Buzek przebywał w Portugalii, jak zwykle na koszt podatników. Aby straty były większe towarzyszyli mu Janusz Steinhoff, Wojewoda (niestety) Katowicki Marek Kempski, w asyście licznej świty śląskich notabli.
Odbyło się tam seminarium zorganizowane przez przemysłowców portugalskich. Lisbona - stare, ładne miasto, słonko mocno grzeje i dlatego premier powiedział, iż ,,Portugalscy biznesmeni powinni się aktywnie włączyć w tworzeniu zaplecza rekreacyjnego (!!!) dla śląskiej aglomeracji. Wywód uzasadnił tym, że właśnie rząd RP planuje wylewanie na bruk tysięcy ludzi (program restrukturyzacji górnictwa i hutnictwa) i dlatego apeluje do portugalskich biznesmenów by inwestowali. Rzeczywiście po pierwotnych zapowiedziach o tworzeniu miejsc pracy dla zwalnianych górników przy budowie autostrad, oraz po tym, jak minister Longin Komołowski chwalił się na spotkaniu ze związkowcami 6 lipca, że właśnie stworzono dla zwalnianych w przyszłości górników 108 miejsc pracy (przez 6 miesięcy 1998 roku), apel Buzka do portugalskich biznesmenów, wyspecjalizowanych do tej pory w grabieniu nadmorskich plaż angielskim i niemieckim właścicielom (w 80 procentach plaże nadmorskie Portugalii są własnością Niemców i Anglików) to właściwy adresat buzkowych apeli.
Portugalia - jeden z najbiedniejszych krajów Europy, rzeczywiście jest państwem, z którym należy wiązać nadzieje na zagospodarowanie bezrobocia, które Buzek i jego ekipa organizują teraz na terenie Górnego Śląska. Dla porządku dodajmy, że wartość wymiany handlowej, pomiędzy Polską a Portugalią zamknęła się kwotą 98,5 mln dolarów. Według danych GUS więcej ,,na mrówkę w ciągu roku przenieśli obywatele polscy do Czech i z powrotem tylko przez Cieszyn.
PS. Sympozjum współorganizowała Fundacja Batorego Georga Sorosa.