,,Pare groszy zginęło z Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność za czasów woj. Kipy Kempskiego.
Te ,,pare groszy to jak wyszacowali biegli około 500 tysięcy złotych. Ginęło różnie. Otóż kwota zaledwie 45 tysięcy 955 złotych i 55 groszy ginęła poprzez wielokrotne rozliczanie zaliczek fikcyjnymi rachunkami.
Te fikcyjne rachunki były stemplowane oczywiście fikcyjnymi pieczątkami, na których były fikcyjne nazwy firm, adresy i fikcyjne podpisy.
Prawdziwe były tylko szeleszczące banknoty które zginęły. Kwota 272 złotych i 2 groszy zginęła za pomocą maszynki liczącej. Ale za to kwota 3 tysiące 603 złotych i 13 groszy rozliczana była podwójnie rachunkami i paragonami. Nadmiar dbałości o papierki i rozliczanie tych samych kwot dwa razy okazało się być równie złe jak pobieranie kasy i nie rozliczanie jej wcale. Zginęło też 1 tysiąc 133 złote i 40 groszy w zakwestionowanych zaliczkach. Razem w latach 95, 96 wyciekło solidaruchom w ten sposób prawie pół miliarda.
Mało, ale to dopiero skromniuteńki początek. Później spreparowanymi rachunkami, aż czterema Piotr R rozliczał zaliczkę z 21 sierpnia 96 w kwocie 1.351 złotych i 20 groszy.
Po co im wieńce?
Stoczniowcy ze Stoczni Gdańskiej bardzo by się zdziwili, że na ich konto ( zakup artykułów spożywczych) w czasie okupacji Urzędu Wojewódzkiego pobrano 1.795 złotych i 19 groszy co Piotr R chciał rozliczyć także spreparowanym rachunkiem. Stoczniowcy zdziwili by się, że żaden prowiant do nich nie dotarł, gdyby byli jeszcze stoczniowcy i gdyby była jeszcze Stocznia Gdańska, uratowanie której okupacja miała załatwić. Stoczni i stoczniowców nie ma o co zadbał Maniek. Po wszystkim został tylko spreparowany rachunek na artykuły żywnościowe, których nigdy nie dostarczono okupantom. Być może dlatego, że oprócz okupacji Piotr R chciał aby podjęli również głodówkę. Pomordowanych górników w KWK Wujek i Wojtka Korfantego pewnie mało już obchodzi to, że na ich konto, a raczej rzekomych wiązanek kwiatów spreparowano kolejny rachunek. Pomordowani na Wujku i Korfanty razem wzięci zasłużyli sobie na przekręt 1 listopada 96 zaledwie na kwotę 500 złotych i 20 groszy. Rzeczywiście ideał sięgnął w "Solidarności bruku skoro tak tanio wyceniono przekręt na wieńce. Chyba sobie górnicy jednak zasłużyli na więcej. Licząc średnio każdy z nich razem z Korfantym wart był dla hien z ZR "Solidarność zaledwie 50 złotych i 2 grosze.
,,W powietrzu
Dodatkowo czystą gotówką zginęło 6 tysięcy pobrane z banku czekiem w dniu 9 stycznia 96, a wpłacone do kasy Zarządu Regionu przez skarbnika Eberharda Pampucha dopiero 3 marca 97. Rok i dwa miesiące szło więc sobie do kasy Zarządu Regionu 6 tysięcy z banku. Pewnie nigdy by do tej kasy nie doszło gdyby nie to, że jak szczerze zeznała główna księgowa Maria P. otrzymała polecenie zniszczenia kopii poleceń przelewów oraz odcinku czeku na sumę 6 tyś, lecz tego nie uczyniła, a dowody przezornie przechowała. Stwierdzono "eliminację przelewów na ogólną kwotę 140 tysięcy złotych. Dla osób o słabych nerwach podajemy, że wyparowało z kasy "Solidarności 1 miliard 400 milionów. Metodę jaką parowały pieniądze badający biegli nazwali pomniejszaniem "w powietrzu. Okazuje się, że w Polsce mamy dużo zdolnych ludzi. Bagsik z Gąsioroskim opracowali oscylator a skarbnik Eberhard Pampuch ze swoimi wspólnikami metodę "pomniejszania w powietrzu. Analogi jest więcej i Bagsik i Pampuch poszli za kraty, podczas gdy ich wspólnicy cieszą się urokami życia. Ponieważ jednak Bagsik ma lojalnych kumpli z pierdla go wyciągnęli.
