Osoby, przechodzące na emeryturę według nowego systemu, uzyskają jedynie 30 proc. wynagrodzenia.
Dla wielu będzie to oznaczać stratę, ponieważ zgodnie z obowiązującymi obecnie zasadami otrzymują około 60 proc. - twierdzą posłowie Ruchu Odbudowy Polski.
Już 1 stycznia przyszłego roku wchodzi w życie reforma emerytur i rent, wprowadzone zostaną Fundusze Ubezpieczeń Społecznych. Emerytury naliczane będą w tzw. 4 filarach. Według obliczeń ROP emerytura z I filaru dla osoby która w nowym systemie przepracuje 30 lat i w tym czasie nie zostanie dotknięta chorobą lub bezrobociem, wyniesie 30 proc. uzyskiwanego przez nią wynagrodzenia.
Wadą drugiego filaru jest to, że wypłaty emerytur nie są gwarantowane przez państwo. - Opinia publiczna wprowadzana jest w błąd, rozpowszechniana jest fałszywa propaganda - mówił Jan Olszewski o akcji informującej o nowym systemie emerytur. Zdaniem Dariusza Grabowskiego, olbrzymie środki finansowe trafią do prywatnych funduszy. - Nie wiadomo, kto jeszcze będzie właścicielem tych funduszy - twierdzi Grabowski. Posłowie ROP podali przykłady państw, gdzie wprowadzono podobne systemy emerytalne. - Taki sam system jest w Wielkiej Brytanii i nie można doliczyć się tam 17 miliardów dolarów.
W Chile do tej pory nie wypłaca się emerytur ściąga się tylko składki. Poza tym funduszami objętych jest jedynie 30 proc. Chilijczyków - mówił poseł Grabowski.