Kempski ma złą passę. Najpierw spotkania z nim odmówiły związki zawodowe działające w górnictwie. Następnie został wygwizdany i wytupany przez delegatów Śląskiej Izby Rolniczej.
3 lutego rolnicy zebrani na obradach Izby Rolniczej nie dopuścili Kempskiego do głosu. Kempski zdążył tylko powiedzieć "szanowni delegaci. Więcej rolnicy Kempskiego słuchać nie chcieli. Usiłował przepraszać poszkodowanych jego interwencją, bredził coś o konstytucyjnym porządku, którego ma strzec i o tym, że decyzja o pałowaniu rolników oraz laniu ich wodą była dla niego trudna. Rolnicy nie chcieli tego słuchać. Słusznie uznając, że czyny wojewody wystawiają mu świadectwo. Nie jest ono zbyt pochlebne i żaden z chłopskich delegatów nie może uczestniczyć w farsie, która polega na tym, że Kempski najpierw pałuje, a później gada o tym, że chłopów popiera i rozumie.
Wyjątkowe to zrozumienie skoro Kempski był pierwszym wojewodą w kraju, który przeciwko protestującym rolnikom wysłał policyjne oddziały z poleceniem użycia wobec nich siły.
Z wnioskiem o odwołanie Kempskiego ze stanowiska wystąpił śląski PSL. Z inicjatywy Prezesa Zarządu Miejskiego PSL w Bytomiu, Henryka Wilka powstało natomiast Stowarzyszenie "Razem Brońmy Swego. Stowarzyszenie ma pomagać rolnikom poszkodowanym w czasie prowadzonych akcji protestacyjnych. Do czasu rejestracji Stowarzyszenia środki, które mają być przeznaczone na pomoc dla poszkodowanych rolników mają być gromadzone na koncie Zarządu Wojewódzkiego PSL. Na prośbę inicjatorów powstania Stowarzyszenia podajemy konto ZW PSL PKO BP II oddz Katowice - 10202326 - 938 - 270 - 1 -11 z dopiskiem RAZEM BROŃMY SWEGO. Stowarzyszenie zaapelowało do wszystkich, o wsparcie dla rolników poszkodowanych podczas blokad, a także tych, którzy będą szykanowani za udział w protestach. Ponieważ solidarnościowa władza nie miała żadnych oporów przed pałowaniem i strzelaniem do rolników (na razie gumowymi pociskami), nie mamy wątpliwości, że solidaruchy będą również represjonować uczestników blokad. Szczególnie rolnikom nie zapomni afrontu, pewien mały strzyżony na jeża urzędnik buzkowego rządu, wśród znajomych zwany "Gruzinem lub "małym Stalinkiem z racji swego zamiłowania do egzekwowania władzy pałą, armatką wodną i rozporządzeniem, który choć sam nie jedną zadymę ma na swoim koncie, ale jako pierwszy rwał się do spałowania protestujących rolników.