Najgroźniejszy więzień III RP
Schorowanemu i znerwicowanemu Pampuchowi, któremu odmawia się widzeń z adwokatem bez obecności prokuratora i który jest najlepiej pilnowanym więźniem III RP grozi to, że zgnije za kratami, ku uciesze swoich dotychczasowych kumpli. Pampuch jest traktowany w sposób godny zbrodniarza, który kierował międzynarodową szajką przemytników heroiny. Prokuratura odmawia mu wglądu do akt śledztwa, zwolnienia z aresztu i nawet widzenia z obrońcą bez osób trzecich. Ta ostatnia sankcja jest o tyle dziwna, że ograniczenie prawa do nieskrępowanego kontaktu z obrońcą jest stosowane tylko w wyjątkowych wypadkach. Zalicza się do nich : świadome matactwo ze strony obrońcy, pomoc obrońcy w ucieczce podejrzanemu lub przekazywanie informacji osobom trzecim. Albo więc organy ścigania boją się, że adwokat wyniesie Pampucha z więzienia w teczce, albo że uwięziony przekaże mu informacje groźne, które mogłyby się dostać na przykład do środków masowego przekazu. Trzeba przyznać, że Pampuch traktowany przez prokuraturę jak zbrodniarz najgorszego rzędu budzi naszą litość. Może by tak pani Hania Suchocka, której tak zależy na zhumanitaryzmowaniu naszego systemu ścigania przestępców zechciała uchylić mu areszt. Skoro po powietrzu fruwają różne "Dziady i inne mafijne herszty i wystarczy, że im serduszko źle pika albo akta nie zdążą przejść z jednego sądu do drugiego, to wychodzi na to, że najgroźniejszym więźniem III RP jest skromna osoba Eberharda P. Chłop siedzi już ponad pół roku, śledztwo w jego sprawie toczy się od półtora roku, cierpi na cukrzycę i miażdżycę kończyn dolnych, wkrótce może się przekręcić i nic nie zapowiada tego, że może liczyć zmianę swojej sytuacji.
Przyjaciele z boiska
Może więc nie chodzi wcale o żadne dobro śledztwa lub podejrzenie matactwa lecz o to, że wiedząc za dużo na powietrzu zacznie śpiewać pięknie jak kanarek sypiąc wszystkich na około. Wszak Eberhard Pampuch o czym wszyscy chcą jak najszybciej zapomnieć to najbliższy i najbardziej zaufany współpracownik Krzaklewskiego, Kempskiego i Marszewskiego. Wszak od roku 89 pełnił nieprzerwanie funkcję skarbnika regionu, będąc bliskim współpracownikiem wszystkich wyżej wymienionych, a ,,prymitywna kradzież społecznych pieniędzy miała miejsce w latach kiedy przewodniczącym ZR był obecny wojewoda Marek Kipa Kempski. Wszyscy czterej natomiast Pamuch, Krzaklewski, Kempski i Marszewski buszowali mniej więcej w tym samym czasie po tych samych korytarzach Zarządu Regionu, którego w różnym okresie byli etatowymi pracownikami. Po tych samych korytarzach, gdzie "w powietrzu " ginęły miliardy buszował nawet jego eminencja premier Jerzy Buzek zwany przez przyjaciół z konspiry "Karolem. Przyjaciółmi z konspiry Karola był i docent Krzaklewski i handlarz medalików Marek Kipa Kempski i wieloletni Kasjer Regionu Eberhard Pampuch.
