Stare przysłowie mówi, że nieszczęścia chodzą parami. To powiedzenie pasuje do ministra Jerzego Hausnera, który właśnie zaczął rządzić także w Ministerstwie Zdrowia.
Jerzy Hausner to minister od wszystkiego, taka złota rączka w rządzie: przecieka kran w kancelarii premiera? Trzeba wezwać Hausnera! Za duża dziura w budżecie państwa? Hausner ją załata! Parkiet odpada w ministerialnych korytarzach? Hausner to naprawi!
W rządzie Leszka Millera Hausner został ministrem gospodarki i spraw społecznych, był też wicepremierem. Gdy w pewnym momencie nie było ministra skarbu Hausner na krótko został szefem także Ministerstwa Skarbu. Marek Belka konstruując swój rząd nie mógł o Hausnerze zapomnieć, postanowił, że będzie on nadal ministrem gospodarki.
Ministrem zdrowia w rządzie Belki miał być Wojciech Rudnicki. Gdy tylko Rudnicki dotarł do Ministerstwa Skarbu i zobaczył jaki tam jest porządek to od razu zachorował i bojąc się, że dostanie zawału serca zrezygmował z zaszczytnego zadania kierowania resortem zdrowia. Premier Belka długo się nie zastanawiał i kierowanie Ministerstwem Zdrowia szybko powierzył Jerzemu Hausnerowi. To był strzał w dziesiątkę!
Hausner zaczął pełnić obowiązki ministra zdrowia w środę, 19 maja, a już w czwartek, 20 maja, przedstawił plan naprawy w służbie zdrowia. Część z tych pomysłów już znamy, jak np. przekształcenie szpitali w spółki, czy wprowadzenie częściowej odpłatności za leczenie.
Hauner zapowiedział także likwidację Ministerstwa Zdrowia i utworzenie nowego Ministerstwa Polityki Społecznej. Zaplanowano również zmiany w planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia jeszcze na rok 2004 w taki sposób, aby NFZ lepiej wykorzystywał pieniądze ze składek pacjentów, co ma nastąpić m.in. poprzez powstrzymanie wzrostu wydatków na leki refundowane.
W ostatnim tygodniu maja Jerzy Hausner ma przedstawić swoje pomysły na uzdrowienie sytuacji w służbie zdrowia rządowi. Potem trafią one do Sejmu oraz samorządów terytorialnych i zawodowych. Rząd założenia uporządkowania sytuacji w służbie zdrowia ma przyjąć już 1 czerwca. Tydzień poźniej, 8 czerwca, ma zostać przedstawiony rządowi projekt ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia, który będzie oparty na pracach prowadzonych przez ostatniego ministra zdrowia w rządzie Millera, Sikorskiego.
Lansowanie przez Marka Belkę Jerzego Hausnera na super ministra, szefującemu dwóm ważnym resortom: gospodarki i zdrowia, jest ewidentnym dowodem na to, że rząd Belki jest zwykłą kontynuacja rządów Leszka Millera. Jerzy Hausner, który jest symbolem antyspołecznych i liberalnych "reform" rządu Millera teraz ma okazję kontynuować swoje zamierzania w nowym rządzie. Jerzy Hausner zrobi wszystko, żeby nic nie stanęło na przeszkodzie w realizacji jego planu w cięciach wydatków społecznych, reformie KRUS, podwyższeniu wieku emerytalnego dla kobiet.
To, że Jerzy Hausner został szefem Ministerstwa Zdrowia ma jednak i pozytywny efekt: pozwoli na oszczędzenie paru złotych na pensji dla ministra zdrowia i jego świty. Ten pomysł z Hausnerem jako superministrem można więc doskonale rozszerzyć i udoskonalić: trzeba zwolnić wszystkich ministrów a ministerstwa połączyć i na czele takiej struktury postawić Jerzego Hausnera. To będzie klucz do naprawy obecnej sytuacji w Polsce: skoro już na drugi dzień po objęciu obowiązków ministra zdrowia Hausner przedstawił plan naprawy służby zdrowia to uzdrowienie gospodarki, służby zdrowia, oświaty, kultury i policji zajmie mu czas najwyżej do końca czerwca. A potem minister Hausner może iść na zasłużony urlop. Może do Iraku?