Kiedy dziś mówi się na Śląsku o górnictwie, słyszymy o dobrej koniunkturze na węgiel, o cenach, które szybują w górę i ogromnym zapotrzebowaniu na węgiel koksujący, którego w Polsce brakuje.
Coraz częściej słyszymy też o konieczności budowania co najmniej dwóch nowych kopalń wydobywających węgiel koksujący, potrzebie otwierania szkół górniczych i kopalniach, które szukają chętnych do pracy. Niektóre z nich zaczęły już nawet przyjmować nowych pracowników.
Wszystkie spółki węglowe notują dodatni wynik finansowy, a Kompania Węglowa przez kolejne miesiące bieżącego roku, zarabia na produkcji i sprzedaży węgla.
Pomroczność
Pamięć ludzka jest jednak krótka. Jeszcze trzy lata temu na Śląsku realizowano szaleńczą reformę górnictwa, której rezultatem było zamknięcie dwudziestu kilku kopalń i masowa likwidacja miejsc pracy w górnictwie. Ci, którzy wówczas niszczyli polskie górnictwo, dziś stroją się w pióra uzdrowicieli branży. Ci, którzy ich wówczas wspierali w tym niszczycielskim dziele, NSZZ "Solidarność", usiłują przedstawiać się jako obrońcy górniczych interesów.
W wyrachowaniu i perfidii i jedni i drudzy przechodzą sami siebie. Rząd Jerzego Buzka, w którym górnictwem zajmowali się Janusz Steinhoff, Jan Szlązak i Andrzej Karbownik ponosi odpowiedzialność za zamknięcie 24 kopalń. W tym takich jak "Dębieńsko", czy "Morcinek, które mogły doskonale funkcjonować do dnia dzisiejszego, wydobywając i sprzedając węgiel koksujący. To Buzek, Steinhoff i Karbownik doprowadzili do likwidacji 100 tysięcy miejsc pracy, powodując wzrost bezrobocia na Śląsku ze 140 tysięcy do 360 tysięcy. Wielu z tych, którzy dali się nabrać na obietnice odejścia z górnictwa, dziś żyje w nędzy. "Solidarność" oszukała ich, tak samo jak kiedyś górników z kopalń wałbrzyskich. Nie mają pracy, środków utrzymania i żadnych perspektyw na przyszłość.
Spuścizna
po Solidarności
Bałagan jaki po sobie pozostawili jest tak wielki, że trudno to sobie wyobrazić. W ciągu 4 lat wspierany przez "Solidarność" rząd Buzka nie tylko likwidował kopalnie i miejsca pracy. W spadku po "Solidarności" górnikom pozostało zamrożenie wynagrodzeń i odebrany im Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy. To w ustawie popieranej od początku do końca przez NSZZ "Solidarność", zapisano zamrożenie górniczych wynagrodzeń. To poseł palantów Karol Łużniak obiecywał górnikom, że ich wynagrodzenia nie zostaną obniżone w wyniku przyjęcia AWS- owskiej ustawy. To inny wybitny "solidaruch", który dorabiał się na handlu drewnem z kopalniami GSW S.A., ale i tego było mu mało, bo będąc posłem wyciągnął swoją włochatą łapę po odprawę jednorazową z kopalni "Szczygłowice", Czesław Sobierajski z trybuny sejmowej namawiał do przyjęcia ustawy AWS, deklarując, że górnicy nic nie stracą. Górnicy stracili i tracą do dziś. To w ustawie z 1998 roku, popieranej przez "Solidarność", po raz pierwszy zapisano, że górnicze wynagrodzenia zostaną zamrożone i tak się stało. To na podstawie zapisów tej ustawy dalej okradano górników, każąc im płacić z własnych środków kopalń na finansowanie przez tych, którzy na kopalniach zostali i uczciwie pracowali tych, którzy z kopalń odeszli.
Płacimy do dziś
Konsekwencje tego górnicy ponoszą do dziś płacąc z własnych pieniędzy za realizację GPS -u. To ówczesnemu przewodniczącemu NSZZ "Solidarność" Marianowi Krzaklewskiemu dziękował wicepremier Steinhoff za popieranie ustawy, twierdząc, że jej przeprowadzenie było możliwe tylko dzięki osobistemu zaangażowaniu Mariana Krzaklewskiego w przeprowadzenie tej ustawy. Stainhoff wychwalał zasługi Krzaklewskiego podczas posiedzenia tego samego sekretariatu Górnictwa NSZZ "Solidarność", którego przedstawiciele dziś udają, że z poczynaniami rządu Buzka wobec górnictwa i górników, nie mieli nic wspólnego.
