Kurier Związkowy
Numer 54  1999-03-16
KZ
TYGODNIK SPOŁECZNY KOMISJI KRAJOWEJ WZZ SIERPNIEŃ 80
Związkowy bigos bez wkładki!

Kiedy "Solidarność” powstawała w roku 80 wsławiła się między innymi tym, że ujawniała złodziejstwa różnych notabli PZPR - owskiej mafii.

W związkowych biuletynach głośno było o kolejnym sekretarzu POP, który okradając robotników wybudował sobie kolejną daczę w Szczyrku. Dziś gdyby "Solidarność” chciała, też miałaby o czym pisać. Podobnie jak wtedy sekretarze PZPR tak dziś funkcjonariusze POP "Solidarność” kradną na potęgę. Czasem sami, czasem do spółki z innymi. Najlepszym sposobem na zarabianie są związkowe spółeczki. Zadziwiające jest to, że często tam gdzie związki nie mogą się ze sobą zgodzić w żadnej sprawie, zawsze znajdą wspólny język we wspólnych biznesach. Cóż złodzieje muszą trzymać się razem, aby w wyniku tej ich złodziejskiej solidarności, proceder okradania innych mógł się powieść. Od czasu do czasu zdarza się tylko, że takie związkowe biznesy, na rozkwicie których zależy i uwikłanym w spółki notablom związkowym i kryjącym te geszefty dyrektorom przedsiębiorstw, dokonywały żywota w atmosferze skandalu i afery. Każdy dyrektor chętnie patrzy na związkowców, którzy uczestnicząc w okradaniu pracowników, muszą siedzieć cicho, zamiast upominać się o pracownicze sprawy. Nie specjalnie też przeszkadza mu to, że takie związkowe spółeczki, zwykle żerują na oszukiwaniu i okradaniu załóg. Lepiej przecież, że dorabiają sobie na okradanych pracownikach, niżby mieli zatruwać mu życie, dopominając się o podwyżki dla załogi. Dlatego powszechnym stało się wykorzystanie do tego celu Funduszu Socjalnego lub tak zwanego zbiorowego żywienia w dużych zakładach pracy. Dziś o tym drugim.

Kopalnia "Sośnica” ma powód do sławy i dumy. Z tej kopalni wywodzi się ,,najznakomitszy” wojewoda III RP. Zaczynał skromnie od sprzedawania aluminiowych medalików pod bramą kopalni. Starsi pracownicy kopalni pamiętają Marka Kempskiego jak po wyjeździe z szychty ustawiał turystyczny stoliczek przed bramą i zachwalał święte medaliki wychodzącym z kopalni kolegom. Medaliki nie były tak do końca święte, bo robione z PRL - owskich monet, które były wtedy oficjalnym środkiem płatniczym, ale kto by się tym przejmował. Tym bardziej, że Kempski swój proceder mógł prowadzić nie niepokojony przez nikogo. Przy cichym przyzwoleniu samego dyrektora Owoca. Dyrektor ten jest na swoim stanowisku zresztą do dziś. Choć daleko posunięty w wieku, mógłby już od kilku lat być na zasłużonej emeryturze, dalej haruje na swej dyrektorskiej posadzie, za "marne grosze”. Złośliwi twierdzą, że dyskretna opieka jaką otoczył młodego handlarza medalików Marka Kempskiego, dzisiaj procentuje i wdzięczny wojewoda płaci mu tą samą monetą. Być może to przychylne podejście dyrektora Owoca do prywatnej inicjatywy, które wykazywał od początku, być może bez związku z tym, w kopalni rozkwitła działalność gospodarcza podjęta przez związkową spółeczkę.

Zaczęło się od powołania spółki z ograniczona odpowiedzialnością "Sośnica”. Nazwa wzięta od kopalni sugeruje, że pomysł zrodzić się musiał też w kopalnianych strukturach. Spółeczkę zawiązały związki działające u Owoca. Oczywiście przewodnia siła NSZZ "Solidarność”, ZZG i Juwenia. W ubiegłym roku do tego grona dołączyła kopalniana ,,Kontra”. Schedę po Marku Kempskim w "Solidarności przejął niejaki Jerzy Kamiński. Kamiński to nie byle kto, bo dowodził solidaruchami w całej Gliwickiej Spółce Węglowej, stojąc na czele MKK. Przy okazji trzeba również wiedzieć, że będąc szefem Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej "Solidarności” musiał nieźle przysłużyć się, korzystającym z tego faktu związkowcom, którzy potrzebowali jego wsparcia w ramach kolejnej kampanii wyborczej AWS -u. Kamiński był też wiceprezesem spółki z.o.o "Sośnica”. Ten niezwykle obrotny i operatywny człowiek, udzielający się na wielu posadach i funkcjach, dzisiaj jest schorowanym, styranym życiem człowiekiem, cierpiącym na dolegliwości sercowe, w stopniu uniemożliwiającym mu stawianie się przed obliczem prokuratora. Kamiński dysponuje całym skoroszytem niezwykle formalnych zaświadczeń, które potwierdzają, że jest tak chory, że każdy kontakt z prokuraturą grozi mu zejściem. Dlatego choć ciążą na nim ciężkie zarzuty, prokuratura nie jest w stanie przedstawić mu aktu oskarżenia.

