Sołtys z Chudowa likwiduje Budryk
Jeszcze nie tak dawno pisaliśmy o tym, że solidaruchy zrobią wszystko aby zlikwidować kopalnię "Budryk".
Solidaruchom Budryk stoi ością w gardle, bo jego budowę dokończono, kiedy obowiązującą modą jest likwidowanie kopalń. Solidaruchy zlikwidowały już Stocznię Gdańską, teraz zrobią wszystko aby zamknąć KWK "Budryk". "Budryka" nie można zlikwidować na wprost, bo płaci podatki, realizuje warunki postępowania układowego jest na czele listy kopalń jeśli chodzi o wynik finansowy. Co więc robią solidaruchy nie mając pretekstu aby zlikwidować kopalnię ?
Znajdą sobie pretekst. Przysłowie mówi, że jeśli chce się zbić psa to kij się znajdzie. W sprawie Budryka za kij dla solidaruchów robi sołtys Posiłek. Posiłek jest sołtysem Chudowa i postawił sobie ambitne zadanie. Ma zamiar z 2,5 tysięcznej załogi kopalni zrobić bezrobotnych dziadów.
Sołtys Chudowa śle listy do wszystkich świętych aby cel ten osiągnąć. Spowodował nawet wystąpienie do Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa o unieważnienie koncesji na eksploatację złoża dla KWK "Budryk" Ministrem Ochrony Środowiska jest też solidaruch trafił więc swój na swego i sołtys Posiłek nie musiał długo czekać na odpowiedź. 5 lipca 1999 roku Ministerstwo zawiadomiło kopalnię, że wszczyna postępowanie w sprawie unieważnienia decyzji zawierającej zgodę na wydobycie pod polami i lasami wokół Chudowa. Sołtys z Chudowa, ważna figura, jednym kwitem może wywalić 2,5 tysiąca ludzi na bruk, a ich rodzinom odebrać środki utrzymania. Sołtys twierdzi, że on "Budryka" nie chce likwidować, a tylko doprowadzić do tego aby z powodu nieopłacalności wydobycia kopalnię zamknął minister. Pisze też do innego ministra, a na jego pisanie Minister Ochrony Środowiska natychmiast wszczyna postępowanie przeciwko kopalni. Jakiś czas temu ataki na "Budryk" solidaruchy rozpoczęły za pośrednictwem delegatury NIK w Katowicach. Raport NIK był jednak tylko przygrywką do likwidacji kopalni. Na kopalnię wylano wiadro pomyj twierdząc, że zmarnowane zostały publiczne pieniądze, miejsce pracy kosztowało majątek, a Markowski, który do dokończenia budowy kopalni doprowadził, to przestępca i defraudant. Plucie na "Budryk" przychodzi solidaruchom niezwykle łatwo, bo tak się składa, że Markowski jest obecnie Senatorem z SLD. Jest więc wrogiem tych, którzy obecnie rządzą i tych, którzy wtedy, kiedy był ministrem zajmowali się opróżnianiem koszy w spółkach węglowych oczekując nadejścia lepszych czasów.
Teraz postanowili wziąć odwet, a na ołtarzu tego odwetu złożona ma być kopalnia i jej załoga. Każdy sposób dla solidaruchów będzie dobry. Teraz do ataku na "Budryk" przystąpił ,,czynnik społeczny" w postaci Sołtysa Posiłka. Sołtysa w jego dziele odebrania górnikom roboty wspiera radny Walerian Pyka. Razem postanowili doprowadzić do zamknięcia kopalni. Dobrze wiedzą, że obecna solidarnościowa władza łaknie pretekstów do zamykania kolejnych kopalń jak kania dżdżu. Inicjatywa Posiłka i jego kolesia Pyki spada więc solidaruchom niczym prezent z nieba. Likwidować kopalnię i to w dodatku dlatego, że ludzie się tego domagają, to ci dopiero gratka. "Solidarność" robi wszystko aby doprowadzić do likwidacji polskiego górnictwa. Przyjęła program, który obecnie realizują solidarnościowi ministrowie w osobach Steinhoffa i Szlązaka. Protestuje w Warszawie żądając przyspieszenia tempa zamykania kopalń, likwidacji miejsc, dodatkowych zwolnień. Wszędzie tam gdzie jest wystarczająco silna a dodatkowo nie ma jeszcze "Sierpnia 80" sama doprowadza do zamknięcia kopalni. Tak było w przypadku kopalni "Niwka - Modrzejów" czy Rozalia należącej do Rudzkiej Spółki Węglowej.
Według planów solidaruchów większość z kopalń trzeba zamknąć nieliczne z tych które pozostaną oddać w prywatne ręce. Kopalnia "Budryk" jest najmłodszą kopalnią i jedną z najlepszych. Być może właśnie dlatego solidaruchy robią wszystko aby doprowadzić do jej zamknięcia. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku KWK "Morcinek" czy kopalni ,,Czeczott", którą również chce się zamknąć. Nadwiślańska Spółka Węglowa jest naćkana solidarnościową nomenklaturą jak świąteczne ciasto rodzynkami. Dlatego zadeklarowali oni swojemu ministrowi gotowość zamknięcia i Czeczottu i Sierszy.
