Po raz kolejny nie doszło do spotkania pomiędzy działającymi w górnictwie związkami zawodowymi (skupionymi w ramach tzw. Dwunastki) i rządem.
Przypominamy, że w ubiegłym roku rząd odmówił udziału w publicznej debacie, którą związki zawodowe chciały zorganizować w Kopalni "Wujek. Także wtedy na zaproszenie central związkowych nie odpowiedział żaden z ministrów. Przez szereg miesięcy ministrowie nie mogli znaleźć czasu na spotkanie ze związkami zawodowymi. Kiedy w końcu do spotkania takiego doszło, rząd nie miał nic konkretnego do zaproponowania. Ministrowie chętnie spotykają się tylko z "Solidarnością, która bezkrytycznie popiera i aprobuje rządowy program likwidacji górnictwa. Także kilka dni temu ministrowie gościli w "Solidarności. Podczas spotkania, które odbywało się pod czujnym okiem I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Solidarność Mańka Krzaklewskiego solidaruchy płakały w rękaw swoim ministrom. "Legendarny przywódca Płatek histerycznie apelował o litość do ministrów. Płatek szczerze przyznał jaka jest obecnie rola NSZZ "Solidarność. Mówił "Bufor, jakim jesteśmy, ma pewną ściśliwość. Nie liczcie na to, że związek będzie przyjmował na siebie każde uderzenie z dołu. Płatek gadał do swoich ministrów z partii AWS jak kiedyś działacze CRZZ do swoich partyjnych towarzyszy z KC PZPR, dla których związek był "pasem transmisyjnym polityki partii do mas i właśnie "buforem. Dziś taką rolę spełnia NSZZ "Solidarność. Płatek używa nawet tych samych określeń co wtedy. Ministrowie pochwalili się solidaruchom osiągnięciami roku ubiegłego ( rekordowa strata górnictwa ponad 3,2 mld złotych) i obiecali że teraz zrobią krok następny. Według Steinhoffa ten następny krok to "doprowadzenie do zamknięcia trwale nierentownych kopalń. Takie kryterium pozwoli solidaruchom zamknąć każdą dowolnie wybraną kopalnię. Na razie ma ich być 11 do całkowitej likwidacji plus 9 do likwidacji przez łączenie. Steinhoff nie krył też swojego uznania dla dokonań I Sekretarza Krzaklewskiego za poświęcenie i osobiste zaangażowanie w pomoc przy realizacji programu. Bez ogródek wytknął też Steinhoff solidaruchom, że to ich program, bo jest on ,,zgodny z tym co "Solidarność prezentowała w kampanii wyborczej. Minister Bezrobotnych Longin Komołowski mówił mniej, bo trudno przekonywać przekonanych. A solidaruchy są przekonani do tego, że ich rząd, który realizuje ich program, nie ma zamiaru czegokolwiek zmieniać. Komołowski i Steinhoff wolą rozmawiać ze swoimi, którzy im krzywdy żadnej nie zrobią. Nie chcą natomiast rzeczywistej dyskusji na temat programu, z tymi którzy nie popierają ich pomysłów "w czambuł. Nie interesuje ich merytoryczna dyskusja, krytyka i rzeczowe argumenty. Rozmawiają albo ze swoimi, albo wcale. "Solidarnościowy program dla górnictwa jest programem likwidacji branży. Regresu, górnictwa, likwidacji kopalń i tysięcy miejsc pracy. Trudno bronić takiego programu. Dlatego rząd nie chce dyskusji. Chce akceptacji dla swych zbrodniczych zamiarów i ewentualnych pozorowanych działań, które w rzeczywistości nie będą naruszać podstawowych kierunków rządowego programu. Tymczasem WZZ "Sierpień 80, a także pozostałe związki zawodowe skupione w ramach tzw. Dwunastki od początku twierdziły, że nie chodzi o kosmetyczne korekty do obecnego programu lecz o dyskusję na temat zasadniczych zmian w polityce wobec górnictwa. Że górnictwu potrzebny jest program rzeczywistej sanacji, a nie likwidacji branży. Takiej dyskusji jednak Steinhooff i Komołowski nie chcą. Dlatego, po raz kolejny, nie skorzystali z możliwości spotkania ze związkami zawodowymi nie przybywając na umówione spotkanie. Tylko tak dalej, a arogancja i parcie do konfrontacji, które wykazuje rząd, odniesie swój skutek.
(Cytaty pochodzą z lokalnej prasy solidarnościowej)
Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek