W kopalni "Budryk" kolejna afera. Wójtowicz (Kadra) i Powała (Solidarność) w skrócie "Sztab" złożyli wniosek o odwołanie Markiewicza (wiceprezes).
Dotychczas Wójtowicz, Powała i Markiewicz to była jedna ekipa. To Wójtowiczowi i Powale Markiewicz zawdzięczał swoją funkcję. Pokłócili się ponieważ Markiewicz nie dość gorliwie wykonywał, coraz bardziej durne dyspozycje Wójtowicza i Powały. W końcu powiedział im, że nie ma ochoty słuchać dalej ich poleceń. Wójtowicz z Powałą natychmiast wydali kwit "Sztabu", że Markiewicz przestał im się podobać. Zorganizowali sondaż, a później akcję zbierania podpisów. Za wnioskiem o odwołanie Markiewicza opowiedziało się 540 pracowników "Budryka" na blisko 2400 zatrudnionych. Za sukces Powała i Wójtowicz uznać tego nie mogą. Złożyli jednak wniosek o odwołanie Markiewicza z zajmowanej funkcji.
W odpowiedzi Markiewicz złożył rezygnację z "Kadry". Wójtowicz i Powała dostali żył. Personalna wojna na "Budryku" nabiera rozpędu. "Solidarność" i Kadra pała żądzą zemsty na Markiewiczu. Markiewicz nie ma zamiaru pozostawać im dłużnym.
Na tej kolejnej awanturze niewiele zyska kopalnia i załoga. Zamiast sprawami pracowników "Solidarność" i Kadra zajmuje się personalnymi rozgrywkami, wyrzucając z fotela prezesa, którego sami wsadzili na ten stołek i z którym jeszcze do niedawna byli w doskonałej komitywie.
Kiedy go już wyrzucą, zajmą się wsadzaniem na stołek następnego "swojego", któremu równie szybko znudzi się słuchać "Sztabu", więc trzeba go będzie odwołać. I tak w kółko.
Pracownikom "Budryka" lepiej od tego nie będzie. Ale będzie śmieszniej.