SOLIDARNOŚĆ OBRONIŁA BALCEROWICZA
Marian Krzaklewski jest najwierniejszym sojusznikiem Balcerowicza. Sam zabiegał o oddanie mu w ręce kluczowej funkcji w koalicyjnym rządzie.
Co rusz dzielnie staje w jego obronie, podczas wszystkich Sejmowych potyczek. Krzaklewskiemu bliżej do Balcerowicza, niż do jego własnego elektoratu. Ostatnia debata i wynik głosowania nad zgłoszonym przez posłów PSL wnioskiem o wotum nieufności wobec wicepremiera z Unii Wolności udowodniły, że najlepszym reprezentantem interesów "Solidarności w Sejmie jest ... Leszek Balcerowicz. W debacie Balcerowicz zarzucił swoim adwersarzom kłamstwo. Nikomu tak łatwo nie przychodzi oskarżanie innych o kłamstwo jak kłamcy właśnie.
Sztuka przekręcania
Opanował on perfekcyjnie sztukę przekręcania faktów i wmawiania ludziom, że kładąc głowę pod gilotynę robią sobie dobrze. Kłamstwa, obłuda i pogarda z jaką Balcerowicz traktuje społeczeństwo, to główne źródła jego medialnego sukcesu. Wcześniej taki sukces osiągnął duet niemiecki, wmawiając ufnemu narodowi, że zdobywanie przestrzeni życiowej na Wschodzie, to bułka z masłem. Skończyło się to fatalnie, od klęski pod Stalingradem zaczynając, a na podziale ich państwa na strefy okupacyjne kończąc. Dzisiaj Balcerowicz nie mówi już o konieczności "schładzania gospodarki. Nie pamięta o tym, że był autorem tej właśnie koncepcji.
Być może milczy na ten temat właśnie dlatego, że jego plan powiódł się doskonale i to z nawiązką. Polska gospodarka zapada się i trudno bredzić o jej dalszym hamowaniu.
Dziś Balcerowicz proponuje zastąpienie "szybkiego rozwoju - stabilnością. Dla Polski balcerowiczowska stabilność, to po prostu stagnacja. Podobnie jak w przypadku kiedy Balcerowicz mówi ,,rozwój oznacza to ,,regres. Balcerowicz jest wychowankiem starej dobrej marksistowskiej szkoły, w której dobro jest złem, demokracja zamordyzmem, a dobrobyt oznacza skrajną nędzę. Pod tym względem Balcerowiczowi bliżej do Łukaszenki, niż do jakiegokolwiek innego przywódcy państwa. Dogmatyzm, upór i tępota serwowanych Polsce przez Balcerowicza rozwiązań gospodarczych, godna jest tylko tego teoretyka białoruskiego "cudu gospodarczego. Tę wspólnotę dusz potwierdza zresztą, ciągłe odwoływanie się Balcerowicza, do sytuacji na Białorusi i poczynań Łukaszenki. Rzeczywiście Balcerowicz musi być ,,zafascynowany talentem Łukaszenki, skoro tak często powołuje się na jego osiągnięcia. Cóż Białoruś ma swojego Łukaszenkę, a Polska ma Balcerowicza.
Nie tylko Białoruś
Jednak także w tym względzie Balcerowicz się myli. Problemy gospodarcze w dzisiejszym świecie mają nie tylko kraje takie jak Białoruś. Z potężnymi gospodarczymi kłopotami borykają się prawie wszystkie państwa Azji Południowo Wschodniej, które nie tak dawno nazywano tygrysami gospodarczymi. Swoje problemy zawdzięczają one stosowaniu kuracji według dyspozycji MFW i działaniom ludzi takich jak obecni mentorzy Balcerowicza prof. Jefrey Sachs czy George Soros.
W gospodarcze tarapaty popadła również Brazylia, która jest gospodarczo ściśle powiązana ze Stanami Zjednoczonymi i równie gorliwie realizuje zalecenia MFW. Wszędzie tam, o czym Balcerowicz nie mówi, recepty serwowane gospodarkom narodowym, są podobne do tych jakie Balcerowicz aplikuje gospodarce Polskiej.
