Kabareton czyli salon odrzuconych
Władysław Frasyniuk, Tadeusz Mazowiecki, Janusz Steinhoff oraz Jerzy Hausner wystosowali list intencyjny wzywający do powołania nowej partii mającej być nową, moralną siła na polskiej scenie politycznej.
Czterej panowie piszą w swoim liście, że "większość Polaków nie jest zadowolona z działania polskiej demokracji i polskich elit politycznych". Święte słowa, oczywista racja. Czterej autorzy zapominają, że sami przez lata z wysiłkiem budowali taką Polskę, z której większość jej mieszkańców jest niezadowolona.
Tadeusz Mazowiecki to przecież były premier, który rozpoczynał skrajnie liberalne reformy w naszym kraju. Gospodarkę po PRL-u trzeba było oczywiście zmienić, ale nie w taki sposób jak Mazowiecki i Balcerowicz. W sąsiednich Czechach i na Węgrzech nie mieli Balcerowicza i Mazowieckiego, teraz mają za to o blisko połowę mniejsze bezrobocie. Mazowiecki i Frasyniuk działając w Unii Wolności wspierali kolejne liberalne rządy, tworzyli koalicję rządową z AWS. Z kolei Janusz Steinhoff to gwiazda skompromitowanego rządu AWS, były minister gospodarki i wicepremier, swego czasu jedna z najważniejszych osób w państwie, który mógł podejmować takie decyzje, żeby w Polsce żyło się lepiej. Teraz Steinhoff płacze i żali się, że większość Polaków nie jest zadowolona z działania demokracji i elit politycznych w naszym kraju. Patrząc na działania Steinhoffa trudno się temu dziwić...
Czwarty muszkieter czyli Jerzy Hausner też nie pojawił się nagle w życiu politycznym. Przez ostatnie lata był wicepremierem i ministrem gospodarki. Jego największym wkładem w rozwój polskiej demokracji i poprawę życia polskiego społeczeństwa był tzw. plan Hausnera polegający z grubsza na obcinaniu świadczeń i uprawnień społecznych oraz obiecywaniu ulg dla przedsiębiorców. Plan Hausnera był tak dobry, że nawet jego była partia, czyli SLD, nie chciała go realizować.
Teraz czterej panowie, którzy znaleźli się na marginesie życia politycznego, chcieliby znowu znaleźć się na politycznych salonach, brylować w mediach i stwarzać wokół siebie atmosferę naprawiaczy polskiej rzeczywistości. Jak widać wyobraźni im nie brakuje, ale lepiej dla wszystkich byłoby, żeby zamiast robieniem polityki zajęli się np. pisaniem bajek dla dzieci.
Pisząc bajki Mazowiecki, Frasyniuk, Steinhoff i Hausner mogliby sporo zarobić. Inna korzyść jest taka, że przestaliby swoimi politycznymi pomysłami uszczęśliwiać Polaków.
Czterej sygnatariusze listu bez wątpienia mają wspólne poglądy polityczne, których główna zasada brzmi: nieważne kto rządzi, ważne byle być u koryta. Unia Wolności to książkowy przykład politycznego oportunizmu, w imię "porozumienia ponad podziałami" (czyli dorwania się do władzy) jest gotowa iść na układy z każdym. A skoro nie każdy chce iść na układy z Unią Wolności, to dobry może być nawet Steinhoff i Hausner. Hausnera przedstawia się jako w zasadzie bezpartyjnego fachowca, który co prawda w SLD był, ale tylko dlatego, żeby ciężko pracować dla dobra kraju. Oczywiście. Hausner też nie ma kłopotu z zawieraniem politycznych sojuszy, w czasach rządu AWS-UW starał się o pracę w rządzie Buzka. Już gdy był wicepremierem w rządzie SLD zabiegał o poparcie dla swojego planu wśród posłów Platformy Obywatelskiej.
Poza czterema sygnatariuszami listu w nowym, tzw. centrowym ugrupowaniu miałaby znaleźć się Unia Wolności i Partia Centrum, której jednym z liderów jest Janusz Steinhoff. Na tę tratwę ratunkową będą chcieli załapać się z pewnością inny byli działacze UW, AWS i drobnych prawicowych partyjek oraz niektórzy działacze SLD czy SdPl. Mówi się, że mogą to być obecny premier Marek Belka, były minister Marek Borowski, były premier i minister Włodzimierz Cimoszewicz. Całkiem nowe twarze w polityce, gwarantujące nową jakość...
Nowa centrowa partia ma być powtórzeniem manewru jaki udał się Platformie Obywatelskiej oraz PIS " zrzucenia z siebie odpowiedzialności za udział w skompromitowanym rządzie i stworzenie "nowego" i "uczciwego" ugrupowania. Obecni liderzy PO i PiS przecież wspierali rząd AWS, niektórzy zajmowali w nim nawet wysokie stanowiska. Licząc na słabą pamięć wyborców zmienili szybko partyjne znaczki. Teraz na słabą pamięć Polaków liczą budowniczowie partii centrowej.