Przekręty górniczo-hutnicze
Jeszcze w lutym powinien być gotowy wniosek o ogłoszenie upadłości Walcowni Rur Jedność, w którą wpompowano ponad 600 mln zlotych i jeszcze jej nie uruchomiono.
Budowie WRJ towarzyszły niejasne interesy, w których uczestniczyli m.in. politycy AWS.
Budowę Walcowni Rur Jedność w Siemianowicach Ślaskich rozpoczęto ponad 20 lat temu. Do tej pory nie udało jej się zakończyć, według różnych szacunków na dokończenie budowy i jej uruchomienie potrzeba jeszcze od kilku do ok. 70 mln złotych.
Większość wyrzuconych w WRJ pieniędzy pochodziła z budżetu państwa. Budowę walcowni z musu wspierały także państwowe firmy górnicze, np. Węglozbyt, zajmujący się handlem węglem. Dostał on polecenie zakupu za 5 mln złotych 3 proc. akcji WRJ. Węglozbyt kupił te akcje w roku 1999 na polecenie Jana Szlązaka, ówczesnego wiceministra gospodarki w rządzie AWS Jerzego Buzka, obecnie parlamentarzyst europejskiego Platformy Obywatelskiej. Już w roku 1999 było wiadomo, że budowa walcowni to podejrzany interes na którym można tylko stracić. Pomimo tego Szlązak kazał Węglozbytowi akcje walcowni kupić. Dzisiaj Węglozbyt nic z nimi nie może zrobić, są one tylko obciążeniem dla tej firmy. Nie ma żadnych szans na odzyskanie 5 mln zlotych, za które Węglozbyt kupił akcje WRJ. Akcje WRJ posiada także eksporter polskiego węgla - Węglokoks. Ciekawe dlaczego Szlązak kazał pomagać podejrzanej inwestycji, w którą włożono bez sensu setki milionów złotych? Czy część tych pieniędzy miała potem trafić do jego kieszeni?
Obecnie przygotowywany jest upadek WRJ. Towarzystwo Finansowe Silesia, które jest największym udziałowcem w Walcowni, mającym 40,7 proc. akcji, chce w lutym złożyć wniosek o jej upadłość. Po upadłości Walcownia miałaby być sprzedana, podobno chętni na jej kupno już są, to ukraiński koncern Donbas (chcący przejąć także Hutę Częstochowa), spółka Złomrex oraz rosyjski koncern TMK. Dla nowego właściciela Walcowni Rur Jedność jej upadłość to dobra wiadomość, przejmie on firmę, tylko za część kosztów jej budowy. Na upadłości stracą udziałowcy, w tym m.in. Węglozbyt.
Towarzystwo Silesia, powstałe w roku 2000, miało zajmować się ratowaniem polskiego hutnictwa, na ten cel otrzymało ze skarbu państwa akcje państwowych firm warte ponad 500 mln złotych. Zamiast ratowaniem hut (w tym i Walcowni Rur Jedność) TF Silesia zajmowało się przekrętami, czym zainteresowała się m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Niewątpliwe przekręty kręcone były oczywiście także w WRJ, głównym zadaniem kolejnych zarządów tej firmy nie było budowanie walcowni lecz ładowanie pieniędzy do własnej kieszeni. Rzadko się zdarza, żeby w Polsce trafiały do sądu sprawy za wykroczenia gospodarcze, a tak właśnie stało się w przypadku byłych członków zarządu WRJ.
Sprawa upadłości WRJ jest jednym z elementów obciążających działalność Węglozbytu. Niedawno w tej firmie zmienił się zarząd, zdaniem nowych władz firmy poprzedni zarząd dopuszczał się niemałych kłamstw księgowych - wykazywał zysk, gdy tymczasem firma przynosiła ogromne straty, sięgające dziesiątek milionów złotych. Ministerstwo Skarbu szykuje się do sprawdzenia dokumentacji Węglozbytu i sprawdzenia tego, jak doszło do tych nieprawidłowości.
W przypadku Węglozbytu i WRJ po raz kolejny widać nieumiejętność rządu nadzorowania firm państwowych. Trudno uwierzyć, że niedostrzeganie przez rządowych urzędników przekrętów i afer to "zwykłe" zaniedbanie, bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, że ta ślepota jest celowa i ktoś czerpie z niej niemałe korzyści.