Ścisła dyscyplina budżetowa, cięcia na wydatkach socjalnych, maksymalne duszenie popytu wewnętrznego i konsumpcji poprzez ograniczanie wynagrodzeń i dławienie dostępu do kredytów zarówno dla klientów indywidualnych jak i przemysłu, poprzez utrzymywanie nienaturalnie wysokich stóp procentowych. To wszystko serwowane było i jest gospodarkom państw Azji Południowo Wschodniej i Brazylii, a w Polsce pod kłamliwym określeniem programu Balcerowicza także nam. Program ten odnosi sukcesy głównie wśród międzynarodowych spekulantów w rodzaju Georga Sorosa, nazywanego też przez niektórych, mordercą narodowych gospodarek.
Śmiercionośny wirus
Wybrane kraje atakowane przez spekulacyjny kapitał, przy wsparciu krajowych elit polityczno - gospodarczych, poddawane są systematycznemu (jak w przypadku Polski) lub gwałtownemu wyssaniu (jak w przypadku np. Brazylii) z kapitału. Polska z rezerwami walutowymi na poziomie około 27 mld USD nie jest najtłustszym kąskiem na globie. Ale biorąc pod uwagę fakt, że spekulacyjne ataki na tygrysy Azjatyckie, czy ostatnio Brazylię zczerpały finanse tamtych państw, to mówiąc obrazowo po zarżnięciu tłustych wołów, przyjdzie czas i na króliczka. Brazylia, która jeszcze w 1998 roku posiadała grubo ponad 80 mld USD rezerw walutowych, opierała się atakowi kapitału spekulacyjnego, zaledwie kilkanaście dni. Skończyło się to kompletnym chaosem finansowym i trzykrotną zmianą na stanowisku prezesa banku centralnego. Obrona brazylijskiej waluty skończyła się spadkiem rezerw do wartości nieco ponad 40 mld USD bez nadziei na zahamowanie spadku wartości reala.
Przedmurze jankesów
W najbardziej dramatycznym okresie kapitał spekulacyjny wycofywał dziennie ponad 1mld USD z brazylijskiego rynku finansowego. W końcu Brazylijczycy zrezygnowali. Koniec był tragiczny: strata 40 mld USD i spadek wartości ich narodowej waluty o prawie 80 %. Od 12 do 29 stycznia 99, czyli zaledwie w ciągu siedemnastu dni narodowa waluta Brazylijczyków - real stracił na wartości - 74%. Brazylia traktowana była za jeden z najsilniejszych gospodarczo krajów (poza G-7). Wśród krajów Ameryki Środkowej i Południowej uchodziła za gospodarczą potęgę. Spanikowany rząd Argentyny, na poważnie rozważał w tym czasie zastąpienie własnej waluty amerykańskim dolarem. Argentyńczycy byli gotowi potargać swoją własną walutę i oddać się w jasyr monetarny Ameryki, aby tylko ratować swoją gospodarkę przed, jak im się wydawało, nieuchronną katastrofą. Cała operacja rzucenia na kolana Brazylii trwała trzy tygodnie. Stało się tak pomimo tego, że Brazylia wydawała się bezpiecznym krajem. Nie jest ona co prawda członkiem NATO, ani nawet kandydatem na członka UE, ale Brazylia stanowi filar amerykańskiego zaangażowania gospodarczego w całej Ameryce Łacińskiej. Bezpieczeństwo Brazylii gwarantowało potężne zaangażowanie amerykańskich koncernów w gospodarkę tego kraju i pozostałych państw regionu. Nie uchroniło to ich jednak przed największym kryzysem, z którego do dzisiaj kraj ten nie może się podnieść.
