Przedruk za ,,Polityka", nr 47/2004
Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe wyrosły na idei samopomocy, dziś oplata je potężny układ polityczno-biznesowo-rodzinny
Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, czyli SKOK, po cichu wyrosły na jedną z większych i zasobniejszych instytucji finansowych. Mają ponad milion członków, sieć placówek większą niż PKO BP i jeszcze potężniejszą sieć powiązań, dzięki której udaje się przeforsować w parlamencie kolejne korzystne ustawy. Układ polityczno-biznesowo-rodzinny, jaki oplata SKOK, jest imponujący. A wszystko to za parawanem idei tanich sąsiedzkich kredytów. W sumie przykład kapitalizmu politycznego " godny przestudiowania.
W Sejmie przedwyborcza gorączka. Posłowie na gwałt poszukują pomysłów, które przysporzą im nowych wyborców. Jednym z wabików Prawa i Sprawiedliwości ma być ustawa o zwalczaniu lichwy (wprowadzająca limit oprocentowania kredytów konsumenckich) oraz ustawa o upadłości osób fizycznych. Zgodnie z nią każdy, kto stanie się niewypłacalny, będzie mógł ogłosić bankructwo (dotąd był to przywilej osób prawnych: spółek, przedsiębiorstw państwowych). Od momentu ogłoszenia plajty instytucje, którym bankrut jest winny pieniądze, nie będą mogły naliczać mu karnych odsetek, wstrzymane zostaną także egzekucje i dłużnik będzie stopniowo spłacał wierzycieli.
W czasie prac nad projektami PiS z sejmowej trybuny padają typowe dla przedwyborczego okresu deklaracje: o konieczności obrony najuboższych przed wyzyskiem "obcych" instytucji finansowych, o chęci niesienia pomocy tysiącom polskich rodzin stojących u progu bankructwa. Pracującym nad ustawami w podkomisjach i komisjach nikt nie patrzy na ręce, bo też nikt nie spodziewa się, że przepisy dotyczące ludzi, którzy nie mają grosza przy duszy, mogą być przedmiotem zainteresowania lobbystów. A jednak są. [...]
Podczas prac nad ustawą klub PiS reprezentuje poseł Przemysław Gosiewski. Okazuje się, że także on był niegdyś związany z Kasami. W latach 1993"1995 pracował jako specjalista w biurze pełnomocnika zarządu Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która powstała, by promować system SKOK w Polsce. Pełnomocnikiem zarządu Fundacji była ówczesna żona Gosiewskiego " Małgorzata, do ubiegłego roku dyrektor Biura Klubu Parlamentarnego PiS. " Prowadziłem wtedy aktywną działalność społeczną. Byłem sekretarzem Porozumienia Centrum. Musiałem się gdzieś zatrudnić, żeby żona nie mówiła, że mnie utrzymuje " tłumaczy Gosiewski. Później współpracował z Krajową SKOK. Jak twierdzi, opracowywał dla niej ekspertyzy prawne.
Gosiewski zawdzięcza Kasom także swój sukces wyborczy. W 2001 r. SKOK im. Stefczyka pożyczyła mu 30 tys. zł na kampanię wyborczą i osobiste wydatki. Miał spłacać pożyczkę w ponadtysiączłotowych ratach " a zarabiał wówczas około tysiąca złotych miesięcznie. [...]
Lichwie - nie
Zacznijmy od projektu ustawy o zwalczaniu lichwy (oficjalnie: ustawa o kredycie konsumenckim). Propozycje wprowadzenia limitów oprocentowania kredytów (18,4 proc. rocznie) i odsetek karnych za ich nieterminowe spłacanie (36,8 proc. rocznie) oprotestowały komercyjne banki, NBP, nawet Federacja Konsumentów. Twierdzą, że jest sprzeczna z zasadą wolnej konkurencji, że uderzy w najuboższych klientów, nazywanych przez banki klientami wysokiego ryzyka " bo jeśli banki będą miały im dać kredyt na niski procent, to po prostu nie dadzą go wcale.
Tylko SKOK wyraża poparcie dla projektu [...] " Według projektu limit oprocentowania nie dotyczy pożyczek do 500 zł. Czyli jednego z głównych produktów SKOK.
Faktycznie: najpopularniejszymi pożyczkami udzielanymi przez Kasy są tzw. chwilówki (na tydzień " do miesiąca), w większości SKOK ich maksymalna wysokość to właśnie 500 zł. Realne oprocentowanie chwilówek w przeliczeniu rocznym sięga w niektórych kasach 270 proc., zgodnie z projektem ustawy będzie mogło takie pozostać. [...]
Także w projekcie ustawy o upadłości konsumenckiej zostały ukryte zapisy, które mogą w przyszłości przynieść profity Kasom i związanym z nimi organizacjom.
