Fiat Auto Poland S.A. to kilkanaście zakładów pracy byłej FSM przehandlowanej Włochom przez Olechowskiego - członka masońskiego Bil del Bergu.
Szczególnie użytecznym przy handlowaniu interesami pracowników jak zwykle w takich przypadkach okazała się ,,Solidarność" i jej zakładowe reformatoły, które w nosie miały prawa pracownicze, czego dowodem pozbawienie akcji pracowników, ale za to doskonale o swoje cztery litery zadbać potrafią. Tak było zawsze.
Ostatnio, bo 24 sierpnia na terenie zakładu ukazała się ulotka Solidarności, w której po pięciu latach bezprzykładnego oszukiwania ludzi przyznali się do: ,,osobowość prawną posiada tylko Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ ,,Solidarność" FAP S.A. zarejestrowana pod numerem 6 w Regionie Podbeskidzia w Bielsku Białej". Z powyższego lakoniczego komunikatu wynika, że wszyscy członkowie Solidarności, we wszystkich innych komisjach zakładowych (a jest ich kilkanaście) we wszelkich innych niż Bielsko zakładach nie posiadały od kilku lat i nie posiadają do dnia dzisiejszego zdolności do legalnego występowania w obronie interesów pracowniczych. Każdy członek ,,Solidarności", który sądzi, iż tam należąc korzysta z jakiejś ochrony prawnej jest oszukiwany, gdyż w świetle obowiązującego prawa należy do nieistniejącej komisji zakładowej. Po pięciu latach ,,Solidarność" przyznała się publicznie, iż z powodu swojej struktury organizacyjnej jest ona w FAP nielegalna, a Maniek Krzaklewski, który obiecywał wszystkim komisjom zakładowym ,,Solidarności z terenu wszystkich zakładów, których właścicielem jest obecnie Fiat Auto Poland S.A., że załatwi sprawę ich legalności, ordynarnie kłamał.
Pracodawca każdego członka ,,Solidarności, który nie posiadał legalnej zakładowej reprezentacji związkowej mógł i może szykanować, zwolnić, nie przejmując się jakąkolwiek związkową ochroną i wymogiem konsultowania tego zamiaru.
W ulotce numer 7/98 ,,Solidarność przyznała się, do trwającej u nich interpersonalnej rozróby w wyniku której kilku związkowych cwaniaczków bije się o stołki, a interesy pozostałych członków ,,Solidarności są zagrożone. Ponieważ dotarło do nich, że sytuacja pracowników FAP zaczyna się komplikować między innymi przez tzw. tercjalizację (wyłączanie kolejnych wydziałów FAP w oddzielne spółki) wpadli oni w panikę i zaczęli odbywać spotkania, także w Zarządzie Regionu Solidarności Śląsko - Dąbrowskiej, gdzie ustalają zasady (?) komu będą odprowadzane składki członkowskie i kto w FAP będzie rządził. Nie bardzo widocznie przeraża ich ewentualna samowola pracodawców i pozbawieni ochrony prawnej członkowie, ale liczy się kasa i to, kto nią będzie rządził. Interpersonalna rozróba w ,,Solidarności trwa i jak podejrzewam nie skończy się ona prędko, gdyż członkowie Solidarności nieświadomi zagrożenia nadal płacą składki i w najczarniejszych nawet przypuszczeniach nie dopuszczają myśli, iż ich własna organizacja związkowa może ich robić w konia.
Włosi utrzymują tę nielegalną Solidarność w wielu zakładach pracy, gdyż jest im na rękę utrzymywanie takiego bata na zmarginalizowny już w FAP związek. Gdyby ,,Solidarność chciała im podskoczyć - co jest mało prawdopodobne - to Włosi wezwaliby ich na męską rozmowę i zapytali czy chcą się pożegnać z etatami. Zdelegalizować Solidarność to dla włoskich speców kwestia jednego pisma i dwóch strażników plombujących nielegalne biuro.
O innych związkach zawodowych działających w FAP też właściwie nic dobrego nie da się powiedzieć, tym bardziej, że ich wazeliniarstwo względem Włochów - na koszt Załogi - przekracza już wszelkie dopuszczalne normy. Kierują się oni następującą logiką: skoro my z ,,Solidarności, OPZZ (Metalowcy) sprzedajemy interesy Załogi, to niechaj włoski pracodawca coś nam odpali w zamian. Obok publikujemy kwit wysmarzony przez wszystkie (poza WZZ ,,Sierpień 80") związki zawodowe w FAP, w których proszą włoskiego pracodawcę o to, by sprezentował im samochody służbowe, którymi będą wozić swoje szanowne cztery litery. Wniosek swój złożyli do Włochów w dniu 27 sierpnia i ciekawi nas niezmiernie, co im odpowie dyrekcja! Ciekawi jesteśmy na ile wycenią ich ,,handlarskie" usługi, jakie świadczą od wielu lat kosztem Załogi. Szczególnie gorąco zachęcam członków Solidarności i OPZZ-tu do wnikliwej lektury zaprezentowanego obok dokumentu, na którym można znaleźć pieczątki wszystkich ,,związkowych funkcjonariuszy", którym marzą się profity i służbowe ,,gabloty" od Włochów, z którymi ponoć walczą, tak przynajmniej demagogicznie twierdzą do swoich członków.
Twierdzą oni, że samochody owe potrzebne są im do wykonywania funkcji związkowych. Tymczasem każdy z nich posiada jakieś własne auto i poniżej publikujemy wykaz aut, jakich są właścicielami.
Z powyższego wynika, że ich dążenie do posiadania służbowych aut nie jest wcale spowodowane brakiem środków lokomocji, ale zwykłą, prymitywną pazernością, odbywającą się kosztem całej Załogi Fiata. Oczywiście są tacy członkowie związków zawodowych, którym to nie będzie przeszkadzać, że na ich grzbiecie wozi się jakaś kolejna ekipa cwaniaków, ale jako wieloletni działacz związkowy chcę podkreślić, że taki numer w ,,Sierpniu 80" by nie przeszedł. I to chyba nie jedyna różnica pomiędzy naszym związkiem, a tamtymi ,,ślizgaczami", którzy myślą jak nie o autach służbowych to o wyborach samorzadowych. Wszystko, byle by nie płace pracowników i inne sprawy ich dotyczące. Panowie ci czują się powołani do ,,wyższych" zadań, niż praca zwiąkowa.
P.S. Dla osób nie znających stosunków panujących w Fiacie może nie być oczywistym, że Fiat za darmo to nawet kijem po łbie nie da, a już z całą pewnością za darmo nie dostaje się od niego samochodów służbowych. Jak panowie związkowcy chcecie mieć samochody służbowe, to niech wam związek je kupi - pod warunkiem, że go na to stać. Drugą specyficzną cechą związków w FAP jest to, że wszystkie one od ,,Solidarności przez OPZZ, ,,Solidarność 80" i inne drobniejsze imitacje związków zawodowych wspólnie trzymają sztamę. Afera z samochodami kolejnym dowodem ich zażyłości.