Panie Marszałku! Wysoka pusta Izbo!
I oto mamy ostatni akt tragikomedii pod tytułem "Ostatnia próba wentylu bezpieczeństwa na złodziejskiej prywatyzacji w Trzeciej Rzeczypospolitej.
Do akcji wkroczył bowiem pan prezydent, podając pomocną dłoń koalicji, tak jak to tu słyszeliśmy. Co prawda, zręczność w podaniu dłoni nie była najwyższej miary, ale pan prezydent ostatnio podawał dłoń kilkakrotnie: między innymi przy okazji ustawy o reformie służby zdrowia, którą uznał co prawda za błędną, ale żeby nie opóźniać przemian - odpuścił; przy reformie oświaty bardzo oprotestowanej przez tak liczne w Sojuszu Lewicy Demokratycznej zgromadzenie nauczycielstwa polskiego. Ale prezydent ma prawo, jest prezydentem, i konstytucja mu tego nie zabrania.
Warto tylko skonstatować w tym miejscu, że pan prezydent opowiedział się jednoznacznie po stronie liberalnych "tryndów, jakby powiedział inny, były prezydent.
Wysoka Izbo! W dzisiejszej debacie, w której długo i rozwlekle składano wzajemnie sprzeczne oświadczenia - powiedziałbym, pseudoprawnicze, bo albo ktoś ma rację, albo jej nie ma, a tu okazuje się, że rację ma każdy, kto wystąpi; eksperci, jak zwykle, w zależności od potrzeb i wysokości opłaty napiszą wszystko - w tej debacie pojawiło się coś nowego. Nie wiem, czy w ogóle przypominać tę kwestię, o co tu naprawdę chodzi: że przecież mamy w najbliższym czasie dokonać prywatyzacji resztki majątku narodowego. To nawet pan poseł Lewandowski musi zrozumieć. Ja rozumiem, że pan poseł Lewandowski jest zainteresowany tym, żeby ten majątek jak najszybciej przestał być majątkiem narodowym. Ja to rozumiem. I nawet nie mam nic przeciwko temu, że pan poseł tak rozumuje. (Oklaski) Ale przy okazji mogę zapytać, skoro pan z trybuny sejmowej z taką pasją i samozaparciem obala wszelkie bariery, pana zdaniem, prywatyzację opóźniające, to ja pana pytam, właśnie pana: a jakiż to był jeden, jedyny przypadek w Rzeczypospolitej, gdzie ktokolwiek odpowiedział za te błędy i wypaczenia pierwszego pionierskiego okresu? Pewnie się panu do dzisiaj Porcelana, Kwidzyń i jeszcze inne zakłady po nocach śnią. (Oklaski) Ale czy pan ma dzisiaj odwagę powiedzieć tak: Wysoka Izbo, zrzekam się swego immunitetu, żeby umożliwić ukończenie sprawy - na przykład - krakowskiej Techny. Ma pan odwagę? Wtedy zrozumiałbym, że pan podchodzi do sprawy ideowo, pan jest przekonany o słuszności kierunku, ale jednocześnie nie zasłania pan własnej odpowiedzialności immunitetem poselskim, wprowadzając jednocześnie opinię publiczną w błąd - a czyni się to od lat w sposób bezczelny, robi to każdy, kto może, a interesy grupy tych, którzy w ten sposób rozumują, są jasne i oczywiste. To oni właśnie są jedynymi, którzy korzystają na tego rodzaju przemianach i tego rodzaju prywatyzacji.
(...)
