiał, że priorytety są inne, że ich interesy są brane co prawda pod uwagę, lecz ich postulaty są obecnie nie możliwe do spełnienia.
Związki zawodowe nie mogą przyjąć również filozofii, że reformy w poszczególnych, wyselekcjonowanych branżach są nieuniknione i rachunek za nie zapłacić muszą poszczególni pracownicy tych branż godząc się z kosztami, jakie dla nich przewidziano. Efektem takiej właśnie filozofii rządu stały się separatystyczne negocjacje i później takie same, nieskoordynowane protesty oszukanych pracowników tych branż.
Osobno więc protestowali rolnicy w lutym i maju, osobno protestowali pracownicy zbrojeniówki i służby zdrowia, osobno też protest przeprowadzają pracownicy oświaty. Z terminu przeprowadzania protestów przez poszczególne grupy zawodowe wynika jak bardzo konsekwentnie rząd realizuje technikę "salami". To, że poszczególne grupy zawodowe mają merytoryczne podstawy do protestu nie budzi już dzisiaj niczyich prawie wątpliwości. No, może za wyjątkiem Balcerowicza, który uprawia satanizm gospodarczy i Krzaklewskiego którego obsesyjna podejrzliwość o "wszechobecny spisek" przejdzie do annałów nauk medycznych zajmując poczesne miejsce wśród paranoi i manii prześladowczej.
Protesty poszczególnych grup zawodowych i społecznych spychanych w egzystencjonalny niebyt, wynikają z oczywistej przyczyny jaką jest filozofia społeczna i gospodarcza tego rządu. Wpierw, na początku istnienia koalicji AWS-UW wylansowano koncepcję "studzenia gospodarki" czyniąc z tego absurdalnego hasła cnotę rządu. Balcerowicz, autor pomysłu uzasadniał, że polska gospodarka jest przegrzana. Trochę to dziwne gdy uwzględnimy, że w trakcie kampanii wyborczej do Parlamentu jesienią 1997 roku, ustępującej koalicji SLD-PSL, ani Solidarność ani UW nie czyniły zarzutu, iż nadmiernie rozwijają gospodarkę, że nadmiernie nakręcają koniunkturę. Później nastąpił rozkwit kolejnych gospodarczych paranoi rządzącej koalicji AWS-UW. Okazało się bowiem, że dotychczasowe programy restrukturyzacji są do niczego i trzeba robić nowe. Zaczęto od górnictwa, któremu dla ,,pomocy" utrącono opłatę węglową i zaproponowano rozbicie i rozdrobnienie struktury organizacyjnej. Balcerowicz ze Steinhoffem wymyślili nową ekonomię: mocniejszymi i z lepszymi szansami na przyszłość są te branże i przedsiębiorstwa, które są rozproszone. W globalizującym się świecie najwyraźniej inni są idiotami i niepotrzebnie konsorcja bankowe łączą się w jeszcze większe. Przedsiębiorstwa lotnicze - już będąc gigantami tworzą kolejne, jeszcze potężniejsze fuzje itd. Najwyraźniej wielkie światowe koncerny oszalały dążąc do koncentracji swoich kapitałów i mocy wytwórczych, a przede wszystkim rynków zbytu. Ekonomiczni geniusze w rodzaju Balcerowicza odkryli, że w Polsce trzeba dokładnie na odwrót i to jest poprawne.
Taka "księżycowa" ekonomia sprawia oczywiście że koszta ponoszą pracownicy poszczególnych branż. Pierwsi na tapetę poszli górnicy, którym powiedziano znów: jesteście zbędni i najlepszym górnikiem jest zwolniony górnik, a najtańszą kopalnią jest zamknięta kopalnia. Ten ekonomiczny apartheid dotyczy oczywiście górnictwa kraju, który "niepotrzebnie" zalicza się do światowego, elitarnego klubu 18 państw posiadających pełną samowystarczalność energetyczną. Biorąc pod uwagę fakt, że w świecie jest ich około 170 - trzeba doszlusować do krajów energetycznie nie suwerennych. Skoro mamy taki rząd, energetyka nie może być odstępstwem od tej reguły!
Eksperymenty w poszczególnych branżach oczywiście spowodowały skutki społeczne, którymi okazały się znów masowe zwolnienia, brak nowych miejsc pracy i kolejne drastyczne cięcia po wszelkiego rodzaju wydatkach socjalnych. Ten "tryumfalny" marsz koalicji aws/UW* dokonuje się kosztem wszystkich grup zawodowych i społecznych. Oznacza on pauperyzację kolejnych grup społecznych i faktycznie prowadzi do najdrastyczniejszych konfliktów społecznych o podłożu egzystencjalnym. Meksyk czy Brazylia mają swoich powstańców nazywanych "chłopami bez ziemi", może mieć więc i Polska swoich lepperowców, którym zabierze się ich własność wmawiając im, że protestowanie przeciwko szlachtującej ich władzy, jest wstecznictwem, warcholstwem i zagrażaniem demokracji. Przejawem tego są coraz częstsze, w tym duchu właśnie wypowiedzi zapijaczonych i sprostytuowanych polityków, którzy z walki o chleb robią terroryzm a z dochodzenia swych praw do słusznej ( i niekwestionowanej nawet przez tę oszukańczą koalicję) zapłaty za dostarczoną państwu żywność, robią zarzut komuchowatości i "nie rozumienia prawideł wolnego rynku".