Reklamówki pełne szmalu
Wracając do konkretów czyli owych 140 tyś. PLN, które wyparowały w "powietrzu z konta Zarządu Regionu, to okazuje się, że parowały długo bo od 1 lutego 96 aż do 2 grudnia 96. Parowanie odbywało się systematycznie w taki sposób, że z konta , na które Komisje Zakładowa "Solidarności wpłacały składki swoich członków w Banku Śląskim kasa frunęła do innego banku. Polecenia podpiywali skarbnik i wice przewodniczący ZR. W nowym banku, w którym pieniądze się rodziły gotówkę pobierała natychmiast główna księgowa Maria P. W tym nowym banku PBI polecenie pobrania szmalu wystawiał również skarbnik Eberhard P ale już z współsygnującym te polecenia przewodniczącym Zarządu Regionu Markiem Kempskim. Eberhard Pampuch razem z Markiem Kempskim podpisywali czeki, które "natychmiast pobierała Maria P. Razem 1,4 mld złociszków. Aby nie być posądzonym o złośliwe i inspirowane, przez czerwone krasnoludki i zielone ufoludki manipulowanie faktami przytaczamy dosłowny cytat pochodzący ze sprawozdania Regionalnej Komisji Rewizyjnej NSZZ "Solidarność opisujący ten proceder. "Postanowiono z premedytacją wyprowadzić 140. 000 zł z majątku Związku, a fakt ten ukryć poprzez fałszowanie dokumentacji księgowej. Szeregowi członkowie Solidarności mogą być dumni, z tego, że tak wiele wysiłku i trudu zadawano sobie w Zarządzie Regiony z "wyprowadzaniem z kasy ich składek członkowskich. 140 tyś Pampuch zwrócił natychmiast po tym jak się sprawa rypła do kasy. Takie oświadczenie złożył przynajmniej jego następca na stanowisku skarbnika ZR. Wróble ćwierkają, że Pampuch zwrócił szmal w dwóch ratach, a to dlatego, że miał zwyczaj nosić pieniądze w reklamówkach, a do jednej reklamówki taka kupa szmalu zmieścić się nie mogła. Wróble, które czasem siadają na kracie Pampuchowej celi opowiadają również o tym, że pieniądze w reklamówkach były wynoszone i w reklamówkach zwrócone. Komu Eberhad P. szmal w reklamówkach donosił nijak nie możemy się domyślić. Nie wiemy również dlaczego skoro skręcił tyle szmalu tak szybko go zwrócił i skąd go natychmiast do zwrotu wyczarował. Chyba, że wszystko było niewinną zabawą polegającą na tym, że wynosił go do domu, tylko po to aby w ciszy i spokoju upajać się oglądaniem banknotów. Taki szmalfetyszysta był z niego.
Eurostandard
Dla szeregowych członków "Solidarności mamy pocieszającą wiadomość. Okradano nie tylko ich z pieniędzy, które wpływały na konto ze składek członkowskich. Okradano podobno również paskudnych kapitalistów z Zachodu. Pare brudnych groszy zginęło podobno również z funduszu PHARE. Komisję Rewizyjną, która chciała sprawdzić tę zagadkową sprawę, spuszczono po schodach odmawiając jej udostępnienia dokumentacji. Według solidaruchów przekrętem mogło być objęte 140 000 zł + 218 000 zł + 46 000 zł. Razem czyni to drobne 404 000 zł. kwoty wydatkowanej i nie poddanej żadnej kontroli. NSZZ "Solidarność jest szczodrze finansowana z środków tak zwanych pomocowych funduszu PHARE. To że przy okazji zapodziało się phare groszy - trudno.
To, że sobie solidaruchy skubią swoich członków, mało nas obchodzi. Jednak to, że na konto całego społeczeństwa pasą sobie brzuchy, także z pieniędzy, które służą realizowaniu serwilistycznej polityki polskich elit politycznych wobec międzynarodowych instytucji finansowych i najbogatszych państw, trochę nas wkurza. Dlatego do sprawy chętnie wrócimy. Tym bardziej, że pieniądze z funduszu PHARE przyznawane są Polsce pod hasłem pomocy dla biednego polskiego społeczeństwa, które dzięki tym eurobanknotom ma się podciągnąć do standardów europejskich. Coś nam się wydaje, że na razie służy to wyrównaniu standardów w dziedzinie korupcji, łapownictwa i tym podobnych przewalanek.