Ogromną rolę w postępowaniu upadłościowym odgrywać mają ośrodki doradztwa finansowego, tzw. odeefy. Będą one pomagać dłużnikom w zgromadzeniu i opracowaniu dokumentów, na podstawie których Konsumenckie Kolegia Orzekające zadecydują, czy ogłosić upadłość danej osoby. Za przygotowanie dokumentacji odeefy będą pobierały od każdego 500 zł. Jeśli zostanie uznany za upadłego, będzie musiał dodatkowo wpłacić na konto ośrodka zaliczkę na pokrycie kosztów dalszego postępowania w wysokości 3 proc. swoich długów. Może to być znacząca suma.
Przewiduje się, że ośrodki doradztwa powstaną w każdym powiecie. Prowadzić je mają organizacje pozarządowe doświadczone w doradztwie finansowym. Jednak w Polsce takich organizacji jest zaledwie kilka i zwykle działają na niewielką skalę. Kto zatem udzieli pomocy bankrutom?
Jak wynika z rocznego sprawozdania Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej (przypomnijmy: stowarzyszenie związane ze SKOK, którego dyrektorem jest były poseł Bogusław Kaczmarek), jego działacze pisząc projekt ustawy o upadłości, opracowywali równocześnie projekt utworzenia sieci ośrodków doradztwa opartej na strukturze SKOK (96 regionalnych Kas i 1400 punktów obsługi klienta). Stowarzyszenie prowadzi już trzy takie ośrodki. Ma więc wymagane ustawą doświadczenie. Najprawdopodobniej to właśnie jemu zostanie powierzona pomoc bankrutom. A jest się o co bić: wnioskodawcy ustawy przewidują, że w pierwszych latach jej obowiązywania bankructwo ogłaszać będzie około 300 tys. osób rocznie.
American dream
Pomysłodawcą utworzenia w Polsce Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych był Grzegorz Bierecki " w latach 80. działacz opozycyjny, na początku lat 90. dyrektor Komisji Krajowej NSZZ Solidarność [...]
Związkowcom pomysł się spodobał. W 1992 r. Solidarność wprowadziła do ustawy o związkach zawodowych zapis, że obok kas zapomogowo-pożyczkowych w zakładach pracy mogą powstawać spółdzielcze kasy oszczędnościowo-rozliczeniowe. Pierwsze SKOK powstały w Elektrociepłowni w Gdańsku, Elektrowni Kozienice, Hucie Katowice. Ich założycielami byli najczęściej działacze Solidarności. Wielu z nich do dzisiaj zasiada we władzach Kas.
W 1992 r. za namową Biereckiego kilka istniejących wówczas Kas przystąpiło do Krajowej SKOK. Według Biereckiego miała ona nadzorować Kasy i gwarantować ich bezpieczeństwo. Były działacz Solidarności twierdzi, że Bierecki po prostu nie chciał stracić kontroli nad systemem, którego czuł się ojcem. To on został prezesem Krajowej SKOK, a członkami zarządu jego najbliżsi współpracownicy: Lech Lamenta i Wiktor Kamiński. Przyjęta przez Sejm w 1995 r. ustawa o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych wprowadziła obowiązek przynależności wszystkich Kas (nazwijmy je szeregowymi) do Krajowej SKOK. Bierecki, Lamenta i Kamiński zyskali pewność, że poza ich kontrolą nie będzie już działała żadna Kasa, że nie powstanie żadna konkurencyjna struktura SKOK. Przy wsparciu brata Grzegorza Biereckiego " Jarosława i wspomnianego już Adama Jedlińskiego rządzą Kasami do dziś. Podwładni nazywają ich "Wielką Piątką".
Przymusowo
stowarzyszeni
[...] W 1997 r. członkowie zarządu Krajowej SKOK założyli Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej. Pełniąc równocześnie funkcje w radzie nadzorczej największej Kasy " SKOK im. F. Stefczyka (357 tys. członków) " zadecydowali, że ci, którzy chcą zostać jej członkami, muszą zapisywać się do SKEF i opłacić 4 zł rocznej składki. Potem współpracę ze Stowarzyszeniem nawiązało kilka innych SKOK. Dziś jest największą organizacją współpracującą z Kasami.
Pracownicy SKOK nazywają je Stowarzyszeniem Żon, bo w jego zarządzie zasiadają małżonki: Lecha Lamenty " Danuta Tobolska-Lamenta (prezes), Grzegorza Biereckiego " Marzena (wiceprezes), Jarosława Biereckiego " Alicja (sekretarz) i Wiktora Kamińskiego " Danuta (skarbnik).
Grzegorz Bierecki pytany, skąd w SKEF wzięła się jego żona i żony jego najbliższych współpracowników, odpowiada poirytowany: " A kto zakłada stowarzyszenia? Ludzie, którzy się znają i mają do siebie zaufanie, tak? Jedynym mężczyzną w zarządzie jest były poseł Kaczmarek. Pełni on również funkcję dyrektora SKEF (de facto nim rządzi). [...]