Tuczenie króliczka
W Polsce spompowanie naszych rezerw dewizowych, w przypadku ataku kapitału spekulacyjnego trwać będzie być może kilka dni. Skończyć się może nie tylko pustym skarbcem narodowym ale również dewaluacją złotego o bliżej nie określony pułap. Pułapka w jakiej znalazła się polska gospodarka, w każdej chwili może zatrzasnąć się całkowicie. Zmuszone polityką wysokich stóp procentowych przedsiębiorstwa krajowe zadłużone są bowiem w zagranicznych bankach, według ostatnich szacunków na kwotę ponad 12 mld USD. Już ostatnio notowane osłabienie wartości złotego, choć pożądane i korzystne dla Polskiego eksportu i ratowania bilansu handlowego kraju, oznacza dla wielu krajowych firm, które postanowiły zaciągnąć tańsze kredyty w bankach zagranicznych, problemy z ich spłatą. Możliwe będą bankructwa na szeroka skalę. Jednak przedsiębiorstwa, które decydowały się na zadłużenie w zagranicznych bankach nie miały innego wyjścia. Polityka stóp procentowych jest bowiem w Polsce nastawiona wyłącznie na zaspokajanie potrzeb lokującego u nas środki, zagranicznego kapitału spekulacyjnego.
Duszenie rozwoju
Pomimo spadku inflacji w ubiegłym roku do poziomu poniżej 10%, kredyty dostępne były na poziomie nie mniejszym niż 22- 24%. Już w grudniu 98 kiedy wiadomo było, że inflacja roczna spadła poniżej 10% kredyt lombardowy NBP był na poziomie aż 22%. W grudniu 98 kredyt na cele gospodarcze liczony średnio dla 20 największych banków kosztował firmę 23,4%. Jeszcze droższy był kredyt dla ludności, bo kształtował się na poziomie co najmniej 26%. Oznacza to różnicę od 12 do 14 punktów procentowych Różnica pomiędzy poziomem inflacji i stopą kredytu refinansowego (kredyt udzielany przez NBP bankom komercyjnym, który kształtuje koszty kredytów na cele gospodarcze i pożyczek dla ludności) wynosi stale ponad 10 punktów procentowych. Podobnie jest w roku bieżącym. Spadek inflacji w lutym do około 6% procent i utrzymywanie podstawowej stopy kredytu lombardowego NBP na poziomie 17 procent daje ponad 10 punktową różnicę, co jest zjawiskiem niespotykanym w cywilizowanym świecie.
W lutym 1999 przy 6% inflacji koszty kredytu na cele gospodarcze, liczone według danych 20 największych banków, wynosiły trzykrotnie więcej, bo blisko 18%. W rzeczywistości koszt kredytu gospodarczego w bankach komercyjnych jest jeszcze wyższy. Kredyty dla ludności są o dalsze 2-3 punkty procentowe wyższe.
Różnica pomiędzy inflacją, a kosztami kredytów udzielanych przez banki komercyjne na cele gospodarcze nadal utrzymuje się na poziomie 12 do 14 punktów procentowych. Taka polityka służy balcerowiczowskiemu dławieniu konsumpcji i polityce schładzania gospodarki.
Ssanie krwi
Dla Polskich przedsiębiorstw oznacza jednak upadek. Polska ma tragiczny bilans w handlu zagranicznym, który stale ulega pogorszeniu W roku 98 deficyt obrotów bieżących wyniósł ponad 6 mld USD i był o 57,9% wyższy niż rok wcześniej. Deficyt w handlu zagranicznym w całym 98 roku wynosił ponad 13,6 mld USD i stale rośnie. Także w pierwszych miesiącach roku 99 sytuacja nie uległa poprawie. Ciągle notujemy szybszy wzrost importu niż eksportu co oznacza, że dziura w bilansie płatniczym będzie się dalej w szybkim tempie powiększać. Jest to tym bardziej groźne, że przed nami dopiero najgorszy okres spiętrzenia się spłat naszego zagranicznego długu.
