Ministerstwo Skarbu przygotowało nowelizację kodeksu spółek handlowych, dającą skarbowi państwa prawo do decydującego głosu w sprywatyzowanych przedsiębiorstwach, które zostaną uznane za strategiczne.
Według projektu nowelizacji minister skarbu miałby 14 dni na podjęcie decyzji akceptującej lub wetującej decyzję zarządu firmy. Nawet w tych przedsiębiorstwach, gdzie skarb państwa posiada mniejszościowe udziały, ministerstwo skarbu miałoby mieć swoich dwóch przedstawicieli w zarządach tych firm. Mogliby oni blokować niektóre ważne decyzje np. podział firmy lub jej połączenie z inną, wyprzedaż części majątku. Wszystkie decyzje Ministerstwa Skarbu blokujące działania zarządów firm musiałyby być dokładnie uzasadnione i podlegałyby ocenie sądu.
Wszystkie przedsiębiorstwa, w których skarb państwa miałby mieć uprzywilejowaną pozycję mają być wymienione w nowelizacji. Wiadomo, że chodzi przede wszystkim o firmy z szeroko rozumianego sektora energetycznego: PKN Orlen (dawno już sprywatyzowany), Grupa Lotos (jej głównym składnikiem jest rafineria w Gdańsku), szykowane do prywatyzacji Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, Południowy Koncern Energetyczny oraz grupa elektrowni i kopalń węgla brunatnego Bełchatów Opole Turów. Podobne zasady miałyby obowiązywać w Kombinacie Górniczo-Hutniczym Miedzi Polska Miedź, banku PKO BP oraz PZU.
Ministerstwo Skarbu Państwa bojąc się, że takie pomysły mogą być niezgodne z przepisami Unii Europejskiej, chce wzorować się na rozwiązaniach belgijskich. Belgia wprowadziła podobne zasady i udało jej się te zasady obronić w sporze z centralą Unii.
Poprzez chęć wprowadzenia zasady weta dla decyzji zarządów sprywatyzowanych firm uznanych za strategiczne, Ministerstwo Skarbu Państwa przyznało się do porażki prywatyzacji.
Prywatyzacja była postrzegana jako rzecz niezbędna, bez której polska gospodarka nie może się rozwijać. W prywatyzacyjnym zapędzie w naszym kraju sprzedano wiele dobrych, dochodowych firm, jak PKN Orlen, Telekomunikację Polską, KGHM Polska Miedź, prawie wszystkie banki. Do prywatyzacji przeznaczone są kolejne strategiczne przedsiębiorstwa - bank PKO BP, PGNIG, PKE, BOT, spółki kolejowe. Po dokonaniu tych prywatyzacji skarbowi państwa pozostaną jedynie niewielkie spółeczki lub mniejszościowe pakiety akcji w dużych spółkach, które nie będą pozwalały na podejmowanie żadnych decyzji. Niedawno na przykładzie PKN Orlen było widać niemoc przedstawicieli skarbu państwa. Przyjęcie zasady o prawie weta w spółkach uznanych za strategiczne jest próbą przynajmniej częściowego odzyskania kontroli przez skarb państwa w sprywatyzowanych firmach.
W przeszłości po zaniżonych cenach sprzedawano państwowe firmy, starając się wcisnąć je każdemu, kto tylko się nawinął. To miało podobno pomóc w rozwoju kapitalizmu w Polsce. Jak ta budowa wyszła widać dzisiaj doskonale - bezrobocie mamy najwyższe w Unii Europejskiej, a korzyści ze wzrostu gospodarczego, o którym tyle się głośno mówi, osiągają tylko nieliczni.
Jedynym powodem prywatyzacji była chęć załatania dziury budżetowej - ważne było, żeby tylko jak najwięcej przedsiębiorstw sprzedać. W ten sposób oddano kontrolę nad wieloma strategicznymi przedsiębiorstwami. Tę błędną politykę rząd chce nadal kontynuować. Jeszcze w tym roku ma być sprzedany pakiet akcji banku PKO BP, wiele prywatyzacji jest planowanych na przyszły rok, m.in. PGNiG, PKE, BOT.
Znaczenie wielu przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży energetycznej, czy surowcowej, jest widoczne w czasach niepokojów i kryzysów. Taki właśnie okres mamy w tej chwili, kiedy z wielu powodów rosną ceny surowców energetycznych: ropy, gazu, węgla. Każdy z nas te podwyżki odczuwa, tankując benzynę lub płacąc wyższy rachunek za energię elektryczną, lub gaz. W Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych do bezpieczeństwa energetycznego i niezależności energetycznej przywiązuje się ogromną wagę. W Polsce planuje się wyprzedaż przedsiębiorstw z sektora energetycznego. Tak samo jest z sektorem bankowym. Żeby państwo mogło prowadzić cywilizowaną i racjonalną politykę gospodarczą, musi mieć takie narzędzie jak banki. W Polsce skarb państwa takiego narzędzia miał już nie będzie.