Kompania Węglowa w pierwszym kwartale tego roku wypracowała zysk netto (liczony bez zaległych zobowiązań).
Czynnikiem, który to sprawił jest polepszająca się koniunktura na węgiel na światowych rynkach, ale także - co przyznać trzeba obiektywnie - uporządkowanie w Kompanii Węglowej - choć nie wszystkich - patologii w obrocie węgla i wierzytelnościami. Uporządkowanie polityki cenowej we wszystkich kopalniach doprowadziło do sytuacji, w której Kompania Węglowa była w stanie zbilansować koszty wydobycia liczone na poziomie akumulacji na jednej tonie węgla. Jednocześnie wzrosła również efektywność pracy, i to jest zasługa załóg pracowniczych.
W górnictwie węgla kamiennego realne wynagrodzenia są zamrożone na poziomie z 1997 roku. Jak pamiętamy wprowadzony przez AWS (i Solidarność) program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego, likwidujący wówczas 100 tys. miejsc pracy i kilkanaście kopalń, zakładał także całkowite realne zamrożenie płac w górnictwie. Na przestrzeni minionych sześciu lat płace górnicze nie doganiały nawet wzrostu inflacji. Choć deklarowano, że będą one waloryzowane, zawsze do poziomu rocznej inflacji.
Politykę tę usprawiedliwiano m.in. poprzez twierdzenie, że górnictwo węgla kamiennego boryka się z ogólnie znanymi problemami finansowymi, a zatem nie ma mowy o żadnym wzroście wynagrodzeń. Wszyscy pamiętamy gatki AWS-owskich ministrów z Buzkiem i Steinchoffem na czele, którzy wmawiali ludziom, że nie może być jakichkolwiek podwyżek płac w górnictwie, skoro budżet państwa musi do niego dopłacać. Zasada ta bardzo spodobała się następcom, którzy także zamrozili górnicze płace, powołując się zresztą na podobne argumenty.
11 grudnia 2002 roku związki zawodowe podpisały porozumienie, w oparciu o które doszło do stworzenia z pięciu spółek węglowych nowego podmiotu o nazwie Kompania Węglowa. Po początkowo bardzo trudnym okresie funkcjonowania tego podmiotu doszło do polepszenia sytuacji. Stało się to możliwe również dlatego, że Sejm przegłosował głośną ustawę oddłużeniową, formalnie nazywaną ustawą o restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego, która umorzyła 18 miliardów złotych górniczych długów. Przypomnę, że niektóre zapisy tej ustawy były popierane przez związki zawodowe. To ważne wydarzenie wpłynęło na rentowność całej branży, a w szczególności Kompanii Węglowej. Dodatkowo również rząd zobowiązał się do dokapitalizowania (zwiększenie wartości) samej Kompanii Węglowej i tutaj było już trochę gorzej, ponieważ kolejne transze pieniędzy (a właściwie akcji różnych przedsiębiorstw), płyną niecyklicznie, by nie powiedzieć, że dość ślamazarnie.
Ogólne polepszenie kondycji ekonomicznej Kompanii Węglowej nie może się dokonywać w oderwaniu od górniczych wynagrodzeń. Była by to kolejna dziejowa niesprawiedliwość. Doszliśmy do wniosku, że najlepszą okazją do postawienia tego problemu, jest chwila, w której negocjowany będzie nowy układ zbiorowy pracy dla pracowników górnictwa.
Po 6 latach zamrożenia, czas wreszcie dokonać podwyżki górniczych wynagrodzeń. Dlatego też przygotowaliśmy własny układ zbiorowy pracy, gwarantujący taką możliwość. W układzie wzrosnąć powinny wszelkie stałe formy wynagrodzenia, bo to one zagwarantują realny przyrost płac. Nie można się pogodzić z zasadą, że załogi górnicze nie będą miały nic z ogólnego polepszenie kondycji finansowej firmy, w której pracują.