Każda władza lubi mieć i nadwornych i wazeliniarzy.
Ich rola sprowadza się do lizania ręki pana, wydając przy tym smakowite mlaśnięcia tak, aby reszta dworu wiedziała, że liżący jest aktualnie w "pańskiej" łasce ! Obecnie ten niehigieniczny, bizantyjski zwyczaj zastąpiony został przez światek uniwersytecko - profesorski na przyznawanie doktoratów honoris causa. Żyjącym rekordzistą jest pewien półanalfabeta, chlubiący się, iż nie przeczytał w życiu żadnej książki (nawet tej, którą ponoć sam napisał), "Światła" profesura przyznała mu ich aż 16. Uniwersytet Szczeciński - jak rozumiemy bez związku z wicepremierostwem i całkowicie bezinteresownie przyznał Balcerowiczowi tytuł doktora honoris causa za rozwój nauki w dziedzinie TRANSFORMACJI USTROJOWEJ i POLITYKI GOSPODARCZEJ. Balcerowicz oczywiście ów wiernopoddańczy hołd przyjął!
Dożyliśmy czasów, że skoro, za uśmiercanie gospodarki nie można liczyć na wdzięczność Narodu, to można otrzymać doktorat honoris causa i to wówczas, kiedy nauczyciele mają zarabiać od 336 do 757 zł za sprawą uhonorowanego Balcerowicza.