Do prasy dochodzą pierwsze sygnały malejących wpływów Mariana Krzaklewskiego w Solidarności.
Były generalissimus, który uwielbiał kolekcjonować dla siebie dziesiątki stanowisk i funkcji, po przegranych wyborach wewnątrz związku, został nadal w jego władzach, zachował także różne przywileje, w tym mieszkanie.
Teraz jednak okazuje się, że ktoś usiłuje sprzątać po nim przynajmniej niektóre brudy. Wyszło na przykład na jaw, że Komisja Krajowa "S" za kadencji Krzaklewskiego wyłożyła 10 milionów nowych złotych na budowę krytego basenu. Rozumiemy, że basen to w sumie ważna sprawa dla działaczy Solidarności. Średnia nadwaga wśród członków władz tego związku zbliża się już do norm obowiązujących w episkopacie. Z basenem był jednak taki problem że kosztował on przynajmniej o 3.5 miliona za dużo.
W efekcie więc teraz nowe władze chcą dziś zatrudniać prokuraturę, aby ta wyjaśniała przekręty starej władzy.
Jak to się skończy - nie wiadomo. Obawiamy się jednak, że jeśli prokuratorzy na serio będą wyjaśniać sprawę, paru ludzi będzie na jakiś czas pozbawionych dostępu do basenu. Zostanie im tylko ciepły prysznic raz w tygodniu.