Dwa trupy i wszystko w porządku!
W każdym cywilizowanym kraju zabicie dwóch funkcjonariuszy na służbie powoduje aferę niebywałą.
Z błahszych powodów upadali ministrowie i prezydenci niż to co się stało z pilotami Iskry którzy rozbili się pod Mińskiem Mazowieckim. Minister obrony Janusz Onyszkiewicz odżegnuje się od odpowiedzialności stwierdzając np. na antenie radia "Zet, że samolot owego feralnego dnia wcale nie powinien wystartować. Rezolutnie opowiadał nawet o tym, że są pewne procedury, które powinny być dochowane jeżeli chce się używać samolotów do parad powietrznych nad Warszawą. Dodał nawet, że przy tak niskim pułapie chmur ( 120 metrów) Iskra nie może być używana do parady. Wszyscy wojskowi fachowcy wiedzą, że minimalna podstawa pułapu chmur dla tego samolotu, to co najmniej 300 metrów o ile samolot ma lecieć z tzw. widzialnością ziemi w terenie równinnym z prędkością od 300 do 600 km/h. Iskra spadła z wysokości 500 metrów i nie jest również jasna przyczyna jej upadku.
Święto Niepodległości miało dwie ofiary śmiertelne, co jak na panujące obecnie bizantyjskie obyczaje AWS-owsko - Uwolskiego "dworu nie wydaje się nawet cena wysoką. Święta organizowane przez Nerona pochłaniały więcej ofiar i też żaden dostojnik, na tym nigdy nie ucierpiał. Podobnie bezpiecznie czuje się minister Onyszkiewicz, który wcale nie czuje się odpowiedzialny, nawet "MORALNIE za smierć dwóch pilotów Iskry bezmyślnie wysłanych przy takich warunkach pogodowych na plac Piłsudskiego do "paradnego przelotu w dniu 11 listopada. Minister Onyszkiewicz nie zamierza podawać się do dymisji, bo wyznaję zasadę że żołnierze są od tego aby zginąć, nawet wówczas kiedy taki jest kaprys ministerialnych jaśnie dostojników.
D.P.