Polska jest za to najlepszym partnerem w handlu z krajami UE, oczywiście dla tych państw. Unia więcej sprzedaje niż kupuje od krajów całego świata o 16,1 mld EURO. Na Polskę z tej wartości przypada kwota 10,3 mld EURO, to jest około 60% tej wartości. Oznacza to, że tylko na Polskę przypada w wymianie handlowej z państwami Unii większy deficyt, niż na wszystkie inne kraje razem wzięte. Państwa UE sprzedały do Polski w ciągu 10 miesięcy roku ubiegłego towary o wartości 23,5 mld EURO. Stawia nas to na czwartym miejscu wśród partnerów UE, zaraz po potężnej Japonii. Liczby te oznaczają, że w dużym stopniu Polsce kraje UE zawdzięczają łagodne przejście kryzysu.
Dla Polski oznaczają jednak również eksportowanie do naszego kraju bezrobocia z państw UE. Każdy miliard dolarów eksportu towarów do Polski oznacza bowiem, likwidację kolejnych setek tysięcy miejsc pracy w naszym kraju i utrzymanie lub powstanie tysięcy miejsc pracy w krajach UE.
Udana produkcja
bezrobotnych
Dlatego między innymi po raz pierwszy od szeregu lat pod rządami obecnej koalicji bezrobocie w Polsce drastycznie wzrosło. W ostatnich dniach bezrobocie w kraju przekroczyło 2 mln osób. Jest to rezultat nie notowany od roku 1993, od kiedy bezrobocie w Polsce systematycznie zmniejszało się z 16,4% na koniec 93 roku do 10,5% na koniec roku 1997. Obecna koalicja do swoich sukcesów może więc zaliczyć także to, że odwróciła tendencję malejącego bezrobocia i doprowadziła do jego szybkiego wzrostu, osiągając wynik notowany ostatnio tylko po wykonaniu przez Balcerowicza swojego I programu na początku lat 90 -tych. W ostatnim czasie bezrobocie w Polsce utrzymywało się na poziomie niższym niż 10%.
W grudniu ubiegłego roku polityka Leszka Balcerowicza odniosła ,,pierwszy sukces: poziom bezrobocia przekroczył 10% skacząc z 9,9 % na koniec listopada do 10,4% na koniec grudnia. Z 1,831 mln bezrobotnych na koniec grudnia, w lutym bieżącego roku Balcerowicz wyczarował już grubo ponad 2 mln bezrobotnych. Nikt nie ,,świętował tego szczególnie głośno, choć sukces to wyjątkowy, godny kolejnej międzynarodowej nagrody dla eks-towarzysza Balcerowicza. Już po przegłosowaniu wniosku o odwołanie Balcerowicza GUS podał kolejne "rewelacyjne wyniki - w lutym bezrobocie w Polsce przekroczyło 12%. Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwóch ostatnich miesięcy poszybowało w górę o ponad jedną piątą.
Gwałtowne
hamowanie
Balcerowicz zapomina również o tym, że do najlepiej rozwijających się krajów należą ostatnio te, które ze szczególna wstrzemięźliwością podchodzą do recept MFW i Banku Światowego: Chiny (wzrost PKB w 98 roku na poziomie prawie 9% i np. Indie około 7% wzrost gospodarczy) lub w ogóle wyrzuciły za drzwi ekspertów MFW, a kapitał spekulacyjny traktują jak współczesnych gangsterów np. Malezja (kraj ten pomimo obstrukcji międzynarodowej finansjery, całkiem dobrze radzi sobie z wychodzeniem z kryzysu azjatyckiego).