Jaskiniowy kapitalizm, będący ideałem tej koalicji prowadzi Naród nie tyle już nawet do nędzy ile do degradacji biologicznej. Normą staje się niedożywienie dzieci. Normą stają się emeryci umierający z powodów ekonomicznych. Normą staje się deprawowanie społeczeństwa bezrobociem. Normą staje się przemoc państwa względem protestującego społeczeństwa.
Ten ekonomiczny faszyzm, ustrój dla wybrańców i holokaust dla skazanych na powolne umieranie, pozbawionych pracy, opieki społecznej i wykształcenia jest losem, na który związki zawodowe pozwolić nie mogą. ICH reformy stają się "komorą gazową" naszej gospodarki. ICH reformy stają się "biczem Bożym" dla całego społeczeństwa. Ich reformy są jednak korzystne dla zdegenerowanej oligarchii rządzących elit, której celem jest niesuwerenna Rzeczpospolita w urzędniczej Europie, opętanej brukselską korupcją.
Demonstracja w Warszawie planowana na 24 września jest więc zapowiedzią i groźbą zmęczonego i niszczonego ekonomicznie społeczeństwa, które mówi władzy DOŚĆ tej niekompetentnej, antyspołecznej polityki.
Państwo ponosi odpowiedzialność za los swoich obywateli. Państwo nie jest fabryką za bramy której można wystawić "zbędną część" obywateli. Państwo nie może powiedzieć mamy nadmiar obywateli, którzy nie mają pracy, wykształcenia i trzeba się ich pozbyć. Chyba że nie jest to już nasze państwo i nasz suwerenny rząd. Chyba, że problemy Narodu nie są już problemami tej władzy! Jeżeli tak jest, to oznacza to, że podlegamy kolejnej okupacji! Okupacji ekonomicznej o której Prymas Polski Kard. Józef Glemp podczas rocznicy Konstytucji 3-go Maja w 1997 roku w homilii powiedział: "Bruksela może stać się dla nas drugą Moskwą".
Jest potrzebna nowa umowa społeczna, która zawierać będzie kilka podstawowych kryteriów i paradygmatów ekonomicznych i społecznych gwarantujących obywatelom m.in. jakich kosztów ponosić na rzecz reform nie będzie, jakich reform przeprowadzać nie wolno, jaki jest tryb uzyskiwania społecznego przyzwolenia na ich dokonywanie, jaki jest minimalny pułap tworzenia nowych miejsc pracy, poniżej jakiego wskaźnika nie mogą spaść dochody społeczne. Musi być też określony kierunek i rozwój kraju w społecznie akceptowalnym kierunku. Związki zawodowe chcą, a nawet muszą jednoznacznie określić "wysokość" poprzeczki poniżej której nie wolno zejść żadnej władzy. Muszą kategorycznie zażądać równości praw ekonomicznych wszystkich grup społecznych i muszą dopilnować ich realizacji. Nie mogą biernie obserwować jak powszechne uwłaszczenie obywateli okazuje się powszechnym uwłaszczeniem Obywateli I kategorii kosztem pozostałej części społeczeństwa. Zrealizowanie tej misji musi dokonać się teraz i jeżeli demonstracja w Warszawie z 24 września nie przyniesie opamiętania i zmiany polityki społeczno - gospodarczej rządu trzeba będzie przystąpić do strajku generalnego wszystkich branż, wszystkich grup zawodowych i społecznych. Trzeba będzie przeprowadzić ten strajk w jednym terminie, równocześnie. Tak aby władza nie mogła znów metodą salami, skłócać poszczególne grupy zawodowe, osiągając swoje antyspołeczne cele!
Nie demonstrujemy przeciwko poszczególnym "osobnikom" tworzącym ten rząd. Przyjdą bowiem kolejni i robić będą to samo - być może już nie tak samo! Trzeba zmienić kierunki polityki społeczno gospodarczej rządu. Bez tego nasza walka nie ma sensu i zakończy się kolejną operacją plastyczną tego politycznego trupiszcza jakim stał się gabinet Buzka.
* świadomie używam niepoprawnego skrótu aws/UW. Należy go czytać : aws łamane przez UW - co jak sądzę w pełni oddaje charakter stosunków panujących w rządzącej koalicji a w szczególności obrazuje politykę społeczną gabinetu Jerzego Buzka.