Skończył się rok idzie czas rozliczeń. Rozliczają się spólki węglowe z wykonania podwyżek płac za rok ubiegły.
Srogie kary nie pozwalają prezesom spółek węglowych przekraczać przewidzianych na dany rok wskaźników. Pilnują więc prezesi, żeby płace pracowników nie wzrosły za bardzo. W ubiegłym roku, wolno było w górnictwie podwyższyć wynagrodzenia o 12,5%. Przestrzegano tego skrupulatnie, bacząc aby nie było to więcej.
Tak traktowani są szeregowi pracownicy. Inne prawa jednak obowiązują pracowników, inne notabli z zarządów spółek. Oto w jednej ze spółek węglowych, jak wynika wyliczeń, we wszystkich kopalniach podwyżki mieściły się w okolicach wymaganego wskaźnika, w rozpiętości od 12,2% do 13,0%. Tak było w kopalniach tworzących spółkę. Ale oprócz kopalń jest jeszcze Biuro Zarządu. Okazuje się, że pracowników Biura Zarządu nie obowiązują rygory, które między innymi nie pozwalają przekraczać wskaźnika wzrostu płac.
W Biurze Zarządu płace za rok 98 wzrosły o 16,3%. W ten sposób średnie wynagrodzenie z 4.368 złotych w roku 97 wzrosło dla pracowników Biura Zarządu do 5. 080 złotych. Górnicy musieli się więc zadowolić miesięczną podwyżką rzędu 270 złotych średnio na jednego zatrudnionego, a wyższa sfera z Biura Zarządu otrzymała podwyżki o ponad 700 złotych na jednego zatrudnionego. Jak widać w przyrodzie nic nie ginie. Zwłaszcza jeśli są to pieniądze. Dlatego Zarządowi opłaca się oszczędzać na zarobkach szeregowych pracowników. Ma z tego bardzo wymierną korzyść, w postaci dodatkowych szeleszczących banknotów, dorzucanych do wynagrodzenia dla wybranych.