Sejm 16 lipca uchwalił nowe zasady wypłacenia rent i emerytur - dla większości emerytów i rencistów nowe zasady są gorsze od tych, które obowiązywały do tej pory. Kosztem emerytów Jerzy Hausner ratuje budżet państwa.
Według zasad przyjętych przez Sejm, emerytury i renty będą podwyższane jedynie wtedy, kiedy inflacja przekroczy 5 proc. W ostatnich tygodniach inflacja wzrosła i w skali ostatnich 12 miesięcy osiągnęła poziom 4,4 proc. Rada Polityki Pieniężnej, która dba o niski poziom inflacji, założyła na ten rok, że jej wzrost wyniesie od. 1,5 do 3,5 proc. Zgodnie z przyjętą ustawą podwyżki nie będą rzadsze niż raz na dwa lata, ale wysokość tych podwyżek może być bardzo mała.
Inną znaczącą zmianą dla emerytów przegłosowaną w Sejmie jest likwidacja tzw. starego portfela. Stary portfel, to grupa emerytów, którzy dostają emeryturę obliczoną w oparciu o zmniejszoną tzw. kwotę bazową. Zamiast brać 100 proc. kwoty bazowej, jak to jest obecnie, przy obliczaniu emerytur dla starego portfela, bierze się pod uwagę zaledwie 93 proc. kwoty bazowej. O te kilka procent emeryci są stratni.
Z likwidacji starego portfela, a co za tym idzie podwyżki dla tej części emerytów, która otrzymywała w ten sposób swoje świadczenia, należy się oczywiście cieszyć. Problem w tym, że dla sporej części emerytów podwyżki te będą dopiero za kilka lat. Rząd, a dokładniej minister gospodarki Jerzy Hausner, zadbał o to, żeby emerytom ze starego portfela w głowie się nie poprzewracało ze szczęścia - czyli podwyżek. Wymyślił więc, że podwyżki będą przyznawane stopniowo. W roku 2005 rozpoczną się podwyżki ale tylko dla tych emerytów ze starego portfela, którzy ukończyli 75 lat. Podwyżki dla reszty zaczną się w roku 2007, a zakończą się dopiero w roku 2010 - wtedy kwota bazowa stosowana dla obliczania wysokości emerytury wyniesie dla wszystkich emerytów 100 proc. Wiadomo, że wielu emerytów nie dożyje momentu w którym zaczęła by mu przysługiwać emerytura w pełnej wysokości. Stary portfel stworzono, żeby załatać dziurę w budżecie państwa. Likwidując stary portfel powinno się go zlikwidować od razu, a nie rozkładać procesu likwidacji na raty na kilka lat, wiedząc, że nie wszyscy emeryci, dożyją do swoich podwyżek.
W łącznej liczbie emerytów i rencistów więcej jest tych, którzy otrzymują "normalne" świadczenia od tych ze starego portfela. Zmieniając ogólne zasady przyznawania rent i emerytur w ten sposób, jak to chciał Jerzy Hausner, budżet państwa przyoszczędzi kilkanaście miliardów złotych w ciągu kilku lat. Już w przyszłym roku wskutek zmian przegłosowanych 16 lipca w Sejmie budżet państwa zaoszczędzi ok. 4 miliardów złotych, w roku 2006 oszczędności wyniosą 1,2 miliarda, w 2007 ok. 3,7 miliarda, w 2008 ok. 1,4, w 2009 oszczędności wyniosą aż 4,4 mld, a w roku 2010 ok. 3 mld. Łącznie wskutek oszczędności na rentach i emeryturach do roku 2010 budżet państwa zaoszczędzi około 16,6 miliarda złotych. Jak powszechnie wiadomo, emeryci i renciści to ,,najbogatsza" część polskiego społeczeństwa, bezwstydnie prowadząca hedonistyczny i konsumpcyjny tryb życia. Dlatego, żeby emerytom od tego ich dobrobytu w głowach się nie poprzewracało, trzeba ich sprowadzić na ziemię, ukrócić pasożytniczy tryb życia i zaoszczędzić na emeryturach i rentach kilkanaście miliardów złotych.
Te pomysły autorstwa Jerzego Hausnera poparła dosyć nieoczekiwana koalicja - SLD, UP, SdPl oraz Platforma Obywatelska. Przedstawiciele PO często krytykowali Jerzego Hausnera za to, że jego plan cięć w wydatkach społecznych jest zbyt mało radykalny i domagali się większych cięć. We wszystkich sondażach badań opinii publicznej PO ma znaczącą przewagę nad pozostałymi partiami, ma więc duże szanse na wygranie najbliższych wyborów parlamentarnych. Politycy PO od dawna zapowiadają konieczność oszczędności w wydatkach z budżetu państwa. Wiadomo jak te oszczędności chcą osiągnąć - np. dzięki zmniejszeniu rent i emerytur. Platforma, jeżeli wygra, nie tylko będzie realizowała wszystkie założenia planu Hausnera, ale dołoży także swoje pomysły na oszczędności, które dotkną najuboższych.
Po przegłosowaniu w Sejmie oszczędności na emerytach i rencistach Jerzy Hausner i wszyscy ci, którzy głosowali za jego pomysłem przekonywali, że stało się to dla dobra Polski a nawet dla dobra samych emerytów. Trochę dziwne, że Jerzy Hausner szuka oszczędności tylko w wśród najbiedniejszych grup polskiego społeczeństwa - emerytach i rencistach, powoli dobiera się także do rolników i pracujących kobiet. Hausnerowi i jego zwolennikom jakoś nie przyszło do głowy, żeby budżetowe oszczędności zacząć od siebie, albo od tych, którzy zarabiają najwięcej, a więc mogą się trochę z resztą podzielić. Skoro dla dobra budżetu mogą stracić emeryci i renciści, to najlepiej zarabiający także co nieco mogliby się dołożyć. Hausner nie wpadł jakoś na pomysł, żeby zracjonalizować działanie administracji publicznej - uproszczenie zasad jej działania z pewnością przyniosłoby duże oszczędności. Zamiast tego Hausner wolał zabrać tym, którzy i tak już mało mają, dobrze wiedział, że emeryci i renciści nie będą protestować przeciwko pogorszeniu zasad przyznawania rent i emerytur. Nawet gdyby protestowali, to zawsze można ich przedstawić jako dinozaurów PRLu, chcących osłabić naszą wspaniale się rozwijającą gospodarkę wolnorynkową.