Polskę Balcerowicz przejmował ze wzrostem PKB na poziomie za rok 1995 - 7%, za 1996 - 6,1%, za rok 1997 6,9%. Obecnie eksperci międzynarodowi szacują wzrost PKB na rok bieżący na poziomie zaledwie 3%. Na systematycznie spadające tempo rozwoju gospodarczego za czasów Leszka Balcerowicza (I kwartał 98 - 6,5%; II kwartał 98 - 5,3%; III kwartał 98 - 5,0%, IV kwartał- tylko 2,9%!) wicepremier ma jedną odpowiedź - kryzys w Rosji. Tymczasem specjaliści szacują, że na karb kryzysu w Rosji można zrzucić nie więcej niż 0,5% spadku tempa rozwoju gospodarczego kraju. Jak z tego wynika reszta to efekt hamowania gospodarki przez Balcerowicza. Hamowania w pełni udanego. Obecnie przewiduje się, że w pierwszym półroczu bieżącego roku wzrost gospodarczy wyniesie od 2 do góra 3%. Stale obniżane prognozy międzynarodowych instytucji finansowych przewidują, zdecydowanie zbyt optymistycznie, około 3% wzrost w skali całego roku.
Gospodarczy
zawał serca
Z gospodarką Polski pod rządami Leszka Balcerowicza jest z dnia na dzień gorzej. Budownictwo mieszkaniowe znajduje się w stanie zapaści która się pogłębia. W roku 1998 oddano mniej mieszkań niż w 1997, a rok 1999 pod tym względem zapowiada się zdecydowanie gorzej. Dla zobrazowania tej sytuacji warto wiedzieć, że w dalszym ciągu w Polsce powstaje dwu lub trzykrotnie mniej mieszkań niż w latach 50 -tych. Tragedia jednak dopiero przed nami. Oto bowiem jak wynika z ostatnich informacji bankructwo może wkrótce ogłosić ZUS.
Reformy Buzka i Balcerowicza doprowadziły do tego, że ZUS nie ma pieniędzy na wypłatę rent, emerytur i zasiłków chorobowych. Oczywiście społeczeństwu będzie się wmawiać, że wszystkiemu winni są komuniści, górnicy i cykliści. Prawda jednak jest taka, że polityka Balcerowicza "wreszcie przynosi wymierne skutki. Wymierność dotyczyć będzie głównie wymierania emerytów i ludzi chorych, którzy już wkrótce dowiedzą się, że zabrakło dla nich pieniędzy na realizację należnych im świadczeń.
Na marcowe wypłaty ZUS musiał zaciągnąć kredyt w komercyjnych bankach. Mówi się o kredycie o wartości blisko 800 mln złotych. Już ta sytuacja oznaczać będzie, że zmuszany do zaciągania komercyjnych kredytów ZUS, wkrótce wpadnie w pułapkę kredytową, z której nie będzie miał żadnych szans wyjścia.
Bankructwo
Tylko przez dwa miesiące roku bieżącego (styczeń i luty) ZUS wykorzystał 30% dotacji budżetowej przewidzianej na cały rok. Oprócz składek oraz nieproporcjonalnie wysokiej dotacji ZUS -owi i tak zabrakło pieniędzy, przez co musiał sięgnąć po komercyjny kredyt w banku. Kredyt, który trzeba będzie spłacić. Na dalszą pomoc budżetu ZUS nie ma co liczyć bowiem zarządzany przez Balcerowicza budżet z kolei, w ciągu tych samych dwóch pierwszych miesięcy roku osiągnął niewiarygodny wynik, notując blisko 60% zaplanowanego na cały rok deficytu ! Jeśli tak dalej pójdzie gdzieś około maja powinno zabraknąć pieniędzy na wszystko. Wtedy bankructwo ogłosić będzie musiało całe państwo. Balcerowicz będzie twierdził, że przestrzegał przed tym i dumny wygłaszał będzie kolejne tyrady o swej nieomylności. Krzaklewski, którego AWS będzie miał wtedy poparcie w granicach błędu statystycznego (+/- 2%) będzie robił to co umie najlepiej. Będzie mógł dalej służyć Balcerowiczowi wyłącznie jako kelner. Zbierane z takim trudem na jego prezydencką kampanię wyborczą fundusze, przez wiernych giermków, pulkosiów i mechaników samochodowych, nikomu już nie potrzebne, pozostaną na prywatnych kontach
Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek