Poszkodowani przez III Rzeszę i AWS
Polska jest krajem poszkodowanych. Są więc poszkodowani przez III Rzeszę i poszkodowani przez władzę ludową.
Są poszkodowani przez władzę komunistyczną ale i poszkodowani przez rządy solidarnościowe. Ostatnio najgłośniej jest o dwóch kategoriach poszkodowanych, tych przez III Rzeszę i tych przez AWS.
O ile poszkodowanym przez III Rzeszę odszkodowania wypłacać mają niemieckie koncerny, o tyle poszkodowanym przez buzkowe reformy odszkodowań nie ma zamiaru wypłacać nikt. Tymczasem grono poszkodowanych przez buzkowate rządzenie stale się powiększa.
Cztery wielkie reformy, chluba duetu BB (Buzek - Balcerwowicz) najłatwiej przyrównać do czterech jeźdźców Apokalipsy, których pojawienie się budzi grozę, zamęt i zapowiada niewątpliwy koniec świata. Sprawa nabrała tak poważnego wymiaru, że szacowna instytucja jaką jest Komitet Helsiński w Polsce zwrócił się do sprawcy całego tego bałaganu Jerzego Buzka, żeby ten wziął na siebie odpowiedzialność za wywołany przez jego rząd zamęt.
Zdaniem szefa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka rząd powinien "zadośćuczynić obywatelom w przypadkach wyrządzonych krzywd. Skoro istnieje obowiązek odprowadzania składek ubezpieczeniowych i państwo obowiązek ten egzekwuje z całą surowością, to g... obywatela obchodzi, z jakich powodów to samo państwo nie jest w stanie zapewnić mu podstawowej opieki zdrowotnej, prawidłowego funkcjonowania szpitali i np. odbywania się operacji. Komitet Helsiński przestrzega również przed skutkami następnej, planowanej na wrzesień reformy oświata, której skutki mogą być równie opłakane jak skutki już realizowanych reform. Buzkowate reformy dzielą się z grubsza na dwa rodzaje.
Te, których tragiczne skutki ujawniają się natychmiast, jak na przykład reforma służby zdrowia i te, których skutki, choć też tragiczne, ujawnią się dopiero po latach. Do tej drugiej grupy należy niewątpliwie reforma administracji, oświaty czy systemu emerytalnego. O dobroczynnych skutkach reformy emerytalnej zaserwowanej nam przez AWS -owsko, UW -olską koalicję Polacy przekonają się tak jak Albańczycy przekonali się o "sile swoich pieniędzy ulokowanych w tzw. ,,piramidach finansowych. Tam skończyło się to powszechną, kilkutygodniową rzezią na ulicach. W Polsce piramidy finansowe oferujące naiwnym złote góry, noszą nazwę Powszechnych Towarzystw Emerytalnych. Na tym różnice się kończą, gdyż podobnie jak w przypadku Albanii, pieniądze na reformie emerytalnej robić będą międzynarodowe korporacje i banki, które kontrolują PTE. Oczywiście w zaszczytnym gronie tych, którzy na reformie mają zbijać kasę nie mogło zabraknąć solidaruchów. Po inicjatywach w rodzaju "Solidarni ze Stocznią Gdańską, która dla stoczniowców skończyła się wylaniem z roboty, a dla Stoczni definitywnym upadkiem i tym podobnych, "Solidarność stworzyła własny fundusz emerytalny o nazwie "Solidarni. Właścicielem funduszu są dwie spółki z ograniczona odpowiedzialnością. Jeśli dla ewentualnych chętnych sprawa funduszu emerytalnego NSZZ "Solidarność skończy się tak samo, jak dla stoczniowców z Gdańska opieka nad nimi Mańkowej Solidarności i jego Stowarzyszenia, to już dzisiaj wyrażamy im nasze wyrazy ubolewania.
