Płacz nad rozlanym mlekiem dochodzi z biur działaczy NSZZ "Solidarność".
Oto działacze "Solidarności" obudzili się z głębokiego zimowego snu. Tu i ówdzie przystąpili do zbierania podpisów pod inicjatywą ustawodawczą, w sprawie emerytur pomostowych. Można by powiedzieć, że w ten sposób naprawiają to, co sami zepsuli. To przecież NSZZ "Solidarność" w latach 1998-2001, knując do spółki z własnym ministrem Komołowskim oraz własnym AWS " owskim rządem, pozbawiła ogromną rzeszę ludzi, prawa do wcześniejszych emerytur. W tej grupie są również górnicy, choć nie tylko. AWS i "Solidarność" - z wiodącą rolą Mariana Krzaklewskiego - odebrali 1.8 miliona ludzi, prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury dla pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, na dotychczasowych zasadach wygasa z dniem 31 grudnia 2006 roku. Po tym czasie w świetle obowiązujących przepisów jest czarna dziura, czyli nie ma nic. Nie ma żadnych uregulowań.
Obowiązują ogólne zasady, czyli wszyscy musieliby pracować - mężczyźni do 65 lat, zaś kobiety do 60 lat, bez względu na to, gdzie są zatrudnieni.
To spadek po rządach "Solidarności" i liberalnej prawicy, która znowu idzie do władzy. Problem dotyczy ogromnej rzeszy ludzi, którzy dotychczas z racji rodzaju lub charakteru wykonywanej pracy, mieli prawo do wcześniejszej emerytury. "Solidarność" im to prawo odebrała.
Dziś usiłuje mamić ludzi zbieraniem podpisów pod inicjatywą ustawodawczą w tej sprawie. Działanie to jest cokolwiek spóźnione i w wydaniu "Solidarności" może okazać się nieskuteczne. Przecież to "Solidarność" i jej wybitni "eksperci" doprowadzili do obecnej sytuacji, a kto mądry powierza do naprawienia rzecz "fachowcowi", który już raz pokazał, że potrafi ją tylko zepsuć.
Przy okazji przestrzegamy wszystkich tych, którzy tak entuzjastycznie podchodzą do rządów w Polsce nowej ultraliberalnej koalicji PO PiS. Zapytajcie, jakie jest zdanie tych prawicowych formacji politycznych, na temat utrzymania dla milionów ludzi prawa do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.
Przecież dla wielu z tych politycznych liberałów, prawo górnika, czy hutnika do wcześniejszej emerytury, to PRL -owski relikt z zamierzchłej przeszłości, który jako "przywilej" powinien mu być odebrany. Do tej pory liberalne środowiska PO i PiS stały na stanowisku, że nie ma co utrzymywać szczególnego prawa dla grup zawodowych zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze i wszyscy powinni pracować do 65 " mężczyźni lub 60 " kobiety - roku życia. Co najwyżej godzono się na to, aby górnik po 25 latach pracy na dole, mógł sobie dorobić do 65 lat gdzie indziej.
I takie stanowisko liberałów traktowane było jako ustępstwo, bo stoją oni na stanowisku, że nie ma powodu, by utrzymywać jakieś szczególne "przywileje" w postaci prawa do wcześniejszej emerytury.
Warto się nad tym zastanowić już dziś, bo być może niedługo kolejny rząd podejmował będzie w tych sprawach decyzje, a kolejny parlament będzie je głosował. Może się okazać, że kolejny raz, w przysłowiowy sposób ogromna rzesza ludzi, którzy stracą swoje uprawnienie, trafi z "deszczu pod rynnę". Warto o tym pamiętać, również dlatego, że zbierająca w tej sprawie podpisy "Solidarność" jest dokładnie tą samą "Solidarnością", która nie tak dawno prawo do wcześniejszych emerytur ludziom odebrała.
Z jednej strony ,,S" usiłuje mamić ludzi, ratując swój upadający autorytet zbieraniem podpisów, z drugiej natomiast, podpisuje polityczne umowy z tymi formacjami politycznymi, które nie kryją swych antypracowniczych i liberalnych poglądów, jak PO i PiS.
Wielu z tych, którzy dziś tworzą PO i PiS, to wczorajsze zaplecze polityczne rządu AWS. Ba, nie tylko zaplecze ale nawet wprost, wysokiej rangi urzędnicy, tamtejszego AWS -owskiego rządu, który odbierał ludziom prawo do wcześniejszych emerytur.
Wystarczy tylko wspomnieć, że premier Jerzy Buzek, którego rząd zabrał prawo do wcześniejszych emerytur, to obecnie eurodeputowany Platformy Obywatelskiej.
Ci sami ludzie, przebrani w inne szatki, mają więc już wkrótce dokończyć dzieła rozpoczętego przez AWS i "Solidarność".
Warto o tym pamiętać, bo inicjatywa "Solidarności" przypomina sytuację, kiedy to "diabeł ubiera się w ornat i ogonem na mszę dzwoni".
Poza tym inicjatywa ta jest po prostu spóźniona. W Sejmie leży już projekt ustawy, która utrzymuje obecny stan, do końca 2011 roku. Oznacza to, że uprawnienie do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę na dotychczasowych zasadach zachowane zostanie bez zmian, do końca 2011 roku. Aby taki projekt wnieść wystarczą podpisy 15 posłów. Projekt taki już został wniesiony.
Po co więc "Solidarność" miesza ludziom w głowach, opowiadając o konieczności zebrania 130 czy 150 tysięcy podpisów, skoro po pierwsze projekt leży w sejmie, a po drugie o wiele łatwiej i prościej byłoby, gdyby solidaruchy, zwróciły się do swoich obecnych politycznych sojuszników z PiS i PO, aby ich 15 posłów podpisało się pod projektem ustawy "zachowującym prawo do wcześniejszych emerytur".
Tylu posłów PiS i PO chyba nadal ma. Sprawozdawcą tego projektu mogłaby być Zyta Gilowska - też były członek NSZZ ,,Solidarność".
Ani PiS, ani PO jednak takiej inicjatywy nie podejmą, bo wszyscy doskonale wiedzą, włącznie z zawierającą z tymi partiami sojusze "Solidarnością", że Kaczyńskim czy Rokitom, nie chodzi wcale o to, aby ludziom coś dać, lecz wyłącznie o to, aby coś im obiecać. Byle wybrali ich ponownie do parlamentu.