Teraz, oczywiście, gra - grą. Znakomite wystąpienie merytoryczne - zauroczony jestem - pana posła Markiewicza. No, sieczka dosłownie z argumentacji prezydenckiej. (Poruszenie na sali) Za chwilę pan prawnik pana prezydenta zechce tutaj pewnie polemizować i tak będzie ta polemika trwała, a my będziemy z tego wiedzieli oczywiście coraz mniej, nie zmieniając zdania co do strategii. Na koniec słyszę rzecz jak gdyby z innej bajki i w związku z tym, że cała ta argumentacja jest argumentacją polityczną, niedorzeczną, nieuczciwą, niemerytoryczną - to Akcja Wyborcza Solidarność powstrzyma się od głosu. Ajajajajaj! (Oklaski)
No to, panowie oficerowie, zabawa się skończyła. To powiedzcie uczciwie swojemu elektoratowi - także głupkom z ruchu ludowego, którzy wierzyli w wasze szczere intencje - o co idzie ta gra. Jakie to się pojawiły dodatkowe argumenty, tak potężne, że strategiczna dla AWS sprawa przestała być ważna i istotna - mimo tak doskonałego wyakcentowania merytorycznych kwestii. Co się wydarzyło? Jakimi to dodatkowymi atutami dysponuje Unia Wolności? Czy może pojawiły się inne - zza oceanu czy zza innych granic - które zmuszają was do zmiany absolutnie strategicznego założenia wyborczego? A co na to klub? Czy to jest decyzja klubu, czy to jest pomysł drobnej grupy ludzi, czy też jednego człowieka? Naprawdę nie chcę nikogo urazić, ale to jest tak jak w tej bajce albo kawale o tym, jak jeż z wiewiórką grał w karty i w pewnym momencie mówi: zdaje się, że ktoś tu oszukuje, nie będę pokazywał palcami itd. No kto tu oszukuje i dlaczego? Bo ja doskonale rozumiem tę dłoń SLD wyciągniętą w stronę AWS. To znaczy SLD idzie na rękę AWS-owi. Widać, że ta ręka już mocno spuchnięta. (Wesołość na sali, oklaski) Widać, że ta ręka już mocno spuchnięta, nawet pan poseł Jaskiernia się denerwuje, jak widzę. Niemniej ręka wyciągnięta i z trybuny sejmowej wsparcie rządu widoczne. No to pytam się, co się dzieje w tym państwie, na Boga, jeżeli jest inna koalicja popierająca rząd, co innego się mówi w kuluarach, co innego w kampanii wyborczej, w kluczowych sprawach co innego się robi i w decydującym momencie nikt za nic nie odpowiada, tylko mechanizm idzie do przodu bezlitośnie, nieubłaganie?! I stanie się tak, że w następnej kadencji prawdopodobnie dyskusja nad prywatyzacją majątku narodowego będzie zbędna, bo takowego nie będzie. A zapętlenie się w tym obszarze reform przy spadku dochodu narodowego i oziębieniu gospodarki, za które też nikt nie ponosi winy, a zwłaszcza geniusz Karpat wschodnich i zachodnich...
(...)
Przepraszam, Wysoka Izbo, jeżeli kogokolwiek uraziłem, ale zdania nie zmienię. Jeżeli ktoś uważa, że go uraziłam, to wzywam, niech mnie poda do sądu, niech wreszcie będzie jakaś sprawa, bo nie może być tak, żeby nie było żadnej sprawy, była totalna grabież i wszystkim to uchodziło na sucho, a opinii publicznej robiło się wodę z mózgu. Wodę z mózgu, kiedy to lewica udaje lewicę, prawica udaje obronę interesu narodowego, a Unia Wolności rozdaje karty - formalnie wprost, a nieformalnie pod stołem. Efekt jest jednoznaczny.
Chciałbym jeszcze odpowiedzieć panu ministrowi Lewandowskiemu, na pytanie które mi zadał z trybuny sejmowej, na to, że nie rozumie, co by zmniejszyło stratę przy prywatyzacji Domów Towarowych Centrum, że nie muszą budować supermarketów itd. No oczywiście że nie muszą. A po co mają budować supermarkety, skoro mogą kupić w centrum największych miast gotowe obiekty, a podatnik polski, o którego Unia Wolności tak się zawsze martwi i krokodyle łzy wylewa, stracił 30 mln dolarów. To pytam, do czego jest potrzebna Najwyższa Izba Kontroli. Na co wydajemy takie pieniądze, jeżeli Najwyższa Izba Kontroli po raz kolejny, któryś tam z rzędu dokonuje ustaleń, prokuratura albo nie podejmuje sprawy, albo sprawę umarza?
Głupie gadanie? To są fakty. I dlatego dzisiaj mam prawo jako poseł Rzeczypospolitej, na którego głosowało parę tysięcy ludzi, powiedzieć wprost: taki mechanizm jest nie do zaakceptowania. Myślę, że będzie godzina prawdy przy tym głosowaniu. I powinno polskie społeczeństwo, jeśli ten wyznacznik racjonalnej obrony polskiego interesu jest dla wyborcy polskiego ważny, z wydrukiem z tego głosowania zapoznać się i przechowywać go, bo tam wyjdzie, jak naprawdę jest. I nie będą to słowa, ale fakty tworzące mechanizm, od którego nie będzie już odwrotu.
Polskie Stronnictwo Ludowe będzie głosować za odrzuceniem weta. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
[skróty redakcji KZ]