To koteria towarzyska solidaruchów, która opanowała związek pracodawców górnictwa, wypowiedziała, a później odebrała górnikom Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy, w którym zapisane były wywalczone krwią przez górników branżowe uprawnienia. Dziś solidaruchy obłudnie płaczą nad tym, że górników chce się pozbawić branżowych uprawnień.
Wczoraj to oni i ich koledzy stali za decyzjami, które odbierały górnikom pracę, podwyżki i układowe gwarancje. A kto odebrał górnikom prawo do wcześniejszej emereytury? Może palanty z "Solidarności" tego też nie pamiętają? Może nie wiedzą jak ich przywódca Szczerbiec Nakonieczny podopisywał ze swoim koleżką Longinem Komołowskim kwity w środku nocy, w których "Solidarność" godziła się na odebranie górnikom prawa do wcześniejszych emerytur?
Pomosty
Krzaklewskiego
To wtedy, aby kolejny raz oszukać górników, Krzaklewski bredził o emeryturach pomostowych, a palanty z "Solidarności" organizowały malowane protesty, które skończyły się podpisaniem papieru, że Marian Krzaklewski i niejaka Alicja Grześkowiak, wówczas marszałek Senatu o górnikach nie zapomną. Dziś Krzaklewski siedzi sobie na ciepłej posadce reprezentując "Solidarność" w Komisji Trójstronnej, a Grześkowiak ma w nosie emerytury górnicze, zadowolona z renty, jaką na odchodne przyznał jej w specjalnym trybie Jerzy Buzek. Ona dla siebie załatwiła rentę. Po to aby ją mogła dostać, potrzebny był specjalny ukaz Buzka. Żaden górnik nie zobaczy załatwionej przez nią emerytury, ale o swoje interesy pani marszałek solidaruchów potrafiła skutecznie zadbać.
Buzek i spółka
Dziś "Solidarność" cieszy się z sukcesów Jerzego Buzka. Wcale nas to nie dziwi. Wszak ciągnie swój do swego. Z tej samej listy Platformy Obywatelskiej startowali także Janusz Lewandowski, etatowy minister od prywatyzacji, w każdym solidarnościowym rządzie, za którym smród afer ciągnie się do dziś i który nie stawia się przed sądem w Krakowie, gdzie toczy się przeciwko niemu proces, za jego dokonania prywatyzacyjne, czy Paweł Piskorski znany w Warszawie budowniczy najdroższych mostów.
To rzeczywiście dobre towarzystwo dla solidaruchów. Biznesmenów i resteuratorów jak Żyrek z KWK "Silesia" i jemu podobni. Prezesów SKOK- ów jak Adam Byzdra z KWK "Wesoła", który zadbał o to, by jego najbliższa rodzinka znalazła dyrektorskie fotele w kierowanej przez niego kasie. Była kasa Grobelnego, może być i Byzdry. Solidaruchy cieszą się z sukcesów Platformy Obywatelskiej i różnej buzkopodobnej zbieraniny w rodzaju Lewandowskich i Piskorskich. Cieszy ich sukces Platformy Obywatelskiej, co jak na związkowców, którymi się mienią, jest co najmniej dziwne.
Nie ma bowiem dziś w Polsce formacji tak skrajnie liberalnej, antyzwiązkowej i antypracowniczej jak PO. Dla polityków Platformy nawet oszczędnościowy plan Hausnera był zbyt mało restrykcyjny, bo nie odbierał ludziom tak wiele, jak oni by chcieli i nie dokonywał tak głębokich cięć na wydatkach socjalnych, jak pragnie Zyta Gilowska.
Karpie z Solidarności
Związkowiec, który cieszy się z sukcesu liberałów z PO powinien natychmiast być poddany psychiatrycznemu leczeniu w zamkniętym zakładzie. Zresztą podobno rzeczywistość niektórych wybitnych "solidaruchów" , speców od odbierania górnikom ich uprawnień, niewiele odbiega od tej diagnozy. Nie są odosobnione przypadki takich, co z prezesowania w spółkach i kasach uciekali przed prokuratorem w żółte papiery. Dziś działacze "Solidarności" powinni pamiętać, że kibicując i wspierając takich ludzi jak Buzek i Platforma Obywatelska, zachowują się jak karpie, cieszące się z Bożego Narodzenia. Uczta będzie i nawet z ich udziałem, ale nim trafią na stół dostaną pałą w łeb.
