Zaciskanie pasa na szyi
Przedruk za ,,Nie", nr 29/2004

Jeśli przyjąć, że jednym z kryteriów oceny skutków tzw. transformacji ustrojowej powinno być zmniejszanie nierówności oraz ograniczanie liczby ludzi żyjących w biedzie, to nasuwa się nieodparty wniosek: zachwyty nad dokonaniami ostatnich 15 lat są nieuprawnione! Nierówności społeczne powiększyły się, a liczba ludzi żyjących biednie zastraszająco rośnie. Rzućmy okiem na dwa diagramy oparte na oficjalnych statystykach GUS oraz wskaźnikach opracowanych przez państwowy Instytut Pracy i Spraw Socjalnych.

Wykres 1 pokazuje, jak w ostatnich latach kształtował się procentowy wskaźnik osób żyjących poniżej minimum socjalnego, czyli bytujących na bardzo skromnym poziomie. W III Rzeczypospolitej ledwie wiąże koniec końcem ok. 22,5 miliona Polaków. Wykres 2 obrazuje stan budzący grozę. Informuje, że w Najjaśniejszej aż 11,7 proc. ludzi - czyli 4,5 miliona (!) - żyje w nędzy. Ci ludzie spełniają ustawowe kryteria kwalifikujące ich do ubiegania się o socjalną pomoc państwa. Minimum egzystencji ustalane przez państwowy Instytut Pracy i Spraw Socjalnych uwzględnia jedynie te minimalne potrzeby, których zaspokojenie nie może być odłożone w czasie, a konsumpcja niższa od założonego poziomu prowadzi do biologicznego wyniszczenia - innymi słowy do śmierci na raty.

Od 1996 r. 2,2 razy powiększyła się grupa osób żyjących poniżej ustawowej granicy ubóstwa! (W 2003 r. minimum egzystencji wynosiło 355 zł dla osoby samotnej, a 907 zł dla 3-osobowej rodziny).

IPiSS opracowuje również tzw. minimum socjalne. Ma ono w założeniu gwarantować zaspokojenie potrzeb biologicznych i społecznych na poziomie uznanym za niezbędny w państwie cywilizowanym. Minimum socjalne wynosiło w końcu 2003 r. 789 zł dla osoby samotnej i 1806,7 zł dla 3-osobowej rodziny. W tym roku płaca minimalna wynosi 824 zł brutto, co oznacza 602 zł "na rękę". Proponowana przez rząd na przyszły rok wysokość płacy minimalnej nie ma żadnego związku z wyliczonym przez IPiSS minimum socjalnym! Wicepremier Hausner i minister Andrzej Raczko chcieliby, aby w przyszłym roku w Polsce płaca minimalna wzrosła jedynie o 2,8 proc., czyli o prognozowany wskaźnik inflacji, i wynosiła 847,10 zł brutto ("na rękę" ok. 618 zł). Oznacza to zerowy realny wzrost minimalnego wynagrodzenia. Płaca w tej wysokości nie pozwala samotnemu człowiekowi utrzymać się na poziomie minimum socjalnego. (Dla porównania w Portugalii płaca minimalna wynosi 406 euro, czyli ok. 2 tys. zł). Wedle zamiarów Hausnera również w sferze budżetowej wzrost wynagrodzeń miałby wynieść jedynie 2,8 proc. l to pomimo że rząd przewiduje znaczny 5-procentowy wzrost produktu krajowego brutto. Innymi słowy, pomimo tego iż gospodarka najprawdopodobniej będzie się rozwijać, to sytuacja płacowa pracujących w budżetówce nie poprawi się. W przedsiębiorstwach ma być nieco lepiej - wynagrodzenia mają wzrosnąć o 6,5 proc. W ten sposób Hausner świadomie kreuje dalsze rozwarstwienie dochodów z pracy.

Rząd wydaje się być głuchy na protesty OPZZ zaniepokojonego pogarszającymi się relacjami pomiędzy wynagrodzeniami różnych grup pracowniczych. W Polsce na początku lat 90. grupa osób o najwyższych dochodach miała o 4 do 4,5 razy większe wynagrodzenia od ludzi najniżej uposażonych. Obecnie najlepiej zarabiający mają o 7,5 do 8 razy wyższe pensje od osób mających najmniejsze dochody. Trzeba jednak pamiętać, że nie są to ekstremalne rozpiętości. Skrajnymi byłyby wtedy, gdybyśmy porównali dochody jednego procentu najmniej i jednego procentu najwięcej zarabiających. Wówczas różnica zwiększyłaby się jeszcze bardziej. Okazałoby się bowiem, iż ten jeden procent najbogatszych ma dochody trzydzieści kilka razy wyższe od dochodów jednego procentu najbiedniejszych.

Na poziom życia społeczeństwa decydujący wpływ mają dwa czynniki: wysokość wynagrodzeń ludzi pracujących oraz sytuacja na rynku pracy (liczba osób bezrobotnych). W materiale przesłanym związkom zawodowym do konsultacji wicepremier Hausner i minister Raczko założyli, iż przeciętne zatrudnienie w przedsiębiorstwach wzrośnie w 2005 r. o 1 proc. (tj. o ok. 46 tysięcy osób), w budżetówce natomiast zatrudnienie spadnie o ok. 8 tysięcy osób. Rząd szacuje, że liczba bezrobotnych na koniec 2005 r. może zmniejszyć się do ok. 2,8 miliona osób, a stopa bezrobocia do ok. 17,9 proc. Nie są to liczby napawające optymizmem! Rząd zdaje się patrzeć na bezrobocie jak na jakąś ekonomiczną "liczbę ofiar śmiertelnych" przypadkowo poległych w walce z inflacją i traktuje to zjawisko jako dopust boży.

Zakładana konstrukcja przyszłorocznego budżetu nie daje nadziei ludziom pozostającym bez pracy i skazanym na jałmużnę opieki społecznej i litości najbliższej rodziny. Pomimo że - jak twierdzą analitycy - gospodarka kwitnie, to jednak milionom ludzi w przyszłym roku wcale nie będzie lepiej. Polepszy się jedynie tym, którym już i tak powodzi się nieźle.

HENRYK SCHULZ

Ponadto w numerze


Na "Brzeszczach" wrze!

Hutniczy magik

Zaciskanie pasa na szyi

W sandałach i skarpetkach

Złoty strzał?

WCZEŚNIEJSZA EMERYTURA

Porozumienie w Budryku

Rozmowy w Katowickim Holdingu Węglowym

Stanowisko Komisji Zakładowych WZZ "Sierpień 80" kopalń KHW SA

Spór w Trolejbusach
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30
www.kurier.wzz.org.pl kurier[at]wzz.org.pl

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!