29 czerwca w Kompanii Węglowej ustalony został zarządzeniem, wskaźnik przyrostu przeciętnego wynagrodzenia na rok 2004, na poziomie 2.5%.
WZZ ,,Sierpień 80" natychmiast wystąpił do dyrekcji kopalni ,,Brzeszcze" o jednorazowe wypłacenie po 500 złotych dla każdego pracownika kopalni. WZZ "Sierpień 80" zażądał wypłaty do 10 lipca po 500 złotych średnio na jednego zatrudnionego.
Na spotkaniu z dyrekcją kopalni 30 czerwca tylko WZZ ,,Sierpień 80" domagał się wypłaty kwoty 500 złotych, dla każdego zatrudnionego. Pozostałe związki zamiast poprzeć nasz postulat, wysunęły śmiesznie niskie postulaty. NSZZ "Solidarność" chciała tylko 200 złotych dla dołu i 130 złotych dla powierzchni. ZZ Pracowników Dołowych chciał jeszcze mniej, bo po 200 złotych dla dołu i 100 złotych dla powierzchni, a ZZ Przeróbka 200 zł dla dołu i 130 zł dla powierzchni.
Sprawa od początku wydawała się podejrzana, bo były to kwoty zbliżone do tych, jakie w ostateczności zaproponowała dyrekcja kopalni. Jasne stało się, po co dwie godziny przed negocjacjami przewodniczący NSZZ "Solidarność", odbywał tajne konsultacje z dyrektorami kopalni. Stanowisko ,,Solidarności" podczas negocjacji pozwoliło dyrekcji na zaniżenie wypłaty jednorazówki. Solidarność wniosła o kwoty niższe, niż chciała dać sama dyrekcja. Przewodniczący Solidarności chciał bowiem dla dołu 200 złotych, a dyrekcja w końcowej fazie negocjacji zaproponowała dla pracowników dołowych 230 złotych. Stracili również pracownicy powierzchni, dla których Solidarność chciała tylko 130 złotych, a dyrekcja 140 złotych.
Tych ostatnich dobiło również stanowisko przedstawiciela Związku Zawodowego Przeróbka, który zaproponował dla pracowników Przeróbki tylko 140 złotych. Jeszcze godzinę wcześniej, ten sam przewodniczący ZZ Przeróbka w rozmowie z przewodniczącym WZZ "Sierpień 80" twierdził, że będzie się domagał dla pracowników wypłaty po 1200 złotych. Na spotkaniu u dyrektora, już tylko prosił o 140 złotych.
,,Solidarność", w KWK ,,Brzeszcze", swoim wystąpieniem o 200 złotych dla pracowników dołowych, skompromitowała się całkowicie. Gdyby nie postawa ,,Solidarności" możliwe były by wypłaty w kwotach co najmniej 500 złotych, średnio na jednego zatrudnionego. Gdyby pozostałe związki zawodowe poparły żądania WZZ "Sierpień 80", pracownicy kopalni "Brzeszcze" dostali by po co najmniej 500 złotych dodatkowej wypłaty. Byłoby to możliwe, gdyby nie zdrada interesów pracowniczych przez "Solidarność" i wspierające stanowisko "Solidarności", pozostałe związki. Kwoty, jakie wypłacono pracownikom KWK ,,Brzeszcze", są śmiesznie niskie w porównaniu z kwotami, jakie uzyskano na innych kopalniach.
