Protest pracowników Telekomunikacji Polskiej
Pracownicy Telekomunikacji Polskiej S.A. w piątek 28 stycznia protestowali pod Ambasadą Francuską w Warszawie.
Demonstrację zorganizowało kilka związków zawodowych, w tym WZZ ,,Sierpień 80". Do takiej akcji popchnęła związkowców ostatnie decyzje firmy, która ogłosiła niespodziewanie zamiar zwolnienia z pracy w tym roku około czterech tysięcy osób. Taka zapowiedź oznacza złamanie wcześniejszych ustaleń ze związkami zawodowymi.
Telekomunikacja Polska, pozostająca w faktycznym władaniu France Telecom - państwowego operatora telefonicznego we Francji - obecnie coraz traktowana jest jak "dojna krowa" zagranicznego inwestora. Francuzi, po przejęciu firmy, najpierw przestali zaopatrywać się u polskich dostawców, kupując - jak twierdzą pracownicy TP - dużo droższe np. przewody czy gniazdka telefoniczne u francuskich kooperantów. Stało się to przekleństwem dla pracowników, gdyż importowane materiały są często beznadziejnej jakości, przez co wzrosła liczba awarii.
Później okazało się, że TP SA płaci coraz większe obciążenia na rzecz francuskiego właściciela. Są one ukryte np. pod astronomicznie wysoką opłatą za prawo do używania logo France Telecom (nawet klienci firmy nie wiedzą jednak, jak wygląda to logo), czy nieproporcjonalnie wysokimi opłatami za "usługi doradcze", które na rzecz TP SA wykonują Francuzi.
Związkowcy wytykają także władzom TP SA nie dotrzymywanie zobowiązań, jakie FT podjął przy prywatyzacji i ciągłe obciążanie polskiego operatora długami, które France Telecom narobił we własnym kraju.
Gdy zarządowi TP SA uda się zrealizować plany zwolnień, zatrudnienie w firmie zmniejszy się o 13-procent. Nie godzą się jednak na to związki zawodowe, które rozpoczynają procedurę sporu zbiorowego. W najbliższym tygodniu wśród pracowników firmy przeprowadzone zostanie referendum strajkowe. Jeśli władze firmy nie zmienią podejścia do pracowników, dalszym krokiem będzie oczywiście strajk, którego można spodziewać się za kilka tygodni.