Budżet na 1999 rok: Stachanowcy prywatyzacji
Kryzys wokół sejmowych głosowań nad ustawami podatkowymi przyćmił debatę budżetową i dyskusję nad jednym z najistotniejszych załączników do ustawy budżetowej - "kierunki prywatyzacji na rok 1999.
Wydaje się, że cała rozgrywka między klubem AWS i ministrem Leszkiem Balcerowiczem o prorodzinne ulgi podatkowe, celowo lub nieświadomie spowodowała odwrócenie uwagi mediów i społeczeństwa od przyspieszonej wyprzedaży majątku narodowego. "Kierunki prywatyzacji na rok 1999 zakładają wyprzedaż m.in. przemysłu petrochemicznego, energetyki, telekomunikacji, LOT-u, banków czy polmosów, jako panaceum na wszelkie bolączki polskiego życia gospodarnego i fatalnie skonstruowany budżet. Kierunki prywatyzacji są niezwykle ogólnikowe, widać w nich kompletny brak wizji co do wielkości potencjalnych i realnych zysków oraz strat, jak również kosztów nadpodaży prywatyzowanego mienia. Ponadto budżet na przyszły rok posiada zapisy, które przewidują, w przypadku braku środków na realizację reformy ubezpieczeń, zdrowia, oświaty i samorządowej, zwiększenie wyprzedaży majątku narodowego. Oznacza to, że po 10 latach przemian ustrojowych nadal nie ma żadnej spójnej, sensownej, pronarodowej koncepcji prywatyzacji. Jest ona natomiast traktowana jako tanie źródło pokrywania deficytu budżetowego.
"Kierunki... zakładają przeznaczenie jedynie 4,5 mld zł do zapłacenia pracownikom sfery budżetowej, emerytom i rencistom w ramach rekompensat z tytułu niewaloryzowanych wynagrodzeń oraz rent i emerytur w latach 1991-1992. Tymczasem Trybunat Konstytucyjny może zasądzić wypłatę nawet 21 mld zł, zaległych wynagrodzeń i to w pieniądzu a nie w kolejnych bezwartościowych akcjach czy świadectwach. Z taką ewentualnością zupełnie nie liczy się twórca obecnego budżetu minister Leszek Balcerowicz. Ponadto brakuje określenia choćby przybliżonych kosztów takich projektów, jak reprywatyzacja, sprzedaż mienia wojskowego czy działań prywatyzacyjnych Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
Sztandarowe hasło AWS z kampanii wyborczej, a wcześniej NSZZ "Solidarność - uwłaszczenie - zawiera w budżecie jedynie cztery linijki tekstu. Widać więc wyraźną dezaprobatę, czy nawet pogardę dla tego postulatu, natomiast pełen renesans przeżywają stare, skompromitowane pomysły prywatyzacyjne - stabilizacja, restrukturyzacja, prywatyzacja, jak również Regionalne Fundusze Inwestycyjne - czyli NFI bis. Pomysły prywatyzacyjne rządu na 1999 r zapowiadają praktycznie likwidację polskiego systemu bankowego poprzez jego pełną wyprzedaż na rzecz kapitału zagranicznego. Według tej koncepcji, Polska w XXI wieku będzie jedynym krajem w Europie bez własnego narodowego systemu bankowego, no może obok Albanii. MSP zapowiada twardo, że będzie dalej realizował wypłaty wynagrodzeń dla firm zarządzających NFI rzędu 2-3 mln USD. Pomimo pełnej zapaści spółek parterowych, braku restrukturyzacji i licznych konfliktów pomiędzy zagranicznymi firmami zarządzającymi a przedsiębiorstwami, jak i pomimo bardzo negatywnej oceny NFI przez NIK. Zupełnym pustosłowiem są zapisy o reprywatyzacji zamieszczane w "Kierunkach prywatyzacji na 1999 r., a przecież wiadomo, że jeśli koalicja nie uchwali tej opóźnionej już 10 lat ustawy, osoby, którym odebrano mienie z naruszeniem obowiązujących kiedyś ustaw zaczną dochodzić swych praw w drodze postępowania sądowego, w tym również w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Liczba takich spraw może sięgnąć nawet 170 tys. może to rozsadzić nie tylko ten budżet, ale całe finanse publiczne państwa. Minister Emil Wąsacz w ramach przyszłorocznego budżetu zobowiązany jest do sprzedaży majątku narodowego na sumę 15 mld zł, co stanowi ponad dwukrotny wzrost w stosunku do 1998 r. i to wyłącznie w drodze prywatyzacji kapitałowej, której beneficjantem są głównie inwestorzy zagraniczni. Z tej kwoty 4 mld zł ma być przeznaczone na pokrycie deficytu funduszu Ubezpieczeń Społecznych, 2,9 mld zł na deficyt budżetowy, 8,1 mld zł na zobowiązania skarbu państwa z tytułu rekompensat i reprywatyzacji. Takie tempo może skutkować prywatyzacją: ekonomicznie nieuzasadnioną, niedopracowaną, ze skrajnie zaniżoną wyceną, a nawet może prowadzić do naruszeń prawa, podobnie jak w przypadku prywatyzacji Domów Towarowych Centrum. Działania tego typu nasuwają na myśl przodowników pracy z minionej epoki nazywanych stachanowcami. Nie ważne jakim kosztem osiągnie się plan, najważniejsze by go wykonać, albo przekroczyć. A tak pięknie uczciwie i sensownie Marian Krzaklewski mówił o prywatyzacji jeszcze 1,5 roku temu. Nie od dziś jednak wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.