Rozgonił Czesiek demonstrację górniczej Solidarności
W ubiegłym tygodniu powiało grozą. Górnicza "Solidarność zapowiedziała demonstrację w Warszawie.
Demonstracja miała wstrząsnąć posadami Urzędu Rady Ministrów, Sejmu i innych ważnych gmachów rządzących. "Solidarność chciała protestować przeciwko rządowi, w którym ma własnego premiera i większość ministrów, oraz poczynaniom Sejmu w którym ma największy klub parlamentarny.
Najpierw rząd ukochanego przez "Solidarność i witanego owacjami na stojąco premiera Buzka przyjął projekt ustawy, który zakłada zamrożenie płac w górnictwie. Później pod naporem górniczych protestów organizowanych przez nasz związek między innymi w ramach tzw. dwunastki z pomysłu tego rząd się wycofał. Obecnie zdominowany przez "Solidaruchów parlament zamrożenie płac w górnictwie przywrócił. Na posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. restrukturyzacji górnictwa posłowie zdecydowali, że płace w górnictwie mają być zamrożone. Oznacza to, że górnicy będą mogli otrzymywać podwyżki nie wyższe niż zakładany w budżecie wskaźnik inflacji. Pomysł ten daje dowolność w kształtowaniu wzrostu wynagrodzeń konstruującemu budżet Balcerowiczowi. Jeśli Balcerowicz w przyszłorocznym budżecie ambitnie zapisze 5% inflację to choćby wyniosła ona w rzeczywistości 20% górnicy mogą otrzymać podwyżkę niewiększą niż 5%. Jest to traktowanie górników gorzej niż pozostałe branże, których obowiązuje wskaźnik ustalony przez tzw. Komisje Trójstronną, który jest zawsze wyższy niż założona inflacja. Gdyby powyższe rozwiązanie obowiązywało w roku bieżącym każdy górnik straciłby średnio około 1000 zł. Jeśli Sejm przyjmie rozwiązanie zaproponowane przez podkomisję zamrożenie płac w górnictwie będzie faktem. Za zamrożeniem płac górników byli posłowie AWS, w tym przewodniczący Komisji Gospodarki Czesław Sobierajski.
Marian Krzaklewski, który jest tak dumny z posiadanej przez NSZZ "Solidarność reprezentacji parlamentarnej i sprawowania za jej pośrednictwem władzy, może sobie pogratulować. Ale nie tylko on. Gratulacje należą się też posłowi AWS Czesławowi Sobierajskiemu z Rybnika, reprezentującemu zrzeszonych w NSZZ "Solidarność górników. Poseł Sobierajski z dumą oświadczył, że rozgonił solidaruchów jeszcze zanim demonstrację zorganizowali wybijając im z pustych łbów jakiekolwiek protestowanie przeciwko własnemu rządowi i własnemu programowi likwidacji górnictwa.
Donosi o tym z wdziękiem Gazeta Wyborcza z 14 października pod dumnie brzmiącym tytułem "Już nie jadą do Warszawy. Dlaczego wyjaśnia w artykule poseł Sobierajski "porozmawialiśmy po męsku. Demonstracji w Warszawie nie będzie !. Tak to facecik metr pięć w czarnym kapeluszu rozgonił wielotysięczną demonstrację Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego "Solidarności.
Solidaruchy położyli uszka po sobie, uchwałę o demonstracji schowali głęboko na dno szuflady i martwią się czy poseł Sobierajski, którego tak zdenerwowali swoim nieodpowiedzialnym wybrykiem zapomni i wybaczy im ten wyskok.