Z inicjatywy obecnego Przewodniczącego Regionu NSZZ ,,Solidarność" Piotra Dudy odbyło się całkiem "apolityczne" spotkanko, którego celem jest powołanie nowej partii politycznej. Na zaproszenie Dudy przybyła cała zbieranina "spuszczonych" solidaruchów, z Buzkiem, Steinhoffem i Kempskim na czele. Do tego towarzystwa doproszono nawet Lecha Wałęsę. Wszyscy oni zastanawiali się, jak powołać do życia nową - prawicową formację polityczną, która dokończy dzieła zniszczeń, zapoczątkowanego przez rządu AWS w latach 1997-2001. Przypomnijmy, że chodzi o tzw. cztery reformy Jerzego Buzka i dodatkowo program niszczenia polskiego górnictwa. O tej nowej, "apolitycznej" inicjatywie solidaruchów, można przeczytać w publikowanym przedruku za ,,Dziennikiem Zachodnim" na stronie 6.
To, czy solidaruchy kolejny raz dostaną po swych tępych łbach od tych, których wspierają, mało nas obchodzi. Ich łeb, a że bukowy i twardy, to go nie szkoda. Jednak przy okazji tej kretyńskiej postawy "Solidarność" kolejny raz usiłuje nabrać górników, wmawiając im że dba o ich interesy.
Jesteśmy konsekwentni
WZZ "Sierpień 80" konsekwentnie przeciwstawia się odebraniu górnikom jakichkolwiek uprawnień zapisanych w układach zbiorowych. Broniliśmy uprawnień górników za rządów AWS-u, bronimy ich również teraz. Jako jedyni do tej pory, w odpowiedzi na propozycje Kompanii Węglowej złożyliśmy kompletny projekt Układu, który zachowuje wszystkie dotychczasowe uprawnienia branżowe. Nasz projekt jest korzystniejszy nawet od tych zapowiedzi jakie przedstawiają inni. Ponieważ wyrównując dysproporcje płacowe pomiędzy poszczególnymi kopalniami, wyrównuje je do najwyższych wynagrodzeń, jakie obecnie obowiązują. W wyniku zastosowania tego mechanizmu, nie tylko nikt nie straci, ale dodatkowo nastąpi wzrost funduszu płac o 18 procent. Innych projektów na dzień dzisiejszy w ogóle nie ma, a z zapowiedzi jakie do nas docierają wynika, że jeśli w końcu się urodzą to będą to projekty mniej korzystne dla górników niż propozycje złożone przez WZZ "Sierpień 80".
Nie jest więc prawdą, że "Sierpień 80" nie uczestniczy w rozmowach o układzie zbiorowym. Prawdą jest, że jako jedyni złożyliśmy projekt układu. Prawdą jest, że nasz projekt zachowuje wszystkie dotychczasowe uprawnienia. Prawdą jest, że nasz projekt powoduje wzrost funduszu płac o 18 procent. Prawdą jest, że nasz projekt zawiera szereg, nowych korzystnych dla górników zapisów, np. zobowiązuje Kompanię do zatrudnienia dzieci górników, jeśli wyrażą taką wolę i posiadają kwalifikacje, w miejsce odchodzących rodziców. Prawdą jest, że żaden inny związek nie złożył swojego projektu, a rozmowy jakie trwają w zorganizowanej przez solidaruchów grupie roboczej, składają się głównie z kłótni i sporów, co do niczego dobrego nie prowadzi i pewnie długo jeszcze nic z jałowej gadki solidaruchów i reszty się nie urodzi.
Złudzenia
Liderzy górniczej Solidarności, zamiast kolejny raz oskarżać innych i oszukiwać górników, powinni posypać głowę popiołem i zająć się oczyszczaniem własnych szeregów ze zdrajców, biznesmenów i prezesów, którzy pod płaszczykiem działalności związkowej dbają wyłącznie o swoje interesy. Każda dotychczasowa inicjatywa solidaruchów kończyła się dla górników fatalnie. Przestrzegamy przed naiwną wiarą w to, że teraz kiedy "Solidarność" obiecuje, że zajmie się nowym Układem Zbiorowym, to górnicy na tym nie stracą. Stracą jak zawsze, kiedy w imieniu górników negocjowała "Solidarność". Tym razem jednak gra jest o zbyt duża stawkę, aby swój los górnicy mogli kolejny raz powierzyć w ręce tych, którzy tak wiele razy wcześniej ich oszukali i zdradzili.
P.S. Treść Układu Zbiorowego Pracy przygotowana i złożona przez WZZ "Sierpień 80" w Kompanii Węglowej dostępna jest w siedzibie każdej Komisji Zakładowej naszego Związku