Zarząd Sejmiku Śląskiego wyceniono na grubo ponad pół miliarda starych złotych miesięcznie.
Taką kwotę wynagrodzenia pobierać będzie pięć osób tworzących Zarząd. Oczywiście najwięcej otrzyma Marszałek Jan Olbrycht wyceniony na kwotę 14 tysięcy złotych miesięcznie. Wicemarszałkowie Rzymełka i Szpyrka dostawać będą tylko po 12 tysięcy złotych. Zaś dwaj prości członkowie zarządu Kępka i Guła zaledwie po 10,5 tysiąca. Razem niecałe 60 tysięcy złociszków. Rocznie daje to tylko 700 tysięcy złotych. Na podobnym poziomie kształtują się wynagrodzenia w innych sejmikach. W myśl zasady "Teraz k... my solidarnościowa nomenklatura nabija sobie kieszenie zasiadając w radach nadzorczych i zarządach spółek skarbu państwa, w radach i sejmikach oraz na tysiącach innych posad obsadzanych przez nomenklaturę. W tym samym czasie kiedy Zarząd Sejmiku Samorządowego, bez żądnych oporów i trudności potrafił ustalić swoje wynagrodzenia, protestującym w ministerstwie pielęgniarkom solidarniościowa władza proponowała podwyżki płac o dwa procent powyżej inflacji, czyli o kilka złotych. Nie ma pieniędzy na emerytury i renty, które w roku ubiegłym wzrosły zaledwie o 1,7%; w roku bieżącym mają być rewaloryzowane dopiero we wrześniu. Na Śląsku nie ma pieniędzy na funkcjonowanie Przedsiębiorstwa Komunikacji Tramwajowej, któremu z powodu nie zapłaconych rachunków zakłady elektroenergetyczne chcą odciąć prąd. Władza, czyli "Solidarność tymczasem ma doskonałe samopoczucie. Niejaki Wacuś Marszewski należący do (j)elit obecnie rządzących, zaoferował się, że oni (czyli bogaci) powinni się zrzucić na jałmużnę dla pozostałych. Wacusiowego pomysłu nie poparła solidarnościowa oligarchia, która stwierdziła, że też jest biedna i na nikogo składki czynić nie zamierza. Przewodniczący rady Miejskiej w Katowicach niejaki Boroński (AWS) nawymyślał Marszewskiemu od komunistów i stanowczo stwierdził, że nie ma zamiaru z nikim się dzielić, bo choć zarabia dobrze, to też mu brakuje i sam podlegał pod zapomogę z opieki socjalnej. Marszałek Olbrycht (AWS) zadeklarowął iż się zastanowi, choć nie ma zamiaru się licytować. Może Marszewski zamiast się wygłupiać z kretyńskimi pomysłami, zrobiłby coś, żeby partia władzy "Solidarność, której jest eksponowanym funkcjonariuszem, przestała realizować antyspołeczną politykę i przystąpiła do zaciskania pasa swoim rozpasanym funkcjonariuszom. Iście to solidarnościowe działanie mówić pielęgniarkom, lekarzom, nauczycielom, górnikom, hutnikom, emerytom, że nie ma dla nich pieniędzy i jednocześnie ustanawiać sobie pensje na poziomie obecnych zarobków zarządu Sejmiku Samorządowego, Kasy Chorych, czy Zarządów Spółek Skarbu Państwa. W Polsce, gdzie jak twierdzi rząd, na nic nie ma pieniędzy, zawsze znajdą się one na sute opłacanie legionów apartczyków, klientów rządzącej koalicji AWS-UW. Dokładnie w tym samym czasie kiedy solidarnościowa władza dzieliła łupy, a potrójny przewodniczący, Marian Krzaklewski, opychał się potężnym tortrm ze swoimi kumplami: mechanikiem samochodowym i legendarnym przywódcą solidarnościowego podziemia o kryptonimie "Karol lub jak twierdzą inni "Docent, dziennik "Życie donosił, że w części ze słupskich gmin opieka społeczna wypłacała najbiedniejszym rodzinom zasiłek na przeżycie całego miesiąca w wysokości 14 złotych. Cóż demokracja kosztuje, skoro AWS obiecał ludziom, że władza się do nich przybliży to bez wątpienia zrealizuje to poprzez sprawnie funkcjonujący i dobrze opłacany aparat własnych urzędników. Żeby zaś jeden AWS -owski urzędnik mógł zarabiać 14 tysięcy wielu będzie takich, którym musi wystarczyć 14 złotych.