Seks, kłamstwa i czarna dziura Szlązaka
Stosunek władzy do górników jest oczywisty. Stosunek górników do tej władzy również.
Dlatego nikogo nie dziwi ,,gorąca miłość jaką się obie strony darzą. Wystąpienia ministrów, którzy opowiadali o swoim szacunku do górników i o tym, jak to "solidarnościowy rząd robi górnikom dobrze, przerywane były okrzykami, gwizdami i tupaniem oraz zachętą aby ministrowie wsadzili sobie swój program ... gdzieś. Ministrowie w trakcie przeszło trzygodzinnego spotkania przysypiali, unosili się gniewem i oczywiście łgali jak z nut. Czyli jak zwykle. Twierdzili, że "ani jeden górnik nie został zmuszony do odejścia z pracy a "z osłonami socjalnymi nie ma żadnych problemów. Odpowiedzią był śmiech i okrzyki "łgarz, "czemu kłamiesz.
Nie ma pieniędzy na realizację rządowego programu. Nie ma również środków na osłony socjalne. Te, które są wystarczą na krótko. Dlatego urzędnik rządowy Szlązak z premedytacją wstrzymywał przesłanie projektów rozporządzeń w tej sprawie. Publicznie ministrowie opowiadają o tym, że nie ma absolutnie żadnych problemów z pieniędzmi na realizacje pakietu socjalnego. Tymczasem prawda jest taka, że pieniędzy na osłony do tej pory nie ma i nie mogło być, bo nadal nie obowiązuje żadne rozporządzenie wykonawcze. Szlązak okazał się wyjątkowo ślamazarnym urzędnikiem, najskuteczniej sabotującym i opóźniającym realizację własnego programu.
Wie on doskonale, że ponieważ nie ma pieniędzy osłony muszą być opóźnione. Dlatego nie ma szans na to aby zaczęły obowiązywać wcześniej niż w kwietniu, za to na pewno skończą w maju. Już teraz w większości spółek węglowych wykorzystano przyznane na ten cel limity. Zbieranie dalszych wniosków na odprawy górnicze oznacza dla ludzi, którzy je wypełniają, że nie mając szans na otrzymanie pieniędzy, zostaną z wypełnionymi wnioskami na odejście z kopalni. Będą oni w sytuacji nie do pozazdroszczenia. W ten sposób oszukani przez solidarnościową władzę znajdą się, nie pierwszy raz, na lodzie. Ale czego można się spodziewać po fachowcach, którzy potrafili osiągną w ciągu jednego roku rekordowy wynik 3,3 mld straty w branży. Nieudolność ekipy obecnie wpychającej górnictwo w przepaść, widać gołym okiem. Poprzednie ekipy, które w opinii Szlązaka były wyjątkowo nieudolne, wydobywały i sprzedawały około 130 mln ton rocznie. Za Szlązaka górnictwo wydobyło zaledwie 116 mln ton, a sprzedało jeszcze mniej, bo tylko 114 mln. Zgodnie z pokrętna logiką szlązakowego rządzenia branżą, im mniej wydobyto węgla, tym lepszy powinien być wynik finansowy górnictwa. Wynik Szlązaka jest rzeczywiście rekordowy. Górnictwo za jego czasów przyniosło stratę 3,3 mld złotych. Od razu widać, że Szlązak dwa albo nawet trzy razy lepiej rządzi górnictwem od innych. Potrafił w rok osiągnąć to, co innym zabierało nawet kilka lat. Szlązak definitywnie wepchnął górnictwo w czarną dziurę, z której trudno będzie wyjść. Należy mu się za to pomnik, jak każdemu wielkiemu niszczycielowi.