Czesio Sobierajski jest posłem. Wsławił się w parlamencie wygłaszaniem poglądów przeciwko górnictwu.
To on w imieniu komisji sejmowej rekomendował posłom przyjęcie rządowego programu likwidacji branży. W tym samym czasie kiedy Sobierajski wygłaszał swoją mowę przeciwko górnictwu z trybuny sejmowej, górnicy z KWK "Szczygłowice", z której to kopalni Sobierajski się wywodzi, okupowali jego biuro poselskie w Rybniku. Po wszystkim Sobierajskiemu zostawili na pamiątkę trumnę, uznając że zasłużył sobie na miano "grabarza" górnictwa. Rozmowy z nim prowadzone podczas okupacji przez górników z KWK "Szczygłowice" pokazały, że z Sobierajskim nie ma o czym gadać, bo jest odporny na wiedzę jak kaczka na wodę.
Sobierajski to nikt. Kiedy rozwiązano mu sejm węglowi baronii pozwalali mu dorobić parę groszy na handelku węglem i kopalniakami. Robił to razem z pomniejszymi solidaruchami, żyjąc z górników jak pchła żyje z psa. Kąsał ich niezbyt dotkliwie chłepcąc sobie troszkę krwi. Teraz kiedy Maniek zrobił go ponownie posłem i wyznaczył mu rolę głównego torpedowego zatapiającego górnictwo, Czesiek na górników ponownie się wypiął. Jedno z biur poselskich Cześka mieści się w Knurowie. Tam też "grabarza" postanowili odwiedzić górnicy z kopalń Gliwickiej Spółki Węglowej, których Sobierajski chce razem z resztą solidaruchów przerobić na bezrobotnych dziadów. Sobierajski jako chłopiec na posyłki samego Mańka i współpracujący z nim oficer polityczny "Solidarności" wice prezes GSW S.A. Henryk Śliwa, w pocie czoła trudzą się nad tym aby prawie wszystkie kopalnie spółki jak najszybciej doprowadzić do likwidacji. Kopalnie GSW są już solidaruchom niepotrzebne. Sobierajski, kiedyś zatrudniony w KWK "Szczygłowice" jest posłem z klubu "TKM". Śliwa, który kiedyś rysował górnikom z KWK "Dębieńsko" ile powinni zarabiać, teraz jest prezesem. Marszewski z KWK "Knurów" obecie jest I sekretarzem wojewódzkim Polskiej Zjednoczonej Partii Solidarność, a Kempski, który po pracy handlował medalikami pod KWK "Sośnica" jest teraz wojewodą. Po co im więc obecnie kopalnie. Sobierajski tylko od czasu do czasu wpada do Knurowa, aby doglądać swoich interesów ale górnikom do powiedzenia nie ma nic. To co miał im do powiedzenia przeczytał im z trybuny Sejmowej: "kopalnie trzeba jak najszybciej zamknąć, a górników zwolnić". Sobierajski myśli mało perspektywicznie. Jak mu znowu Sejm rozwiążą i zrobią go bezrobotnym, to nie będzie miał gdzie kopalniaka sprzedawać i przymierać będzie głodem. Górnicy Sobierajskiemu, nie zapomną ! Dlatego poprzednio, kiedy u niego byli zostawili mu trumnę. Podczas ostatniej pikiety przyprowadzili ze sobą, zwierzątko o wdzięcznej nazwie "Czesio". Też świnia ale za to pożyteczna.