Wojewoda Kempski nie raczył pofatygować się do demonstrujących pod jego Urzędem górników. Kręcił i motał.
Jego urzędnicy twierdzili, że pan Wojewoda oczekuje w swoim gabinecie na pięcioosobową delegację. Sam wojewoda w wieczornym wywiadzie telewizyjnym powiedział, że nie mógł wyjść do demonstrujących górników, bo go w Katowicach nie było. Jak było w rzeczywistości, nikt już dzisiaj nie ma zamiaru dochodzić.
Jedno jest pewne, Kempski o demonstracji górników wiedział dwa tygodnie wcześniej. Gdyby chciał się z nimi spotkać, mógł to zrobić. Jednak Kempski górnikami wzgardził. Tak samo gardzi protestującymi rolnikami. Dlatego jako jeden z pierwszych urzędników rządu w kraju wydał polecenie użycia wobec nich siły.
Policyjne pały, opancerzone wozy bojowe i polewanie ludzi z armatek wodnych, było jedynym argumentem władzy wobec tragicznej i dramatycznej sytuacji polskiej wsi. W tym samym czasie kiedy Kempski miał rozmawiać z przedstawicielami związków zawodowych w Urzędzie Wojewódzkim, Policja po raz drugi na jego polecenie pacyfikowała rolników blokujących drogę w Lubecku koło Lublińca. Jeśli Kempski wyobrażał sobie, że jedną ręką witał się będzie z przedstawicielami górniczych central związkowych, a drugą pałował protestujących rolników, to wykazuje wyjątkowy cynizm i nikczemność nawet jak na AWS-owskie standardy. Dlatego przedstawiciele central związkowych zgodnie podpisali się pod wspólnym oświadczeniem, w którym zażądali przeproszenia wszystkich, których swoimi decyzjami i wypowiedziami Wojewoda skrzywdził.
Kempski musi przeprosić górników z WZZ "Sierpień 80 obecnych pod pomnikiem poległych w KWK "Wujek i cały Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80 za nazwanie nas "organizacją przestępczą oraz odgrażanie się użycia wobec WZZ "Sierpień 80 wszelkich możliwych sił i środków z UOP -em włącznie, w celu delegalizacji legalnie działającej organizacji związkowej. Kempski musi również przeprosić rolników, których na jego polecenie pałowano i lano wodą pod Lubeckiem. Dopóki tego nie zrobi żaden szanujący się związkowiec nie usiądzie z nim do wspólnego stołu.
Urzędnik państwowy tej rangi, musi ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i wypowiedzi. Musi być odpowiedzialny i wiarygodny jeśli ma być partnerem rzeczowych i merytorycznych rozmów. Kempski z zadymiarza, który jeszcze kilka miesięcy temu sam organizował demonstracje podczas, których rzucano śrubami, farbą i innym ciężkim sprzętem, teraz stał się "państwowcem gorliwie pałującym ludzi i wykorzystującym policję polityczną do rozbijania legalnie działających organizacji związkowych.
Kempski, który zagalopował się w swoich poczynaniach, teraz usiłuje się z nich wycofywać. Świadczą o tym wyjaśnienia jakich udzielał w stosunku do swoich przełożonych (patrz pismo Ministra Spraw Wewnętrznych do WZZ "Sierpień 80). Niestety to, że Kempski czasem się zapędza dotkliwie odczuli na własnej skórze rolnicy protestujący w Lubecku, a zakulisowe gry jakie ostatnio Kempski uprawia z wykorzystaniem policji politycznej i pospolitych przestępców, świadczą o tym, że Kempski nie nadaje się nawet na dozorcę w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Okłamuje też swoich przełożonych i kiedy szydło wylezie z worka, okaże się, że mamy do czynienia z kolejną aferą z Kempskim w roli głównej.
Po aferze ,,Kempski-Pampuch w Zarządzie Regionu ,,Solidarności było oczywistym, co prorokowaliśmy w chwili powierzania urzędu Markowi "Kipie Kempskiemu, że afera Kempskigate II jest tylko kwestią czasu.