Kurier Związkowy
Numer 39  1998-11-25
KZ
TYGODNIK SPOŁECZNY KOMISJI KRAJOWEJ WZZ SIERPNIEŃ 80
Ukraść miasto

Kilka miesięcy temu prasa podniosła wrzawę w związku z tym, że prywatny biznesmen z Krakowa kupił od syndyka masy upadłościowej jednego z przedsiębiorstw blok wraz z lokatorami.

Powyższe zdarzenie było szeroko komentowane w środkach masowego przekazu. Za kilka miliardów złotych, prywatna osoba kupiła blok, wraz z jego mieszkańcami. Po co jednak kupować i płacić, skoro można dostać za darmo i to nie jeden blok, lecz pół miasta. Sośnica to dzielnica Gliwic. Sośnica to również kopalnia. Kopalnia Sośnica jest właścicielem całego osiedla składającego się z ponad 4 tysięcy mieszkań. W blokach tych mieszkają pracownicy kopalni. Prawie cała załoga kopalni mieszka w należącym do kopalni osiedlu. W poprzedniej słusznie minionej epoce budowano mieszkania i bloki. W wielu przypadkach budowano je z środków zakładu pracy. Załogi zakładów ponosiły koszty budowy wielu bloków i całych osiedli. Mieszkania mając status zakładowych, budowane były z środków zakładów pracy, często kosztem zaniżanych płac. Obecnie mieszkań nie buduje się wcale. Nikt nie słyszał o tym aby jakikolwiek zakład budował dla swoich pracowników mieszkania. Te zaś, które mieszkania zakładowe mają, muszą się ich pozbyć. Tam gdzie zarządzający majątkiem zakładowym mają dość przyzwoitości, pracownicy mieszkający w zakładowych lokalach mają prawo do wykupu tych mieszkań po preferencyjnych cenach. Wiele zakładów pracy zmuszonych do pozbycia się własnych mieszkań zrobiło, to starając się ułatwić pracownikom nabycie tych mieszkań. W tworzonych regulaminach wykupu mieszkań przez pracowników zakłady pracy dawały możliwość korzystania z preferencyjnych cen, upustów, rozłożenia spłaty na dogodne raty. Jednak nie wszędzie. Mamy takie czasy, że kupić można wszystko. Płacąc nierzadko parę groszy można przejąć całe zakłady, tworzące nasz majątek narodowy. W ten ,,cudowny” sposób z dnia na dzień powstają fortuny. Po co jednak płacić skoro można być właścicielem ogromnego majątku za darmo. W kopalni ,,Sośnica” pracownicy dowiedzieli się o tym, że kopalnia musi pozbywać się wszelkiego majątku nieproduktywnego. Tak przewiduje program likwidacji górnictwa AWS-u. W skład tego majątku wchodzi również ponad 4 tysiące kopalnianych mieszkań. Pracownikom obiecywano, że nic na tym nie stracą. Wprost przeciwnie mieli mieć prawo do wykupu zajmowanych mieszkań za symboliczną bardzo atrakcyjną cenę. Aby to osiągnąć kopalnia miała przekazać mieszkania spółdzielni, która z kolei miała doprowadzić do odsprzedania tych mieszkań dotychczasowym lokatorom, po preferencyjnych cenach. W tym celu powołano spółdzielnię mieszkaniową. Takie były założenia.

