W dniu 1 kwietnia działające w górnictwie związki zawodowe organizują demonstrację protestacyjną.
Ogłoszona przez Ministerstwo Gospodarki lista kopalń, które mają być zlikwidowane, to zwykła kpina. Kopanie zostały umieszczone na czarnej liście, na zasadzie losowania do rozwałki. Są wśród nich takie, które funkcjonują zaledwie kilkanaście lat, które mają udostępnione złoża liczone w milionach ton i takie, które dopiero w ostatnim czasie pozbyły się długów po przekształceniu w zakłady górnicze. Dla wszystkich jest powszechnie znanym fakt, że Ministerstwo Gospodarki i PARG zmuszały spółki do typowania po jednej lub dwie kopalnie do zamknięcia, bez względu na to, czy uzasadniały to ich sytuacja ekonomiczna i zasoby węgla. Minister Szlązak tchórzliwie wypiera się autorstwa listy kopalń do likwidacji. Zrzuca całą odpowiedzialność na spółki węglowe. Jednak biznesplany, które były nie dość restrykcyjne były przez Szlązaka odrzucane, a Zarządy Spółek rugane za nie dość entuzjastyczne przyjmowanie i realizowanie likwidatorskich zamiarów rządowego programu. 15 kopalń do całkowitej likwidacji, 9 do likwidacji częściowej, perspektywa całkowitego wyrzucenia nas z rynku europejskiego, afery związane z załatwianiem prywatnych porachunków, przez wyrzucanie nie dość pokornych i mianowanie swoich, to główne osiągnięcia solidarnościowej władzy. Całkowitą odpowiedzialność za ten program ponosi NSZZ "Solidarność. To "Solidarność wypromowała do władzy ludzi, którzy realizują ten zbrodniczy antypolski i antygórniczy program. To NSZZ "Solidarność dała im miejsce na swoich listach wyborczych i etykietkę, a także wsparcie dla programu, który obecnie jest realizowany. To na NSZZ "Solidarność powołują się Steinhoff, Szlązak i Komołowski kiedy mówią o tym, że program ma społeczne poparcie. To przewodniczącemu NSZZ "Solidarność Marianowi Krzaklewskiemu dziękował za osobiste zaangażowanie w realizację programu Minister Steinhoff podczas spotkania w Zarządzie Regionu. W promowanie tego programu likwidacji branży zaangażowali się i solidarnościowy premier rządu Jerzy Buzek i pomniejsi urzędnicy piastujący swe funkcje z nadania tej współczesnej partii władzy w rodzaju Kempskiego. Nieudolni ludzie, gotowi wykonywać dyspozycje konkurentów polskiego węgla. Przeciwko temu programowi nigdy w sposób rzeczywisty "Solidarność nie protestowała. Powiązany z Kempskim i Krzaklewskim obecny przewodniczący Regionu Wacław Marszewski umył ręce od całej sprawy zrzucając odpowiedzialność na sekcje branżowe. Te ograniczają się do nic nie znaczących protestów, które kończą się wcześniej uzgodnionymi z rządem pseudoporozumieniami, szkodliwymi dla załóg górniczych, jak te w sprawie "emerytur pomostowych, odbierające górnikom prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Solidaruchy pochłonięte są żerowaniem na górnictwie, uwłaszczaniem się na majątku kopalń, okradaniem górników i obsadzaniem intratnych stołków i stanowisk. Szczyt prymitywnej zachłanności i zapalczywości w dorywaniu się do koryta, to główne osiągnięcie solidaruchów. Mówi się, że każda dziwka ma swoją cenę. Szlązak pogrąża górnictwo z dnia na dzień w większym bagnie. Osiągnięciem Szlązaka jest to, że w ubiegłym roku branża zanotowała stratę prawie 3,2 mld złotych. Kiedy AWS-owscy ministrowie przejmowali górnictwo obiecywali, że zakończą rok 98 stratą w wysokości 600 mln. Strata jest ponad pięciokrotnie wyższa. Za pierwsze dwa miesiące tego roku strata górnictwa wynosi 411 mln złotych. Jeśli tak dalej pójdzie w tym roku Szlązak wpędzi górnictwo w jeszcze większe długi. Jego własny program zakładał na cały rok stratę nie większą niż 1,3 miliarda złotych. Już w tej chwili widać, że program ten runął i górnictwo rządzone przez Szlązaka i Steinhoffa jest w przededniu katastrofy.
Wkrótce okaże się, że kolejne kopalnie będą musiały być zamknięte, konieczne będzie dalsze ograniczanie wydobycia i kolejne tysiące górników będzie musiało pożegnać się z robotą. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że nie ma i nie będzie pieniędzy na osłony górnicze. Kopalnie albo nielegalnie same finansują osłony albo odmawiają realizacji wniosków. Szlązak udaje, że problemy z uruchomieniem osłon mają charakter przejściowy.
Osłon nie ma bo brak jest w budżecie pieniędzy. Te które są wystarczą dla nie więcej niż 5 tysięcy chętnych. W kopalniach zagrożonych likwidacją całkowitą pracuje prawie 32 tysiące górników w kopalniach zagrożonych likwidacją częściową dalszych 45 tysięcy.
Co stanie się z tymi ludźmi, których Szlązak i "Solidarność chcą wyrzucić na bruk ? Tym nie martwi się ani Solidarność, ani Szlązak. Oni zajmują się obsadzaniem kolejnych swoich na stanowiskach. Górnictwo tonie w długach, ale nie przeszkadza to Szlązakowi powołać piątego wiceprezesa PARG-u. Jest nim solidaruch Stanisław Trybuś członek Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność. Szlązak kupuje sobie przychylność solidarnościowych notabli za dwieście milionów miesięcznie wydawanych z kasy kopalń. Trybusiowi nie wystarczyło być zwykłym dyrektorem PARG-u zapragnął być wiceprezesem. Szlązak mu to załatwi. Nie jest dla niego przeszkodą nawet to, że nominacji tej nie chce zatwierdzić Rada Nadzorcza PARG-u, dla której widocznie jednak istnieją jakieś granice przyzwoitości. Aby ofiarować fuchę dla solidarnościowej nomenklatury Szlązak zmieni statut spółki.
Protest, organizowany 1 kwietnia jest wyrazem sprzeciwu wobec zbrodniczego programu rządu likwidacji kopalń i miejsc pracy w górnictwie. Oburzenia z powodu nieudolności i niekompetencji osób, które górnictwem zarządzają stale powiększając jego straty. Jest odrzuceniem polityki kumoterstwa, nepotyzmu i zasady TKM realizowanej przez solidarnościową nomenklaturę ze szkodą dla załóg górniczych. Udział w tym proteście jest powinnością każdego kto nie chce pogodzić się z likwidacją jego kopalni jego zakładu, a w konsekwencji nędzą żyjących tu ludzi i utrata suwerenności naszego kraju.
Demonstracja rozpocznie się na katowickim rynku o godzinie 11-tej.
Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek