W dniu 26 lipca przed kolegium do spraw wykroczeń w Katowicach stanął Hainz Hampel.
Hampel jest dyrektorem ds. Pracowniczych w kopalni Wieczorek. Jednak na tyle nie zna się na prawie, że WZZ "Sierpień 80" musi uczyć go przestrzegania prawa przed organem wymiaru sprawiedliwości. Hampel ubrdał sobie, że nie będzie uznawał naszego związku, a jego członków prześladował z wysokości swego dyrektorskiego stołka. Nie pierwszy to dyrektor, któremu się zdaje, że prawo to on. Skończy tak jak jego poprzednicy, z wyrokiem skazującym. Pierwszym tego etapem była rozprawa przed kolegium w dniu 26 lipca.
Przed kolegium Hampel jednak "odważnie" stwierdził, że to nie on tylko radca prawny, który kazał mu nie uznawać związku. Oczywiście jak na dyrektora z solidarnościowego miotu Hampel na niczym znać się nie musi, a już na pewno nie musi mieć pojęcia o prawie. Jak mu radca kazał nie uznawać związku, to on posłuszny tak postępuje.
Żałujemy tylko, że hamplowy radca ma tak małą fantazję, bo mógł mu przecież kazać wyskoczyć przez okno, dając na tą okoliczność nawet stosowną opinię prawną, co Hainz pewnie skwapliwie by uczynił. Hamplowe tłumaczenie skończyło się tym, że kolegium zobowiązało go do dostarczenia tej dziwacznej opinii prawnej, która pozwala Hamplowi nie uznawać legalnie działającego związku.
Hampel opinię dostarczy jaką będzie chciał, bo dla wszystkich jest oczywistym, iż jego bezprawne zachowanie wynika z chęci zniszczenia naszego związku.
Nerwowe reakcje Hampla przeniosły się z kopalni również na korytarz sądowy, gdzie odgrażał się członkom naszego związku, którzy chcieli sobie pooglądać jak dyrektora skazywać będą.
Różne są rozrywki. Jedni chodzą do cyrku podziwiać tresowane małpy, innych fascynują dwugłowe potworki, a związkowców z WZZ "Sierpień 80" najbardziej rajcuje, jak pracodawcę, który łamie prawo, przed oblicze sprawiedliwości zawiodą.
Cyrk i tym razem był niezły, bo przy okazji okazało się, że nie tylko my Hainza nie lubimy. Po rozprawie na Hainzowe czoło spadło jajko i coś brzydkiego również. Pewnie jakiś zdesperowany górnik z kopalni Wieczorek, który niewątpliwie przypadkowo tamtędy przechodził, a który miał z dyrektorem stare porachunki, w ten sposób chciał je wyrównać.
Cóż, każdy kto tak jak Hampel nie liczy się z obowiązującym prawem pracy musi liczyć się z tym, że jakiś rozgoryczony górnik, którego wcześniej wylano z roboty będzie chciał powetować sobie takie bezprawie na szlachetnym obliczu swego pracodawcy. My jako działający zgodnie z prawem związek zawodowy mamy na takich jak Hampel legalne sposoby. Dlatego związek wystąpił do Prezesa Katowickiego Holdingu aby ten zgodnie z prawem dyrektora Hampla odesłał jak najszybciej na zasłużoną emeryturę, bo się chłop już napracował, uprawnienia ma, a i ostatnie jego podrygi świadczą o tym, że się już mocno zmęczył i robota go przerosła.
Tym bardziej, że coś nam się po łbie kołata, iż obowiązujący program górnictwa każe takich jak Hampel z uprawnieniami emerytalnymi odsyłać na zieloną trawkę, robiąc miejsce młodszym. Skoro zmusza się do odejścia z pracy z tego powodu szeregowych górników to i dyrektora to samo prawo powinno obowiązywać. Zgodnie z zasada jak wszyscy to wszyscy. Babcia, czyli Hampel też.