System klanowy
Zgodnie z ustawą o SKOK Kasy miały zajmować się wyłącznie gromadzeniem oszczędności swoich członków, udzielaniem im pożyczek i pośrednictwem w zawieraniu umów ubezpieczeniowych. Lokaty miały być oprocentowane jak najwyżej, a pożyczki " jak najniżej. Żeby to osiągnąć, wprowadzono zasadę minimalnych kosztów funkcjonowania Kas. Zarządy i rady nadzorcze Kas miały więc zgodnie z ustawą pracować społecznie.
Ale ustawa zostawiła Kasom kilka furtek. Zapisano w niej, że "statut Kasy może przewidywać wynagrodzenie członków zarządu". A skoro tak, to oczywiście przewiduje: wynagrodzenia członków zarządu Kasy Krajowej SKOK są porównywalne z wynagrodzeniami w bankach komercyjnych (średnio kilkaset tysięcy złotych), a członków zarządów "szeregowych" Kas " z wynagrodzeniami dyrektorów oddziałów banków (kilkadziesiąt tysięcy złotych).
Kolejna furtka: Kasa Krajowa może tworzyć spółki, a tych już przepisy o działalności non profit i najniższych kosztach funkcjonowania nie dotyczą. Wokół Kasy Krajowej powstał więc skomplikowany system spółek, towarzystw i fundacji powiązanych ze sobą kapitałowo i personalnie. Część z nich pełni funkcje usługowe dla kas: zajmuje się ich komputeryzacją, prowadzi szkolenia pracowników. Inne prowadzą własne szkoły, a nawet hotel i restaurację, wynajmują powierzchnie biurowe. Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych jest na przykład właścicielem nowoczesnego biurowca w Sopocie, w którym mieści się centrala SKOK. Zgodnie z zasadą najniższych kosztów placówki SKOK powinny wprawdzie być skromne, ale budynków Fundacji to ograniczenie już nie dotyczy.
Władzę w związanych z Kasami podmiotach sprawuje de facto Wielka Piątka SKOK: Grzegorz Bierecki, jego brat Jarosław, Lech Lamenta, Wiktor Kamiński i Adam Jedliński oraz ich rodziny. Każdy z Wielkiej Piątki zasiada w radach nadzorczych co najmniej kilku należących do systemu SKOK spółek. W każdej dostają po kilka tysięcy złotych wynagrodzenia. " W banku taka sytuacja byłaby niewyobrażalna. U nas wszystko musi być przejrzyste. Nie możemy zakładać żadnych spółek-córek " mówi Eugeniusz Laszkiewicz z Krajowego Związku Banków Spółdzielczych.
Przykład idzie
z góry
W szeregowych SKOK też zaczynają rządzić klany. W SKOK Wesoła przewodniczącym rady nadzorczej jest Adam Byzdra, niegdyś przewodniczący Regionalnej Sekcji Górnictwa Kamiennego Solidarności w Katowicach. Byzdra jest także członkiem rady nadzorczej Krajowej SKOK, doskonale więc orientuje się w powiązaniach "na górze". W Kasach pracują jego dwaj synowie: Radosław Byzdra jest kierownikiem oddziału SKOK Wesoła w Tychach, a Przemysław dyrektorem generalnym w oddziale w Mysłowicach. [...]
Układ polityczno-biznesowy
W sierpniu br. w wywiadzie dla radia TOK FM Lech Kaczyński mówił o układzie polityczno-biznesowym, który rządzi w Polsce i ogranicza możliwości rozwoju przedsiębiorczości: "Istotą gospodarki wolnorynkowej jest konkurencja. W ramach tego układu nie jest istotne, kto jest lepszy na rynku w sensie konkurencji, tylko kto ma dostęp do władzy".
Kasy miały dostęp do władzy. Przychylni im politycy dali Kasom przywileje, dzięki którym rozwinęły się w niesłychanym tempie. Coraz bliżej im do banków. Równocześnie chcą zachować przywileje dane im wówczas, kiedy były małymi, kulejącymi organizacjami. Znów potrzebują do tego polityków. Zaprzyjaźniają się z nimi, obłaskawiają ich, rozdają funkcje, wspomagają gotówką przed wyborami (pożyczały pieniądze prawicowym kandydatom do Sejmu, a gdy Marian Krzaklewski kandydował na prezydenta, sponsorowały jego kampanię wyborczą). Czy to wystarczy, by uzyskać kolejne przywileje?
Lech Kaczyński przekonuje, że jedynym sposobem na układ polityczno-biznesowy jest jego ujawnienie. Zobaczymy.
[skróty redakcji KZ]