Wystąpienie poseł Janiny Kraus w sejmowej dyskusji nad ratyfikacją umowy między Polską a EBI
Moje oświadczenie muszę zacząć od wyrażenia ubolewania, że rząd przed kilkoma miesiącami zdecydował się zwrócić do Sejmu o ratyfikację - i to w dodatku w trybie pilnym - umowy ramowej między Rzecząpospolitą Polską a Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, mimo że budziła ona zastrzeżenia ze strony Narodowego Banku Polskiego, a jak się okazało w trakcie prac połączonych komisji również ze strony wielu posłów. Zastrzeżenia te dotyczą zarówno treści samej umowy, jak i związanej z nią inicjatywy legislacyjnej rządu. Dokonana w maju wymiana listów między Rzecząpospolitą Polską i Europejskim Bankiem Inwestycyjnym nie usunęła naszych zastrzeżeń i wątpliwości, ponieważ dotyczą one jedynie interpretacji umowy. Mówię o listach wymiennych, które mają stać się, jak wynika z oświadczenia Ministerstwa Finansów, integralną częścią tej umowy. Z tego co na ten temat powiedzieli dodatkowo pan poseł sprawozdawca, a także moi przedmówcy, wynika, że Wysokiej Izbie przedstawiony został projekt ustawy przygotowany w sposób nieodpowiedzialny i obrażający zasady poprawności formalnej i merytorycznej. Nadal na przykład nie wiadomo, czy z punktu widzenia wymogów konstytucji umowa, której dotyczy projekt ustawy, powinna być ratyfikowany, a jeśli tak, to czy w oparciu o art. 89 czy art. 90 Konstytucji. Nadal nie zostały rozstrzygnięte wątpliwości związane z prawnym wyjęciem działalności EBI spod polskiej jurysdykcji i kontroli. Bank ma prawo działać w oparciu o swój ˝europejski statut, a ewentualne spory ma rozstrzygać Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich lub jakikolwiek sąd krajowy państwa członkowskiego Wspólnot Europejskich.
Nie do końca jasny jest charakter instytucjonalny EBI. Wyjaśnienia dotyczące kosztu kredytów udzielanych przez EBI niczego w rzeczywistości nie wyjaśniły, bo w myśl art. 2 umowy bank ten na podstawie ˝własnej oceny projektu˝ może decydować ˝czy i na jakich warunkach udzieli środków finansowych na jego wsparcie. Jesteśmy przekonani, że umowa w obecnym kształcie, będąca przedmiotem projektu ustawy, jest nadal dla Polski niekorzystna, a ponadto może stanowić niebezpieczny precedens na przyszłość. Jej warunki zostały nam bowiem przez EBI narzucone w drodze dyktatu wskazującego na potraktowanie naszego państwa jak kraju zależnego, by nie powiedzieć - terytorium powierniczego. Sprawa jest ważna, bo wszystko to sprawia, że działania rządu związane z zawarciem omawianej dziś umowy są sprzeczne z art. 5 i 151 oraz art. 146 ust. 4 konstytucji.
Umowa przewiduje swobodę działalności EBI na terenie Polski w zakresie przewidzianym statutem banku, którego udziałowcami są kraje członkowskie Unii Europejskiej. W ramach tych działań są i takie, które budzą nasz zdecydowany sprzeciw. Nie do przyjęcia jest art. 3 umowy, przewidujący zwolnienie działalności banku z podatków. Przyznanie klauzuli najwyższego uprzywilejowania (w art. 5 umowy) może stać się dla EBI podstawą przyznania bankowi przywilejów podobnych do tych, jakie uzyskał na przykład w przeszłości Fiat. Skutki tej ostatniej umowy są powszechnie znane i w sferze finansowej, i w sferze własnościowej, a także społecznej. W świetle postanowień art. 8 i 9 oraz słowniczka zawartego w art. 1 umowy, przyznanie EBI żądanych przez niego immunitetów dla samego banku i wyjęcie spod polskiej jurysdykcji wszelkich projektów finansowanych przez wyżej wymieniony bank, w tym również projektów realizowanych przez pośredników, w praktyce oznaczałoby rozciągnięcie wyżej wymienionych przywilejów na wiele instytucji, przedsiębiorstw, a także na fizyczne osoby prywatne, w tym krajowe, czyniąc je niejako eksterytorialnymi. Nadto art. 6 wymaga, aby przetargi i inne procedury konkurencji przy przyznawaniu zamówień były zgodne z obowiązującymi w danym momencie w banku przepisami i procedurami.
Mając na uwadze kompromitujące narodowe banki i międzynarodowe organizacje finansowe oraz najwyższe instytucje Unii Europejskiej, całkiem niedawne, przypadki korupcji, nadużyć finansowych w tych instytucjach, posłowie Konfederacji Polski Niepodległej - Ojczyzna uważają, że przyznanie przywilejów wymaganych przez EBI jest nie tylko nieuzasadnione, ale także szkodliwe, niekorzystne z punktu widzenia interesów Polski, a potencjalnie także kryminogenne. Argumenty, które mają przemawiać za ratyfikowaniem umowy, dotyczą przede wszystkim tego, że Polska potrzebuje wsparcia finansowego EBI w wysokości kilkuset milionów euro - dla posłów KPN - Ojczyzna są nieprzekonywające choćby dlatego, że idące w dziesiątki miliardów dolarów rezerwy dewizowe Polska lokowała dotąd za granicą średnio na 6,5% i rząd nie tylko nie przyczynił się do wyjaśnienia sprawy spożytkowania tych kapitałów na krajowe potrzeby inwestycyjne, o co wielokrotnie od lat wnosiliśmy, ale nie raczył nawet odpowiedzieć na pisemny monit w tej sprawie, wystosowany przez sejmową komisję gospodarki. Symptomatyczne z tego punktu widzenia są też opory, jakie rząd wykazuje w realizacji żądań rolników i innych rodzimych eksporterów, które dotyczą rezygnacji z wyraźnie dotychczas proimportowej polityki na rzecz polityki proeksportowej. Patrząc na możliwe przyszłe skutki dyskutowanej tutaj umowy, a także na skutki umów już zawartych, nie można się oprzeć wrażeniu, że przedstawiciele rządu zachowują się tak, jakby byli akwizytorami zagranicznych banków i organizacji międzynarodowych, a nie urzędnikami państwa polskiego, zobowiązanymi do dbałości o jego podstawowe interesy.
Ratyfikowanie umowy z EBI w drodze ustawowej uczyniłoby ją jednym z nowych źródeł prawa na równi z konstytucją. Dokonanie tego aktu ograniczałoby kontrolę nie tylko Sejmu, ale także Narodowego Banku Polskiego, rządu i sądownictwa. (...)
[skróty i podkreślenia redakcji]