W tekście protokółu negocjacji pożyczki na rządowy program likwidacji górnictwa pomiędzy Podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Gospodarki Janem Szlązakiem i Przewodniczącym Zespołu Zadaniowego Banku Światowego ds. Górnictwa Węglowego John em Strongmanem wprost pisze się o tym, że ,,delegacja polska i przedstawiciele Banku (Światowego) uzgodnili, że uchwały spółek węglowych otrzymane zostaną przed uwolnieniem drugiej transzy w odniesieniu do pięciu pełnych likwidacji kopalń i czterech częściowych likwidacji kopalń w 2000 roku jak poniżej:
Pełna likwidacja: Nowa Ruda, Dębieńsko, Czeczott, Wojkowice, Jadwiga. Oraz dodatkowo częściowa Jas Mos, Polska Wirek, Pokój i Marcel."
Solidaruchom Ministrowie mogą opowiadać, że program, który realizują, jest suwerenną decyzją rządu. Trzeba mieć stwardniały mózg i koniecznie braki w uzębieniu żeby opowiadać górnikom dyrdymały, że ,,Solidarność" wpływa na realizację programu.
Wtedy kiedy w kraju naiwnym opowiada się o tym, że kopalnie nie będą likwidowane jeśli poprawią swój wynik finansowy, w Waszyngtonie zapadają decyzje, która kopalnia i kiedy zostanie zamknięta. "Budryka" Strongman ze Szlązakiem na listę nie wpisali. Ale przecież soliadruchy to nie tylko Steinhoff i Krzaklewski, Karbownik i Nakonieczny, to również malutcy którzy chcą na zabijaniu górnictwa zbić swój interes. Tacy jak Sobierajski, która załatwił sobie poza kolejnością jednorazową odprawę, działacze solidarności na kopalniach, którzy należąc do tej samej nomenklatury, również chcą się nachapać.
Trudno dziwić się więc Posiłkowi, że głodny górniczej krwi robi co w jego mocy aby doprowadzić do zamknięcia kopalni. Posiłek wie z której strony wiatr wieje i dlatego odważnie atakuje kopalnię. Ma na to przyzwolenie matki partii czyli NSZZ "Solidarność".
Sołtys Posiłek w obecnie tworzonej przez AWS republice kolesi zrobi karierę. Im bowiem, który AWS - iak zlikwiduje więcej miejsc pracy, im doprowadzi do zamknięcia większego zakładu, tym większe czekają go zaszczyty i godności. Kopalnia "Budryk" zatrudnia około 2,5 tysiące górników. Wydobywa węgiel, sprzedaje go, płaci wszelkie należności wobec budżetu samorządu na bieżąco. Spłaca swoje należności wobec wierzycieli. Jednym słowem jest kopalnią o której gadają i Balcerowicz i Szlązak, twierdząc że takie powinno być górnictwo.
Ma najwyższą wydajność pracy wśród kopalń. Jednak NSZZ "Solidarność" i AWS robią wszystko aby "Budryk" został zamknięty. Najpierw spowodowano wystąpienie NIK, które miało udowodnić, że kopalnię zbudowano niepotrzebnie i sens jej dalszego istnienia jest wątpliwy.
Do gry włączono prokuraturę, która w tej sprawie prowadzi kolejne postępowanie, mimo że wcześniej podobne postępowania były umarzane z powodu nie zaistnienia przestępstwa. ,,Solidarność" w KWK "Budryk" jest słaba jak żaba na środku autostrady - jak podskoczy to ja walec rozjedzie. "Budryk" nie należy też do żadnej spółki węglowej dlatego żaden Śliwa ani inny solidaruch nie wyda decyzji o likwidacji kopalni.
Ornontowicami nie rządzi też soliadrnościowa hołota, dlatego nie da się zlikwidować kopalni z udziałem tamtejszych samorządowców. Jednak zawsze znajdzie się ktoś kto będzie wystarczająco chętny aby odegrać rolę Piłata. W przypadku KWK "Budryk" w strój Piłata ubrał się Posiłek i szuka takich, którzy mu w uśmierceniu kopalni pomogą. A że Posiłek też solidaruch, to mu do swoich blisko.
Obecnie solidaruchy w pocie czoła pracują nad ustawą dekomunizacyjną. Ustawa, jeśli zostanie przyjęta, pozwoli na usunięcie z urzędu każdego byłego komucha od Pcimia Dolnego poczynając na Stolicy kończąc. Już w krótce ustawa może się bardzo przydać. Kiedy Solidarność, co oczywiste władzę straci, wprowadzi się tylko drobną zmianę i będzie można pełną parą przeprowadzić desolidaryzację. Nie zapomnimy, aby wtedy desolidaryzacja dotarła i do Chudowa w gminie Gierałtowice.