Spółdzielnia powstała i już przejęła ponad tysiąc mieszkań. W najbliższych dniach kopalnia ma przekazać spółdzielni następny tysiąc. Później przyjdzie czas na kolejne. Okazuje się jednak, że im większy majątek przejmuje spółdzielnia tym rzadziej i mniej mówi się o tym, że lokatorzy zamieszkujący te mieszkania mają prawo do nabycia ich po preferencyjnych cenach. Z dnia na dzień rośnie też kwota po jakiej mieszkania te mają być lokatorom odstępowane. Wszystko to jest jednak póki co czystą teorią. Bo na razie, ani nikt pracownikom kopalni jasno nie powiedział, że mieszkania które obecnie zajmują staną się ich własnością, ani nikt nie określił im ceny, którą będą musieli zapłacić. Więcej. Spółdzielnia która powstała ma się dobrze. Zbiera czynsz i funkcjonuje załatwiając przejęcie kolejnych mieszkań od kopalni. Nie przyjmuje natomiast żadnych nowych członków. Łatwiej pracownikowi KWK "Sośnica” dostać od Królowej Brytyjskiej tytuł lorda niż stać się członkiem spółdzielni, która podobno powstała po to by działać w jego imieniu i na jego rzecz. Wkrótce może się okazać że ponad 4 tysiące mieszkań, lub jak kto woli całe nieliche osiedle Gliwic stanie się własnością spółdzielni mieszkaniowej, która liczy aż 11 członków. Tych 11 wybrańców to Tomasz Kubala, przewodniczący związku zawodowego "Solidarność 80”, Krystyna Jaros wice przewodnicząca "Przeróbki”, Michał Męcik szara eminencja kopalni i wice przewodniczący ZZG, Czesław Pabian szef Komisji Mieszkaniowej, Czesław Łagodziński przewodniczący związku podobno zawodowego o nazwie Juwenia, Jerzy Wilimski z Kadry i Stanisław Żurek też z Kadry, ale przewodniczący. Oczywiście nie mogło w tym doborowym gronie zabraknąć siły przewodniej. "Solidarność” reprezentuje wice przewodniczący Mieczysław Rędzia. W spółce - spółdzielni jest również przewodniczący Kontry Marek Klucewicz. To ,,doborowe” towarzystwo związkowców z KWK "Sośnica” uzupełniono "fachowcami”. Za fachowców w tym gronie robią Bogusław Tyszkowski i Grzegorz Jasnowski (ci od Kwiatka i Sportex`u).

W związkowej nomenklaturze, która jest od obsadzania rad nadzorczych z klucza, musi być przecież również ktoś, kto tym wszystkim będzie sprawnie kręcił. Dlatego tych dwóch ostatnich oprócz tego, że są członkami założycielami spółdzielnia dostało funkcję Prezesa i wice prezesa dwuosobowego Zarządu Spółdzielni. Pozostałych dziewięciu ,,wspaniałych”, co do jednego, tworzy Radę Nadzorczą. Można wpaść w zachwyt nad całym tym geszeftem. Jedenastu całkiem przypadkowych ludzi rejestruje spółdzielnię. Zupełnie ,,przypadkowo” są to osoby tworzące związkową nomenklaturę w kopalni "Sośnica”. 9 z nich staje się Radą Nadzorczą Spółdzielni. 2 pozostałych tworzy Zarząd. Piękna zgodność! Nikogo nie skrzywdzono. Ponieważ brakło intratnych miejsc do obsadzenia, na tym rekrutację do Spółdzielni zakończono. Spółdzielnię zarejestrowano 17 maja 1997 i choć przejęła już od kopalni ponad tysiąc mieszkań i rąbie czynsz aż miło, nikogo w poczet członków do tej pory nie przyjęto. Podobno dlatego, że nie zdołano jeszcze opracować druków wniosków o przyjęcie. Kiedy druki będą - nie wiadomo! Jeśli ktoś jednak mimo to się upiera i wniosek o przyjęcie do spółdzielni składa, odsyła się go na Berdyczów. Przyjęcia w poczet spółdzielni odmawia się zarówno tym, którzy zamieszkują lokale, już przekazane spółdzielni przez kopalnię, jak i tym, którzy obecnie mieszkają w lokalach będących jeszcze w gestii kopalni. Tym, którzy już są w zasobach spółdzielni odmawia się przyjęcia w poczet członków spółdzielni pod pretekstem tego, że ,,druki nie takie i braki we wnioskach”.

