Maria Rokita z SKL powiedział, że kandydatem prawicy na prezydenta może być każdy, nawet Krzaklewski.
Nie jest to zachwycająca go propozycja, ale jak stwierdził Rokita, dzisiejsze techniki marketingowe pozwalają osiągnąć cuda. Rokita w wywiadzie dla GW z 10 maja stwierdził "mamy tyle doświadczeń w medialnej kreacji polityków, że jeżeli "piątka (RS AWS, "S, UW, SKL, ZCHN) zdecyduje się wystawić nikomu nie znaną Marię Szostek z miejscowości X, to Maria Szostek stanie się z miejsca najpoważniejszym kandydatem. Niebieskie oczy da się przykleić każdemu.
Według Rokity za Marię Szostek z X może robić każdy, nawet Krzaklewski. Rokita nie był zachwycony tą kandydaturą i pewnie wolałby rzeczywiście Marię Szostek, ale skoro Mańka już zgłoszono to trudno. Reszta należy do kreujących wizerunek polityka specjalistów.
Traktowanie przez Jana Marię Rokitową Mańka Krzaklewskiego jak marnej jakości proszek do prania, który specjalnymi technikami marketingowymi i zabiegami socjotechnicznymi można wcisną przysłowiowej gospodyni domowej ani nas nie dziwi ani wcale nie oburza. Rzeczywiście z modeliną można wszystko, a Krzaklewski jest na tyle pozbawiony kręgosłupa, że do Rokitowego ugniatania i rzeźbienia nadaje się jak mało kto.
Jest jednak drugi aspekt zaprezentowanego przez Rokitę sposobu myślenia. Butna pewność, że naród polski jest na tyle durny, że jeśli tylko "piątka się zmówi i "zdecyduje się wystawić nikomu nie znaną Marię Sz to stanie się (ona) z miejsca najpoważniejszym kandydatem. Rokita nawet nie próbuje udawać, że polityka to coś więcej niż gra o władzę, a społeczeństwo może oczekiwać od polityków podmiotowego traktowania.
Bez wątpienia zrobi Rokita karierę w AWS-ie, musi tylko zapamiętać, że Marią Sz, nie może być nikt inny jak tylko Maryjan K. Nawet jak na posła z SKL -u nie jest to zadanie ponad siły.