O buzkowej reformie emerytalnej i jej "błogosławionych skutkach dla obywateli, napiszemy w jednym z następnych numerów Kuriera. Na dzisiaj wszystkim powinno wystarczyć to, że do "błogosławionych skutków, zdaniem solidaruchów, obywatele powinni dochodzić przez ubóstwo i to akurat w ramach każdej z solidarnościowych reform, obywatele mają gwarantowane. Czego się bowiem solidaruchy dotkną, kończy się dla ludzi źle. Reforma służby zdrowia to dramat pacjentów, którzy muszą przeżyć prawdziwy horror. Zresztą ofiary są po obu społecznych stronach, bo albo się dyrektor szpitala powiesi, gdyż nie ma dość odwagi aby realizować buzkowe reformy, które polegają głównie na zwolnieniach i ograniczaniu środków na funkcjonowanie opieki zdrowotnej, albo ofiarami są ludzie, którzy boją się wzywać karetkę pogotowia, bo można za to nieźle bulić. Co jakiś czas gazety donoszą o kolejnych ofiarach buzkowego rządzenia, które za bałagan, spowodowany kompletnie nie przygotowanymi reformami, płacą cenę najwyższą. Tymczasem solidaruchy wzorem swojego premiera prezentują niezmiennie doskonały humor szczerząc zęby i w kółko opowiadając o tym, że wszystko jest OK.
W ostatnich dniach, kiedy Polacy zorganizowani byli w niewyobrażalną ilość różnego rodzaju komitetów protestacyjnych, strajkowych i tym podobnych, a proeuropejski Komitet Helsiński wzywał premiera Buzka do "rekompensowania obywatelom krzywd, wyrządzonych przy okazji wdrażania reform, w Warszawie zebrał się Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii "Solidarność i pod przewodnictwem pierwszego, choć potrójnego sekretarza KC Mariana Krzaklewskiego uchwalił, że trzyma sztamę z rządem i jak oświadczył wice Krzaklewski Janusz Śniadek "Solidarność wspiera i będzie wspierać reformy rządu. PZPR rządziła ponad 40 lat i wyprodukowała niemałą liczbę pokrzywdzonych, ich następcy, czyli solidaruchy rządzić będą nieporównywalnie krócej, dlatego tempo produkowania pokrzywdzonych swoją ignorancją, mają dużo większe. Niesprawiedliwym byłoby jednak twierdzić, że solidaruchy zajmują się wyłącznie przerabianiem ludzi na bezdomnych i bezrobotnych dziadów.
Od czasu do czasu dla podreperowania swojego autorytetu i poprawy własnego samopoczucia urządzają dla tych, których wcześniej pozbawili pracy i środków utrzymania, spektakl z jałmużną, czyli rozdawaniem np. michy grochówy. Nie są w tym oryginalni lecz małpują pewnego czerwonego harcerzyka. Jacka Kuronia, który zafundował obywatelom dwumilionowe bezrobocie, a potem na osłodę zbiorowe żywienie ze wspólnego kotła.
Obecnie solidaruchy postępują dokładnie tak samo. Najpierw robią z ludzi dziadów, a potem łaskawie dają im michę grochówy. Najpierw przyznają sobie pensje i diety o wartości 15 lub 20 tysięcy miesięcznie, a potem organizują litościwe zrzutki na biedniejszych od siebie czyli większość społeczeństwa. Zamiast tych pustych gestów, lepiej żeby partia władzy "Solidarność odwołała ze swojego rządu, swoich własnych przedstawicieli, którzy jedyne osiągnięcie jakie mają, to sprawne pogłębianie i poszerzanie obszarów nędzy i ubóstwa w Polsce. Proste ale wymaga niezwykle bolesnej operacji odspawania ,,solidarnościowego ryja od koryta. Tego się jednak po nich spodziewać nie można, bo jest to przecież sprzeczne z wyborczym hasłem solidaruchów, "Teraz k... my.