W ramach tego samego wskaźnika 2,5%. na kopalni ,,Ziemowit" (również była Nadwiślańska Spółka Węglowa) pracownicy dołowi dostaną po 600 złotych, zaś pracownicy powierzchni po 400 złotych. W KWK ,,Rydłutowy" pracownicy dołowi dostali 700 złotych, a przeróbka 500 złotych. Nawet na likwidowanej kopalni "Bytom II" górnicy dostaną więcej niż na "Brzeszczach" - bo 450 dół i 350 przeróbka. Na ,,Brzeszczach" - dzięki Solidarności - zarówno pracownicy dołu jak i powierzchni dostaną ochłapy. Od samego początku to skandaliczne stanowisko ,,Solidarności" wspierane było przez Związek Zawodowy Pracowników Dołowych, który proponował 200 dla dołu i 100 dla powierzchni, oraz ZZ ,,Przeróbka", który proponował 200 dla dołu i 140 dla przeróbki. Pracownicy KWK ,,Brzeszcze" tym związkom zawodowym mogą podziękować za to, że kolejny raz zostali oszukani. Te związki zawodowe, kolejny raz sprzeniewierzyły się interesom załogi, knując wspólnie z dyrekcją jak oszczędzać na górnikach z "Brzeszcz".
Zasługą "Solidarności" jest to, że górnicy dołowi z "Brzeszcz" dostaną dużo mniej, niż na innych kopalniach, dostają pracownicy przeróbki. Dostaną nawet mniej, niż na niektórych kopalniach otrzymają pracownicy administracji. Odpowiednio mniejsze kwoty dostaną też na "Brzeszczach", pracownicy innych grup zawodowych. Ten skandal był możliwy tylko dlatego, że związki zawodowe z "Solidarnością" na czele, wspierane przez ZZ Przeróbka i ZZ Pracowników Dołowych, zamiast walczyć o interesy załogi, knują po kontach z dyrekcją kopalni. Górnicy na "Brzeszczach" nie mogą zrozumieć, jak to możliwe, że dostali o wiele mniej, niż ich koledzy na innych kopalniach. Ich oburzenie powiększa fakt, że o takie ochłapy, w ich imieniu występowały do dyrekcji, podobno reprezentujące ich związki zawodowe, z "Solidarnością" na czele.
Po podpisaniu tego haniebnego porozumienia, "Solidarność" natychmiast ewakuowała się z kopalni, zamykając biura na głucho. Mają nadzieję, że złość górników na nich im przejdzie i nie poniosą żadnych konsekwencji za to, że kolejny raz przehandlowali interesy pracowników kopalni. Górnicy z "Brzeszcz", z wściekłością odbierali wynagrodzenia 9 lipca, szukając gdzie są jakieś dodatkowe pieniądze. Tymczasem okazywało się, że dostali jeszcze mniej niż w poprzednich miesiącach. Teraz czeka ich kolejna przykra niespodzianka. Otóż dyrekcja kopalni już wyliczyła, że załoga się myli i "Sierpień 80" niepotrzebnie sieje ferment, bo według danych dyrekcji, górnicy dostali całą furę pieniędzy. Z tych wyliczeń dyrekcji wynika, że pracownicy fizyczni na dole zyskali 860 złotych, pracownicy PMP i PMK po 600 złotych, a pozostali pracownicy powierzchni po 590 złotych.
Pracownicy kopalni "Brzeszcze", kiedy dowiedzą się o tych wyliczankach dyrekcji, kolejny raz ze zdumienia przecierać będą oczy, bo przecież każdy z nich doskonale wie, że wypłaty jakie otrzymał w lipcu, wcale nie były wyższe, a wręcz niższe, od tych w poprzednich miesiącach. Jak zwykle w sukurs dyrekcji przyjdzie "Solidarność", na którą zawsze dyrekcja "Brzeszcz" może liczyć. W końcu współpraca między dyrekcją kopalni "Brzeszcze" i "Solidarnością", od lat układa się doskonale. Od lat też cierpią na tym pracownicy kopalni. Ale dla "Solidarności" nie ma to znaczenia. W końcu przewodniczący "Solidarności" doskonale wie, że zawsze można zwiać przed wkurzoną załogą lub przeczekać za zamkniętymi drzwiami związkowego biura. Potem wszystko wróci do normy.
Dobre układy z dyrekcją i związkowe sekretarki, są dla "Solidarności" na "Brzeszczach ważniejsze, niż samopoczucie i interesy załogi kopalni. Także i tym razem na to liczy "Solidarność".