Oskarża za to jego wspólników, którzy mieli okradać górników, przy okazji prowadzenia kopalnianej stołówki. Złodziejstwo kwitło przez kilka lat, bo od 1993 roku aż do lutego 1998. Zdaniem prokuratury w tym czasie zarząd spółki, wyłudził w różnej formie prawie 1 mln złotych czyli 10 miliardów starych pieniążków. Najlepszy interes związkowa spółeczka robiła na bigosie fundowanym górnikom.

Bigos był taki jak zwykle tylko lepszy, bo wegetariański, czyli składający się z kapusty i kapusty. Za to bez niezdrowej kiełbasy, która jak wiadomo szkodzi.

Akt oskarżenia, który przesłała do sądu prokuratura obejmuje 29 osób. Tylko solidaruch Kamiński, z racji swego za szybko bijącego serduszka, ma szansę wywinąć się Temidzie. Tak całkiem na marginesie tej sprawy zastanawiające jest to, że drugi to już przypadek ,,szmal afery” przy okazji, której przewija się ta sama strzyżona na jeża postać. Ten niezwykle oddany sprawom państwowym osobnik, gotów pałować ludzi przy jakiejkolwiek okazji, także w tej sprawie ma coś na sumieniu. Kempski jako przewodniczący Regionu nie potrafił upilnować kasy, za którą odpowiadał.

Ale Kempski jako delegat NSZZ "Solidarność” struktury zakładowej w kopalni "Sośnica”, nie zapobiegł też temu, że jego macierzysta Podstawowa Organizacja Partyjna, uczestniczyła jako udziałowiec w spółce, której zarząd okradał górników przez szereg lat. Nie ma też szczęścia Kempski do swoich współpracowników, których z grubsza można podzielić na dwie kategorie tych, którzy już siedzą za kratkami i tych którzy dopiero się tam wybierają. Nie jest naszą intencją przypisywanie Markowi Kempskiemu wszystkich grzechów tego świata. Ale jeszcze niedawno publicznie chwalił się tym, że koledzy z kopalni "Sośnica” obdarzyli go ogromnym zaufaniem, wybierając na delegata związku. Ci sami koledzy w nie mniejszym stopniu ufali jednak koledze Kempskiego, Jerzemu Kamińskiemu, któremu powierzyli prowadzenie, w imieniu związku, działalności gospodarczej, co stawia sprawę w nieco innym świetle.

Piramidalna ilość afer i zwykłych prymitywnych złodziejstw jakie mają miejsce w "Solidarności” Marka Kempskiego powoduje, że coraz bardziej rozumiemy dlaczego tak wielu notabli z NSZZ "Solidarność” ma już dość związku i wybiera bardziej intratne posady państwowe i samorządowe, przenosząc się do administracji rządowej. Mniejsza konkurencja, a profity dużo większe. Poza tym, to co na szczeblu kopalni, czy Zarządu Regionu jest prymitywną kradzieżą, budzącą społeczne oburzenie, to neoliberalnej władzy przyzwolone jest jako menedżerska sprawność w robieniu interesów. Dlatego typujemy Jerzego K, wice prezesa spółki z.o.o "Sośnica” na pewnego kandydata do ministerialnej teki z ramienia AWS w następnym koalicyjnym rządzie. Na ministerialnej posadzie przejdą mu też na pewno, wszelkie zdrowotne dolegliwości. W takim rządzie to nawet Marek Kempski może być wice premierem.

Eugeniusz Szczepanek [autor jest Przewodniczącym KZ WZZ ,,Sierpień 80” w KWK ,,Sośnica”]

Ponadto w numerze


Głupota, która fruwa!

Głupota, która fruwa!

Ubezpieczeniowy przekręt

Kolejny sukces WZZ "Sierpień 80” w spółce EKO - GRYS

Prokuratoria przepadła czyli komuno - solidarucho - uwolska koalicja, pod wodzą prezydenta Olka

Związkowy bigos bez wkładki!

Solidarność likwiduje

Na kogo padnie, na tego bęc......

Panie Marszałku! Wysoka pusta Izbo!

Socjalny wprowadzony

Maniek akwizytor
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Nakład: 50 tysięcy egzemplarzy
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!