Kilka dni temu odbył się krajowy zjazd "Solidarności. Zjazd zdominowały sprawy polityczne. Nikt nie odważył się podważyć przewodniej linii wodza.
W praktyce zjazd "Solidarności potwierdził, że wasalska postawa parlamentarnej reprezentacji "Solidarności wobec liberałów z UW, jest nie tylko akceptowana, ale wręcz dla "Solidarności wygodna. Jako pierwszy z wiernopoddańczym gestem wobec wodzusia Krzaklewskiego wystąpił nie kto inny, tylko ten, który stołek objął deklarując odżegnanie się związku od polityki, czyli przewodniczący Regionu Śląsko - Dąbrowskiej "Solidarności - Wacuś Marszewski. Marszewski w zamian za dopuszczenie na gdańskie salony, wiernie wspiera Mańkowe poczynania. Nikogo nie powinno to dziwić. Marszewski zawsze wiedział gdzie stoją konfitury i pomimo swojej krótkowzroczności potrafił je wyniuchać na odległość. Kiedy u steru rządów były komuchy z SLD z Cimoszewiczem na czele, Marszewski zadekował się w Gliwickiej Spółce Węglowej. Marszewski siedział w GSW jak mysz pod miotłą i ani śmiał szczekać w stronę SLD - owskiego rządu. Wtedy też, jego kompan obecny wojewoda Kipa Kempski, gładko łykał ogłaszany przez Markowskiego program. Biedak martwił się jedynie, czy kasa na realizację tego programu, pójdzie przez ukochany, martwy płód Kempskiego, czyli Kontrakt Regionalny. Podczas prezentowania programu przez Ministra Markowskiego w kopalni Halemba, Kempski dość spokojnie przyjmował zawarte w tym programie zamierzenia. Z tego co pamiętamy zdecydowanie przeciwko prezentowanemu na sali programowi wystąpili wyłącznie WZZ "Sierpień 80 i przedstawiciele samorządu z Wałbrzycha. Nikt więcej. Na pewno nie słychać było, żadnego pisku z okolic Gliwickiej Spółki Węglowej. Nie zauważyliśmy również aby, ktokolwiek z "Solidarności w tym czasie protestował przeciwko tzw. programowi Markowskiego. Na pewno nie czynił tego pracownik biura zarządu GSW Wacuś Marszewski, który wolał się władzy i zależnym od niej prezesom spółki, nie narażać. Marszewskiego nie było również, pod pomnikiem górników pomordowanych w KWK "Wujek, kiedy prezentując wyjątkową arogancję i bezczelność, usiłował składać tam kwiaty, pełniący funkcje premiera rządu, Cimoszewicz. Cimoszewicza pod pomnik, nie dopuścili związkowcy z WZZ "Sierpień 80. Wśród nielicznych członków "Solidarności, którzy się temu biernie przyglądali, z całą pewnością Marszewskiego nie było. Na pewno też nikt z "Solidarności nie zaatakował Cimoszewicza podczas spotkania w KWK Wujek. Jedynym znaczącym incydentem tych wydarzeń było niedopuszczenie Cimoszewicza pod pomnik i żądanie postawione podczas spotkania, złożenia przez Cimoszewicza dymisji, w związku z przyjęciem przez jego rząd tzw. programu Markowskiego. Nie dziwi nas, że Marszewski nic o tych faktach nie wie bo skąd. W tym trudnym dla niego okresie przechowywał go pod ciepłą pierzynką, jeden z prezesów GSW. Zadowolony z protekcji jaką go otoczono, Marszewski wolał nie ryzykować. Protestować przeciwko rządowemu programowi Markowskiego, Marszewski zaczął dopiero po upadku tego ostatniego, kiedy niczym to już nie groziło. Wtedy okazało się, że jedynym, który przeciwko temu programowi występował był niejaki Wacław Marszewski. Marszewski opowiadając tego typu banialuki swoim owieczkom z "Solidarności wychodzi z założenia, że po to ma się barany, żeby je strzyc na wełnę. A skoro on jest po to żeby strzyc, to członkowie NSZZ ""Solidarności są po to aby ich strzyżono. Taka zasada doskonale sprawdza się wobec baranów bo jak wiadomo człowiek tym się różni od barana, że wełną nie porasta. Marszewski strzyże więc swoje owce mając z tego korzyść, a im wolno tylko beczeć. Obecnie Marszewski zajmuje się podlizywaniem Krzaklewskiemu. Wiernopoddańczy gest w postaci poproszenia przez Region Śląsko-Dąbrowski aby przewodniczącym został właśnie Krzaklewski, który ponosi pełną odpowiedzialność za antyspołeczną i antypracowniczą politykę koalicji AWS -UW, jest wyrazem faryzejskiej postawy Marszewskiego, który swoją funkcję zawdzięcza temu, że podobno kontestował politykę obecnego rządu. Poparcie udzielone głównemu konstruktorowi tego rządu, obrońcy pozycji Balcerowicza i autorowi koncepcji wspierania Unii Wolności, przewodniczącemu AWS - u, przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego AWS, i przewodniczącemu Ruchu Społecznego AWS, czyli potrójnemu przewodniczącemu, przyszłemu kandydatowi ,,prawicy na prezydenta RP, M. Krzaklewskiemu przez Marszewskiego, świadczy o tym, że dla Marszewskiego wszystko ma swoją cenę i nie jest to cena zbyt wysoka.