Te braki to na przykład brak imienia ojca we wniosku. Tym, którzy mieszkają w lokalach jeszcze nie przekazanych spółdzielni odmawia się również członkostwa. Członkiem spółdzielni można zostać bowiem dopiero wtedy, kiedy zamieszkuje się w jej zasobach. Tak czy tak członków spółdzielni jak było jedenastu tak jest do dziś i ani im na myśl nie przyszło, aby przyjmować nowych. Nam się jednak wydaje, że nie o żadne druki, czy imię ojca chodzi, a nawet nie o to, że brak już miejsc do obsadzenia w radzie nadzorczej i zarządzie spółdzielni, lecz o całkiem coś innego. Otóż wkrótce ponad 4 tysiące mieszkań, wcześniej należących do kopalni, stanie się własnością spółdzielni mieszkaniowej o wdzięcznej nazwie "Domator”. Ta spółdzielnia to ni mniej ni więcej tylko 11 całkiem prywatnych osób, które są jej jedynymi członkami. Jak łykną 4 tysiące mieszkań, czyli całe osiedle w Gliwicach, to się może zastanowią, czy w poczet członków spółdzielni kogokolwiek przyjmować. Może zachcą przyjąć obecnych lokatorów, pracowników KWK "Sośnica” do ,,swojej” spółdzielni, a może nie? Może będzie w tym celu trzeba wpłacić wkład mieszkaniowy lub budowlany w wysokości 1 zł albo 1 mld złotych? To sobie ustali zarząd czyli panowie Tyszkowski i Jasnowski (par. 13 pkt. 1 ust 1 Statutu). Po co ma jednak spółdzielnia przyjmować w swój skład szeregowych członków, którzy się będą szarogęsić i czegoś domagać skoro posiadając aż 11 ,,swoich” członków, z których każdy ma funkcję w radzie nadzorczej lub zarządzie spółdzielni, może mieć dodatkowo ponad 4 tysiące mieszkań i chwilowo w nich przebywających lokatorów bez prawa głosu. Ci lokatorzy będą sobie mogli mieszkać spokojnie, tak długo, jak długo będą pokornie płacić czynsz ustalony przez Zarząd. Jak im się przestanie podobać wysokość czynszu, to zawsze mogą się z rodziną wynosić do kartonu pod most. Wszak właścicielem wynajmowanego lokalu mieszkaniowego jest Spółdzielnia "Domator” i reprezentujący ją Zarząd w osobach Tyszkiewicz Jasnowski. Jak ktoś ma wątpliwości niech zerknie w umowę. Stoi tam jak wół, że mieszka w lokalu należącym do wynajmującego czyli "Domatora”, który to z kolei ,,Domator” należy do 11 wymienionych wyżej członków spółdzielni. Osoby zupełnie przypadkowe, którym z kolei zupełnie przypadkowo kopalnia przekazała na własność kawałek miasta. Najemca jak będzie fikał to wynajmujący może mu w "każdym czasie i ze skutkiem natychmiastowym” rozwiązać umowę najmu (par 4 umowy). Wkrótce w Gliwicach może zabraknąć miejsca pod mostami gdzie będą się lokować pracownicy KWK "Sośnica” ze swoimi rodzinami. Nic bowiem nie wskazuje na to, żeby dotychczasowi najemcy kopalniach lokali mieli stać się ich właścicielami lub choćby członkami spółdzielni, od której lokal wynajmują. Panowie Tyszkowski i Jasnowski uwijają się jak w ukropie, aby przejąć kolejne mieszkania, zanim pracownicy kopalni zorientują się, że ktoś sprzedaje ich jak owce na rzeź. Duet to zgrany wcześniej sprywatyzował kopalnianą budowlankę, która została połknięta przez spółkę z.o.o o wdzięcznej nazwie "Sportus”. Członkowie spółdzielni mieszkaniowej "Domator”, wszystkiego 11 sztuk mają ręce pełne roboty bo muszą szybko łyknąć za friko pół miasta. Tymczasem coraz więcej pracowników kopalni zaczyna się niepokoić tym, co się z nimi stanie, kiedy zostaną przekazani we władanie "Domatora”, bez żadnych praw i gwarancji. Kto zmusi spółdzielnię "Domator” do przyjęcia dotychczasowych najemców w poczet członków, ile to będzie kosztowało i dlaczego tak drogo ? O wykupie mieszkań na własność od spółdzielni ,,Domator” po cenach ulgowych pracownicy kopalni mogą już chyba zapomnieć. Wszak mamy wolny rynek. A nikt nie potrafi się na tym wolnym rynku poruszać tak dobrze, jak związkowe spółki, które tym razem przybrały formę spółdzielni mieszkaniowej, kierowanej przez czujną rękę i oko "fachowców” z "Sośnicy”.

Jak wszystko się uda, zgodnie z zamysłem nomenklatury tworzącej SM "Domator”, proponujemy aby 11 członków tej spółdzielni przekazało honorowy patronat nad tą inwestycją wojewodzie Kipie Markowi Kempskiemu, który z "Sośnicowych” solidaruchów się wywodzi, a ponieważ został oddelegowany na trudny front sprawowania władzy, z ,,owoców” trudu "Sośnicowego” spółkowania nie mógł skorzystać.

Wszystkich pracowników zainteresowanych sprawą prosimy o kontakt z Komisją Zakładową WZZ "Sierpień 80” w KWK "Sośnica. Telefon 272 58 87.

Eugeniusz Szczepanek

Ponadto w numerze


GRABARZ

Potrzebne szybkie działania

W obronie górnictwa

Ukraść miasto

Budżet na 1999 rok: Stachanowcy prywatyzacji

Afera w TNT

Zbliżenie AWS i SLD

Skandal posła Grabowskiego

Warto być w ,,Sierpniu 80”

Doceniony Stabla
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Nakład: 50 tysięcy egzemplarzy
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!