Huta Katowice ma nowego prezesa, o czym już informowaliśmy w poprzednim numerze. Pierwszą genialną jego decyzją było pokłócenie się z drugą hutą - "Sendzimir". Poprzedni zarząd HK SA. złożył propozycję stworzenia, przez udział w akcjach HTS-u swoistego ,,porozumienia hutniczego", które dawało by polskiej stali szansę rywalizacji z zachodnimi koncernami typu Krupp-Tyssen. W ten sposób Wróbel zrealizował marzenie naszych zachodnich konkurentów: rozbił wszelkie możliwe porozumienia stalowe w Polsce. Pokazał w ten sposób "figę" swojemu pryncypałowi - Wąsaczowi, który koncepcję współdziałania hut lansował. Zadbał natomiast o swoje interesy. Dnia 18 marca ma się odbyć posiedzenie Rady Nadzorczej, podczas którego określone zostaną jego zarobki. Domaga się 16 średnich krajowych (ok. 1140 zł.) oraz 5-letniego czasu trwania kontraktu (na wypadek, gdyby chciał go ktoś w przyszłości wylać - co jest raczej pewne). Nawet przeszło 18 tysięcy złotych (około 4.5 mld. złotych rocznie) nie jest wszystkim, czego żąda. Domaga się także 20 tysięcy na ubezpieczenie swoich czterech liter, gdyż -jak twierdzi - często lata samolotami!
Przewodnicząca Rady Nadzorczej - Muszkat, broniąc interesów M. Wróbla stwierdziła: "Mirek, domagaj się 16 krotnej średniej krajowej - nie średniej z Huty Katowice, o ile chcesz, aby twoje zarobki rosły". Mirek o swoje zarobki dba (buduje przecież dom) i teraz może uwalać Załogę HK i jej płace przez najbliższe pięć lat.