Najczęściej orkiestra, bo gospodarka leży.
A do tego głębiej i bardziej płasko u tych, którzy uwierzyli Balcerowiczowi i takim innym, że aby sprostać konkurencji trzeba zmniejszyć zatrudnienie i zwiększyć ilość hektarów na jednego rolnika. To oni, ci nowocześni, nahodowali tyle świń, że teraz nie wiadomo co z nimi zrobić. Mogliby kupić miastowi, ale na przykład w takim Mielcu albo innym Radomiu, robotnicy poszli na bezrobocie i przestali gustować w drogiej, jak na ich kieszenie, wieprzowinie. Mogliby kupić Rosjanie, ale jak im pan Tomaszewski zaproponował pomoc humanitarną, to Ruscy, jak to Ruscy, obrazili się i wolą kupować u innych, albo nawet nie kupować wcale.
Ale, jeśli by kto głupi uwierzył premierowi czy też naczelnemu rolnikowi Janiszewskiemu, na wsi wszystko gra. To Lepper, sterowany przez jakieś tajemne siły, buntuje i manipuluje, sam manipulowany. Premier i minister w godnym chórze śpiewają hosanna. Oni mają program i byliby go wprowadzili, gdyby im dróg nie poblokowano. Balcerowicz w kilka godzin znalazł pieniądze na skup interwencyjny. Tych złotówek wcześniej wcale nie było, o czym solennie zapewniał. A teraz są. Taki hokus-pokus. Minister Geremek pojechał do Moskwy i tam otworzyły się, pod wpływem natchnionego jego głosu, rynki dla polskiej wieprzowiny. Szło na lepsze. Jednak okazało się, że rację miał Czarnecki, co to nie chciał pieniędzy z Unii Europejskiej.
Unia nam, Polakom, a szczególnie polskim chłopom przyłożyła. Podniosła dopłaty do własnej wieprzowiny. Podłożyła naszemu, na wskroś reformatorskiemu rządowi, kolejną świnię. Jak Wiaderny, który nie demonstrował za Cimoszewicza, a za Buzka raz po raz kogoś na ulicę wysyła. A to zbrojeniówkę, a to nauczycieli, górników, resztki pracowników przemysłu lekkiego, a nawet maszerował pod sztandarami.
Na szczęście mamy Balcerowicza! Ten ci wielki ekonomista wolnorynkowy napisał list do Unii, że ona, ta Unia Europejska, zły daje przykład. Dopłaty do eksportu wprowadza, niewidzialną rękę rynku wiąże. Reformy nasze, polskie w ten sposób dezawuuje, a przecież reformy, to rzecz najważniejsza i każdą ofiarę dla nich warto podnieść. Aż im w pięty poszło. Ale tylko w pięty, bo wcale się nie przejęli naszym niedoszłym noblistą.
Nie martwmy się, jest dobrze, a nawet lepiej, o czym zapewnia nas roztańczony premier. Krzaklewski przygotuje pakt dla rolnictwa. Orkiestra góralska mu zagra. A jak do tej Unii Europejskiej wejdziemy, to i ona się poprawi. Z wartościami chrześcijańskimi wniesiemy im też naszą przodującą myśl ekonomiczną Balcerowicza. Zobaczymy wtedy, kto komu większą świnię podrzucił.